|
Krakowski Ksiaze Poezji... |
Tadeusz M. Kilarski |
|
|
Ten tekst byl gotowy poltora roku temu. Mial ukazac sie, lecz nie ukazal sie. Sam go zatrzymalem. Wtedy zbyt duzo brudu i szumu zrobiono wokol jego Biura Dzieci Znalezionych chociaz jego juz nie bylo, a kiedy byl - nie mial z tym brudem nic wspolnego. Ale wtedy nikt mnie nie slu-chal, gdy mowilem, ze nie wierze... Dlatego zrozumialem, ze na ten tekst jest jeszcze za wczesnie, ze nie moge go puscic, ze potrzeba oddechu czasu, potrzeba spokoju i ciszy. I zlagodzenia karykatury stworzonej przez tania sensacje i rzucone podejrzenia... ktorych pomimo, ze nie bylo wyroku – nikt nie odwolal... |
|
Przede mna plik artykulow. O Piotrze i jego „znalezionych dzieciach". Nadal nie moge uwierzyc, iz Jego juz nie ma.. W kwietniu 1996 przez 2 godziny bylem w Krakowie. Nie odwiedzilem go tlumaczac sobie, ze za malo czasu, ze zrobie to innym razem gdy zatrzymam sie w kraju na dluzej. Tego czasu juz miec nie bede. A Piotr nie zadzwonil, nie napisal nic o chorobie – ot tak, po prostu umarl !!! Ukaral mnie za nieodpowiedzialnosc. Przyjaznie pielegnuje sie. Zostawil mnie z poczuciem winy wygodnictwa... W zyciu poznalem wiele postaci. Wspa-nialych i tych mniej... Godnych szacunku i... Nie! Nie napisze – pogardy - bo Czlowiek i jego zycie to wartosc najwyzsza. Jesli nawet zabladzi, jesli nawet upadnie, nie wolno pozbawiac go prawa do czlowieczenstwa, prawa do drogi powrotnej marnotrawnego syna. Jest wiele zla, tylko dlatego, iz jedni uzurpuja sobie prawo bycia lepszym, wyzej postawionym od drugich. Piotr mial w sobie humanizm, to poslannictwo milosierdzia i zrozumienia drugich. Mawial, ze cudze nieszczescia najlepiej widzi sie przez wlasne lzy. Do chwil ostatnich dawal z siebie wszystko i... oddal do ostatka.
|
|
Przede mną zdjecie grobu gdzie spoczywa. Nad grobem jego malzonka, jego dzieci.Jest cos wstrzasajacego i bolesnego w obrazie corek kleczacych na zimnym, mokrym betonie i modlacych sie. Jest cały tragizm i brutalizm smierci w tych dwoch pojeciach ostatecznych, pojeciach, ktore nie powinno sie zbyt lekko wymawiac – na zawsze i juz nigdy. Cmentarze i groby najblizszych uswiadamiaja to najglebiej i najdotkliwiej.
Juz polnoc. Sen odlegly. Biore poezje Piotra. Nie mam wszystkiego. Zaledwie kilka utworow otrzymanych od niego. Mam „Rapsod Maksymiliana" napisany z okazji przybycia Papieza. Brak „Pietaszka" wystawianego w Piwnicy pod Baranami. Nie mam powiesci pisanych pod pseudonimami celem zarobkowania, ale tych - znajac go – nie wyslalby mi. Raz jeszcze siegam po fotografie z cmentarza. Grob Piotra Krzysztofa Preisa... krakowskiego Ksiecia Poezji... |