Nasza Gazetka - Odbiorcy... Czytelnicy... Abonenci...

Powoli dobiega konca AD 1999. Wbrew planom zakladajacym 6 wydan NG w roku, bedzie ich tym razem siedem, co jest wynikiem wydania numeru poswieconego wspanialej wystawie malarstwa polskiego w Rapperswilu, jak rowniez niecheci zakonczenia tegorocznej edycji NG na wydaniu aktualnym czyli listopadowym.

Coraz czesciej bywam pytany dlaczego Nasza Gazetka nie jest regularnym miesiecznikiem? Naklad, jak na stosunki emigracyjne – bardzo duzy, prawie zadnych zwrotow – nie liczac przypadkow, gdy adresat zmarl badz opuscil Szwajcarie (w ciagu 2 lat byly 3 przypadki zwrotu NG z adnotacja, ze adresat nie ma zainteresowania ), coraz wieksza liczba osob zglaszajacych chec otrzymywania NG, a takze nadsylajacych swoje teksty – co najlepiej swiadczy o rosnacej popularnosci naszego pisma – innymi slowy przeslanki wiekszej czestotliwosci ukazywania sie, wydaja sie byc spelnione... Niestety nie do kon-ca.

Pierwsza przeszkoda wynika z ograniczonosci czasowej w jednostce doby, doby, ktora ma tylko 24 godziny i nie da sie za nic rozciagnac. Pracuje zawodowo w pelnym wymiarze, wiec na przygotowywanie NG pozostaja tylko godziny nocne.

Druga przeszkoda jest natury prozaicznej – finanse... I tu czas na wyjasnienie pojec zawartych w tytule niniejszego artykulu. Otoz NG otrzymywalo w ostanich 2 latach ok. 1‘700 osob (nastepne wydanie dotrze do ponad 2‘200 osob). Ilu nas czyta regularnie? Sadze, ze sporo, bo-wiem odejmujac tych, ktorzy wyrzucaja nas od razu do kosza, nalezy pamietac, iz w wielu domach czytaja nas cale rodziny. A ilu mamy faktycznych abonentow tj. takich, ktorzy oplacaja minimalny roczny abonament 15 frankow? ... Udalo nam sie przekroczyc 30% liczby wysylanych egzemplarzy, do 40% jednak daleko...

Ta grupa placacych Czytelnikow to w

 

zdecydowanej wiekszosci nasza diamentowa Starszyzna emigracyjna, Polacy, ktorych los wojenny porozrzucal po calym swiecie, a ktorzy po ponad pol wieku zycia na obczyznie, mowia czystsza i lepsza polszczyzna niz niektorzy rodacy z zaledwie paroletnim „stazem emigracyjnym". Im i reklamom zawdziecza Nasza Gazetka to, ze przetrwala i ukazuje sie od lat 26. Jed-nak ta czesc emigracji wykrusza sie. Coraz wiecej, coraz bardziej...

Ta swoista „beztroska" w podejsciu do sprawy oplaty za NG w wiekszosci przypadkow nie wynika z trudnosci finanso-wych, o czym swiadczy fakt, ze to wlasnie Czytelnicy zyjacy z emerytury – czesto skromnej – oplacaja abonament, podczas gdy zawodowo czynni – takze w zawodach inzyniersko-lekarsko-elektroniczno-informatycznych – nie sa w stanie w ciagu roku zaplacic owych 15 Fr. za pismo dostarczane do ich domow, zadowalajac sie tym, ze koszty spadaja na innych. Gdyby przynajmniej poinformowali, ze nie placa i nie chca Naszej Gazetki otrzymywac...

Chcac utrzymac Nasza Gazetke, a przy tym takze podnosic jej poziom jakosciowy, bedziemy zmuszeni przedsiewziac pewne kroki, zreszta proponowane przez tych Czytelnikow, ktorzy maja na sercu dobro tego czasopisma. Pierwszym z nich jest podniesienie od stycznia 2000 roku abonamentu rocznego do 25 Fr. Dalszym kro-kiem bedzie – niestety - skreslanie z listy tych odbiorcow, ktorzy przez ostatnie dwa lata nie wplacili na NG nawet symbolicznego franka, chyba, ze nie pozwalala im na to sytuacja finansowa. Zmniejszy to znacznie naklad pisma, ale zmniejsza sie jednoczesnie koszty zwiazane z drukiem i wysylka, a przy tym przynajmniej Nasza Gazetke beda otrzymywac nie odbiorcy, a rzyczywisci Czytelnicy. Przyznaje jednak, ze chcialbym uniknac tak drastycznego i niepopularnego posuniecia.

 

Tadeusz M. Kilarski – Redaktor NG