CO TAM PANIE W POLITYCE ?... ZAGRANICZNEJ Mieczyslaw H. Falkowski
|
Od 10 lat polska polityka zagraniczna podporządkowana jest kilku niezmiennym celom: żadnych roszczen terytorialnych, pokojowe i przyjazne stosunki z sąsiadami, zbliżenie i wejście do struktur europejskich i do Paktu Płn.Atlantyckiego. Te cele realizowały kolejne rządy RP: od Tadeusza Mazowieckiego do Jerzego Buzka. Na wewnątrz, niejako przedłużeniem tej polityki, jest poszanowanie i przyznawanie określonej autonomii mniejszościom narodowym- niemieckiej, białoruskiej, litewskiej i in. W tej dziedzinie Polska wyciągnęła wnioski z błędów z okresu międzywojennego. A jak zachowują się sąsiedzi? Różnie. Rosja niechętnym okiem widzi zdecydowany kurs Polski na niepodległość i suwerenność, a przede wszystkimy na zbliżenie się do Zachodu i afirmowanie chęci przystąpienia do wspólnoty europejskiej i Paktu Atlantyckiego. Stawiała wszelkie możliwe przeszkody na arenie międzynarodowej dążeniom do realizacji tych celów. Jednakże nie posunęła. się, do ostateczności, powoli akceptując odejście Polski z kręgu satelickiego b.ZSRR. Zaskoczeniem były nieporozumienia z niepodległą Litwą, która obwiniała polską mniejszość narodową. o prorosyjską i prokomunistyczną. postawę jak i o zbyt daleko idące roszczenia autonomii dla siebie. Dzięki cierpliwej i konsekwentnej polityce strony polskiej te napięcia udało się przezwyciężyc. Stosunki z Czechosłowacją , a po podziale z Czechami i Slowacją są dobrym przykładem dobrosąsiedztwa i nie wymagają komentarza. Niesławny udział Polski w tłumieniu praskiej wiosny w r.68 został zapomniany. Poważnym sukcesem zagranicznej polityki Polski są przyjazne stosunki z Ukrainą. Kraj ten borykający się z poważnymi trudnościami natury gospodarczej- uzależnienie od rynku rosyjskiego, zadłużenie oraz politycznej- nieuregulowana sprawa przynależności Krymu, ma w Polsce niejako rzecznika swoich spraw w zbliżeniu się do struktur zachodnich. Z Bialorusią stosunki są napięte i uległy po- pogorszeniu od chwili prezydentury A. Łukaszenki, którego ambicją jest powrót do fede- |
-racji z Rosją. Fakt, że niektórzy przedstawiciele prześladowanej opozycji szukali schronienia w Polsce, nie ułatwił sytuacji. Przejdźmy do Niemiec. Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewną ambiwalentność tych stosunków. Oficjalnie, w spotkaniach dwustronnych podkreśla się wspólnotę poglądów, przyjazny charakter tych stosunków, rozwijające się więzi gospodarcze. Niemcy wielokrotnie w spotkaniach multilateralnych opowiadały się za przyjęciem Polski do Unii Europejskiej. Skąd zatem ambiwalentność? Otóż w tym samym czasie,w szczególności za ostatniej kadencji kanclerza Helmuta Kohla, nasiliły się wrogie postawy wobec Polski ze strony tzw. ziomkostw niemieckich, żądających nie mniej nie więcej jak powrotu wypędzonych do ziem im przynależnych. Koła rządzące tolerowały coraz bardziej agresywną postawę ziomkostw, nie zajęły żadnego oficjalnego stanowiska. Nowa doktryna ziomkostw jest swoistym szantażem wobec Polaków: gdy Polska wejdzie do Europy, Niemcy powrócą na tereny ojczyste, do których mają niekwestionowane i niepodlegające przedawnieniu prawa. Możnaby tu oczywiście przytoczyć wiele ar-gumentów historycznych, politycznych i prawnych w obronie praw Polski do tych ziem. Ale nie oto nam tu hodzi. Chcielibyśmy podkreślić w tym miejscu fakt, że polska polityka zagraniczna w tej konkretnej spra-wie okazała się absolutnie nie zadowalająca. Jak zrozumieć jej więcej niż oględne stanowisko. Argument, że władze niemieckie tolerowały te napaści ze względu na imperatywy wyborcze jest balamutne. Odpowiedź Polski powinna być jednoznaczna. Tej ceny za wejście do Europy RP. napewno nie powinna zapłacić. Tak jak Francuzi bronili klauzuli kulturalnej, a Brytyjczycy klauzuli finansowej, Polska powinna sformułować i bronić klauzuli NIENARUSZALNEJ INTEGRALNOŚCI SWEGO TERYTORIUM. Pozostawienie jakiejkolwiek niejasności może być zarzewiem komplikacji historycznych trudnych do przewidzenia. Wspólna deklaracja Rządu, Sejmu i Prezydenta RP w momencie przystąpienia do Unii Europejskiej byłaby może najwłaściwszą formą. |