Daria - czas zamknietej przestrzeni |
Tadeusz M. Kilarski |
|
5 marzec 2000 r. i wyboista, pelna dziur droga do Swiecan. Przy domu pp. Mazurow czeka juz na nas p.Henryk Zych - Redaktor Naczelny Regionu Jasielskiego, ktory zorganizowal to spotkanie, i ktoremu w tym miejscu pragne goraco za nie podziekowac. |
|
u
mamy najlepiej... |
|
Wchodzimy
do domu. W drzwiach wita nas p. Zofia Mazur - mama Darii i wprowadza do
duzego pokoju. Po przeciwleglej stronie na rekach taty z pewnym
dystansem spoglada na nas Daria.... Przywiezione zabawki nie wzbudzaja
jej zainteresowania, przynajmniej narazie. Przyglada sie nam bacznie,
jakby sondujac, czy nowi przybysze to zadni sensacji ciekawscy, ktorych
przeciez nie brak wszedzie, czy rzeczywiscie zainteresowani jej losem
chcacy pomoc. Zapewne red. Zych wczesniej poinformowal gospodarzy o celu naszej wizyty, niemniej pokrotce przedstawiam idee przeprowadzenia akcji pomocy dla Darii. |
|
P.
Stanislaw sadza Darie na podlodze. Przy niej siada moja malzonka -
Elzbieta. Powoli wzrasta zainteresowanie prezentami, ktore Daria
przestawia za pomoca swoich nozek.
Po chwili obie bawia sie jak dwie przyjaciolki. W
tym czasie rodzice Darii pokazuja grube albumy - Darii i relacji
prasowych na temat takich przypadkow jak ich corka. Ich wiedza w tym
przedmiocie jest nieprawdopodobna. Rozmawiamy wiec o planach, o
protezach, o operacji Darii
i innego
dziecka, gdzies
we
|
|
|
|
|
|
Francji, ktoremu przyszyto rece... dawcy. Podobno dokonal tego dr Duberned Owen. Niestety nic wiecej na ten temat nie wiedza. Obiecuje szukac w internecie, moze cos znajde... Wiec szukaja, czytaja, pytaja aby znalezc najlepsze rozwiazanie dla ich Darii... Sa swiadomi, ze koszt takiej operacji i pozniejszej rehabilitacji przekracza ich mozliwosci finansowe, ale wierza i Bogu i ludziom dobrej woli. Jest "Stowarzyszenie Pomocy Niepelnosprawnym Ruchowo "Daria" w Skolyszynie i Caritas w Swiecanach. I jest nadzieja... |
||||
|
Przede
mna list od naszego Ojca Nadziei - Jana
Pawla II. Pytam, czy moge opublikowac w NG - oboje
wyrazaja zgode. Elzbieta caly czas bawi sie z Daria. Robie kilka
zdjec. Blysk lampy nie robi na Darii najmniejszego wrazenia. Raz tylko
spojrzala w moim kierunku mowiac wzrokiem - i znowu to nudne
pozowanie... Dolaczam
sie do zabawy. I tu wychodzi
cala kokieteria tego uroczego dziecka. Teraz pokazuje |
|
|
||||
|
co
potrafi. Bierze gazete i nozka wolno przewraca strone po stronie.
Najwyrazniej bawi ja moje zafascynowanie jej zdolnosciami manualnymi,
wiec demonstruje mi to parokrotnie, by na koniec podsunac mi nozki
do... ucalowania. Teraz juz definitywnie padla bariera dystansu i ostroznosci.
Daria jest w zywiole, smieje sie, robi przeurocze minki, jezdzi pupa
po calym pokoju. Wracam
do rozmowy z rodzicami. Przekazuja mi kartki pocztowe ze zdjeciem Darii
oraz pelna koperte serduszek z
jej imieniem. Te serduszka byly i sa sprzedawane
przy okazji roznych uroczystosci. Te serduszka beda
teraz tu - w Szwajcarii, w Lucernie na naszym swiecie 3-go Maja
- "sprzedawane" jako wolne datki.
|
|
|
||||
|
|
|
Czas sie pozegnac. Schylam sie do Darii i wtedy ona pochyla sie ku mnie nadstawiajac nosek do pocalowania. Patrze na jej duze oczy, ktore wrecz pytaja -
ale ty wrocisz tutaj? Wrocisz jeszcze do mnie?... Czuje zaciskajace gardlo. Tak, Daria, wroce! - mowie milczaco - bedziesz miala te operacje, bedziesz miala pieniadze na nia od nas wszystkich, od Polonii z calego swiata...
Tadeusz
M. Kilarski |