POCHWALA SZLACHETNOSCI

Mieczyslaw. H.Falkowski

 

  Tym razem nie bedzie nic z naszych ulubionych tematow: polityki i polityki gospodarczej. Przed nami dopiero co rozpoczynajacy sie  rok 2004, z jego nieuniknionym orszakiem dobrych i zlych wiesci i z pewnoscia  dosc bedzie czasu by do tych te-matow powrocic,

 

  Tym razem zupelnie o czyms innym - o szlachetnosci. .Uderzylo mnie mianowicie, ze w ubieglym 1999, roku, roku katastrof naturalnych, powodzi, trzesien ziemi, huraganow, no i konfliktow wojennych, Polska byla niebywale aktywna w niesieniu pomocy ofiarom tych nieszczesc. Mam mysli nie tylko Polske oficjalna, ale i te Polske cywilna, rozmaite Stowarzyszenia, jak np. "Pomoc humanitarna", ktore zaskakiwaly swa aktywnoscia. Polacy byli na pierwszej linii pomocy w Turcji, na Balkanach, w Czeczenii i Inguszii. Oto ten niebogaty kraj reagowal natychmiast, szybciej od innych, nie wylaczajac np. Szwajcarii.

 

  Zapamietalem taki oto obrazek z polskiej telewizji. Przed poteznym TIR-em stoi mloda, krucha niewiasta, ktora spokojnie wyjasnia, ze z tym wozem pelnym lekow, namiotow i kocow, udaje sie do Czeczenii. Ta krucha z pozoru istota to Pani Janina Ochojska z "Pomocy humanitarnej". Za-pamietajmy to nazwisko. Jest w tej postaci cos zdecydowanego, powaznego, bez najmniejszej troski o siebie. Nie pisze o niej nic wiecej, bo nic wiecej j nie wiem. Ale przeczuwam, ze Pani Janina to z rasy cichych bohaterow. Sa i inni, o ktorych mowi sie wiecej, choc wciaz za malo. Mam na mysli Marka Kotanskiego i Jerzego Owsiaka.

 

  Marka Kotanskiego poznalem przypadkowo w latach 80-tych, gdy przyjechal na krotko do Genewy. Zrobil na mnie doskonale wrazenie, ale nie zdawalem sobie sprawy ze skali jego dzialalnosci. Potem mialem okazje spotkac go w Warszawie. Zdawal sie zmeczony, wyczerpany, a jak sie pozniej dowiedzialem, poddal sie ciez- kiej operacji serca.

 

  Kim jest Marek Kotanski? Mowi sie o nim o nim, ze to czlowiek-instytucja, czlowiek symbolizujacy walke o przezycie dla tych, ktorzy z roznych przyczyn znalezli sie na marginesie spoleczenstwa. Jedni wyraza-ja sie o nim z zachwytem, inni krytykuja go za fanatyzm w dazeniu do realizacji swych celow. On sam mowi o sobie, ze po prostu kocha ludzi, wszystkich ludzi, bliznich.

I tak jest rzeczywiscie, bo inaczej czy po-swiecil by bez reszty swoje zycie innym. To jest czlowiek natchniony czy "nawie- dzony ", pelen pasji na miare zadan jakich

 

sie podjal. Tytan pracy i znakomity organizator. W swoim dorobku ma 70 czy 80 do-mow dla bezdomnych, alkoholikow, narkomanow, lub chorych na AIDS. Swoja walke o przezycie dla innych toczy. w ciezkich warunkach - przeciwko biurokracji i inercji oficjalnych wladz, rowniez przeciwko strachowi ktorzy odrzuca jakakolwiek mysl o sasiedztwie z ludzmi z marginesu spolecznego. Dziala w Warszawie i w calej Polsce. Wraz z nieliczna grupa wspolpracownikow rozwiazuje skomplikowane problemy ludzkie.

 

  Zauwazmy rowniez, ze pod szata prosto-ty i skromnosci kryje sie czlowiek wyksztalcony, oryginalnie myslacy, prawdziwy   teoretyk problematyki "wykluczonych" ze spoleczenstwa. Jego publikacje  zdradzaja talent badawczy socjologa. Kotanski przypomina mi w jakis sposob Janusza Korczaka, oddanego dusza i cialem jednej sprawie - przywrocenia ludziom godnosci, ratowania ich, zwlaszcza mlodziezy, przed czyhajacymi na nich niebezpieczenstwa-mi. Jego srodkami dzialania sa perswazja, edukacja, praca, nauczanie wspolzycia z innymi i dla innych. Nie wiem ilu ludzi uratowal, ilu wyciagnal z nalogu alkoholu, czy narkomanii. Ale wiem, ze bez Marka Katonskiego i jego wspanialej walki o czlowieczenstwo, mielibysmy znacznie wiecej ofiar.

 

  Drugim czlowiekiem, o ktorym chcialbym slow pare napisac, to Jerzy Owsiak. To mlodsze pokolenie, ale ta sama szlachetnosc charakteru i potrzeba poswiecania sie dla innych. Owsiak kocha dzieci i glow-nie o nich mysli. Jego sposob dzialania jest inny - mobilizuje spoleczenstwo, w pierwszym rzedzie mlodziez, do wielkich manifestacji i zbiorek pienieznych na okreslony cel. Jego "swiateczna orkiestra" stala sie doroczna impreza, w ktorej ludzie pomagaja ludziom, w ktorej ludzie dziela sie tym co maja, chocby tego bylo niewiele z innymi, bardziej potrzebujacymi. Wszyscy robia to bezinteresownie, a sam Owsiak znika z pierwszego planu, pozo- stawiajac idee, mysl, ktora tchnal zyciem i ktora zbiera plony. W tym roku zebrano18 milionow zl. za ktore zakupi sie zagranica dializatory, dzieki ktorym dzieci dotkniete choroba nerek beda mogly dotrwac do przeszczepu. Z tych manifestacji emanuje szlachetnosc i dobro juz nie tylko jednego czlowieka, ale tych wszystkich ktorzy dali sie poniesc idei.

 

  Kotanski i Owsiak to tylko dwa polskie nazwiska, ale zapamietajmy je, tak jak i nazwisko Ochojskiej, bo dzieki nim polska rzeczywistosc nabiera jak gdyby innego wymiaru, o ktorym wspomina sie rzadko.

 

                   Mieczyslaw H. Falkowski