Psyche i jazn - miedzy brzegami egzystencji...

 

  Tchnienie lata napawa mnie stale radoscia, niezaleznoscia, wolnoscia nie tylko mysli ale i czynów. Swoboda czasu i ludzi, plaza, goracy piasek, jazgot mew i piekny klucz dostojnych labedzi plynacych po spokojnych falach, czynia mnie niebywale szczesliwa.

 

  Upajam swój zmysl wzroku i koje skolatana i zagubiona dusze pieknem natury. Zdaje sobie sprawe, ze tak naprawde czuje sie bardzo samotna, wyobcowana, niezrozumiala dla otoczenia... To dziwne – mówimy wszyscy tym samym jezykiem ale jakze róznym od siebie... Ludzie – Ludzie! To dzieki Wam czujemy sie alternatywnie; albo szczesliwi, albo... kladziecie klody jednostce, która za wszelka cene zmierza ku nowemu, byc moze innemu, temu co uszlachetnia jego ego. Wy jednak hamujecie je, cofacie sprawiajac, iz jest to koniec jego duszy...

 

  Przeczytany aforyzm Zbigtniewa Herberta stal sie moim credo: „Trzeba snic cierpliwie w nadziei, ze tresc sie dopelni”. Wiec snie i czekam, a kiedy nadchodzi przebudzenie i znów do czegos zmierzam, smutna rzeczywistosc paralizuje mnie swoimi szponami nie pozwalajac na spelnienie moich pragnien. Zapadam ponownie w sen i snie cierpliwie az...

 

  Czeslaw Milosz w znamiennym czasie napisal „Zniewolony umysl”. Ksiazka ta jest – rzec mozna, zólcia i krwia, skreslonym oskarzeniem systemu komunistycznego i próba zrozumienia ludzi poddanych nieludzkiemu cisnieniu totalitarnej dyktatury. Moje rozmyslania ida natomiast w kierunku zniewolonej duszy, ciemiezonej i ograniczonej przez otaczajace ja spoleczenstwo. Z ta róznica, ze ja nie rozgrzeszam ludzi, ale ich winie i oskarzam.

 

  Jednostka jest niczym w paszczy wielu zjadaczy chleba, którzy oprócz wlasnych interesów i korzysci nie chca zauwazyc staran i potrzeb drugiej istoty. Zyjemy pozornie w gromadzie stadnym, ale tak naprawde obok siebie, a nie z soba... Afirmacja zycia, która glosil Jan z Czarnolasu – czy to juz przeszlosc bezpowrotna? Czy dzisiaj mozna zyc wsród ludzi bezpiecznie i byc szczesliwym? Zaspokajac swoje ambicje i cele?

 

  Analogicznie do tresci sztuki teatralnej pt. „Drzewa umieraja stojac” i ... czlowiek, który pragnie sie zrealizowac, ale nie jest mu to dane, wiec niby zyje, a umiera. Czy ktos go slyszy? Czy ktos wyslucha?

 

  Zastanawiam sie, czy zycie to pasmo porazek? Ktos powiedzial: aby odniesc sukces trzeba poniesc najpierw porazki. Brak jednak sukcesu uzmyslawia nam, ze przegrywamy zycie, a czas ucieka, tym bardziej, iz juz nie mamy 18-stu lat...

 

  Mgielka optymizmu zabrzmia byc moze zlosliwosci Woltera, który mówil, ze dopiero zmierzch urody u dam powoduje u nich nastanie switu ducha. A moze teraz nadeszla ta szansa, która nalezy wykorzystac, moze wlasnie teraz nadszedl czas, bo ktos uslyszy rozpaczliwe wolanie duszy miedzy brzegami egzystencji!

Wiki