Spotkanie z Senatorem Krzysztofem Piesiewicz w Szwajcarii

Oberfrick 30 I 2000

 

1. Poruszane zagadnienia.

 

Zasadniczo chodziło o polityczne wydarzenia w Polsce. Dla osoby mniej się znającej na tych układach, jak np. ja, było to ciekawym wprowadzeniem w nową rzeczywistość pluralistycznej rywalizacji na tym odcinku. Tęsknoty i niemal pobożne zamiary splatały się w pasmo zręcznych apologii własnej partii, o ile tak można jeszcze AWS nazywać. Dzięki temu, że ta jest w koalicji z UW może unikać przerysowań czy ryzyka nazbyt jednoznacznych ideologicznie poczynań. Krytycznie oceniono aktualną sytuację w Polsce niemal na każdym odcinku, mimo gigantycznej pracy rządzących ekip. Jedynie Prezydent Aleksander Kwaśniewski strzela gafy, jak chociażby ostatnio w Katyniu. Winni są również lokalni przywódcy samorządów, osiągający często pensje wyższe od premiera. Skala biedy rośnie, a 50 % ludności wzdycha do komunizmu. Premier jest osobą wręcz opatrznościową, a wykonuje swoje zadania bezbłędnie i perspektywicznie .Również zasługi min. L. Balcerowicza są, znane całemu światu.

 

2. Funkcja Kościoła.

 

Również polski Kościół katolicki oberwał za Prymasa. Wizyta u Prezydenta i w prezydenckiej kaplicy trwała aż półtorej godziny. Nie jest to już Kościół jak dawniej walczący, inspirujący i przebojowy. Tonacja wywodów była nasycona religijnością w bardzo dobrym guście. Jednakże wy-czuwało się coś w rodzaju nostalgii za silniejszym zaangażowaniem Kościoła po stronie obecnego pędu ku Zachodowi. Na Wschodzie powstaje czarna dziura, pełna rozmaitych zagrożeń. Obecnie jesteśmy w NATO pewniejsi, a dokonanie tego ważnego kroku byłoby już teraz niemożliwe. Sam Papież mówił zdecydowanie o konieczności wiązania się z Europa. Mimo to pewni młodzi politycy akcentują nacjonalistyczne odrębności, chcąc do tego wciągnąć religię i Kościół. Zestarzeli się działacze na miarę Jeziorańskiego czy Siły-Nowickiego. Następuje pustka, nowych młodych talentów politycznych nie widać. Kościół integruje polskie społeczeństwo w należyty sposób. Nie było jednak mowy o katolickim laikacie jako przyszłej elicie.

 

3.  Polskie kino już nie istnieje.

 

Po nadaniu Oskara Wajdzie i śmierci Kieślowskiego nastąpiła pustka nie do wypełnienia. Wszystko inne to filmowa chałtura, za jednym być może wyjątkiem Długu Kramera. Postępujące skundlenie wielu środowisk zaskakuje. Nie ma społecznej formacji nazywanej inteligencją, ta odeszła w przeszłość. Tylko 7% społeczeństwa ma wyższe wykształcenie. Filmy Kieślowskiego podbiły świat, a jedynie w Polsce przebrzmiały bez echa. Przeniosły polskie myślenie i odczuwanie w inne strefy kulturowe, budząc entuzjazm swoją genialnością i aktualnością. Ich autor był myślicielem o samodzielnym sposobie bycia i geniuszem 

 

kamery. Po prostu wiedział gdzie ja ustawić. Najwięcej pracował poza granicami Polski.

 

4. Polacy za granicą

są wybrana cząstką. Powinni wszelkimi możliwymi kanalikami silniej oddziaływać na Ojczyznę z jej beznadziejnością. To może wiele pomóc temu skłóconemu społeczeństwu. W Polsce nie wraca się do chlubnych tradycji przedwojennych. Właściwie to wyszliśmy dopiero w 1989 roku z 200 letniej niewoli. Nie mamy politycznej kultury, a kierujemy się zasadniczo spontanicznymi odczuciami, zresztą, ogromnie zmiennymi. Stąd obecnie 75 wyborców jest za Kwaśniewskim, co za jakiś czas ulegnie oczywistej zmianie, gdy się szerzej rozpropaguje zasługi kolejnych rządów. Obecnie wszyscy myślą tylko o wzbogaceniu się.

 

5.  Pytania uczestników

 

dotyczyły  mniej  polityki,  a  więcej  spraw filmowych. Celowały w tym młodsze Panie, pragnące wyciągnąć jak najwięcej szczegółów. Całe spotkanie trwało dwie i pół godziny. Prowadząca je p. Barbara Ahrens - Młynarska zaprosiła w końcu wszystkich do bufetu, by tam dalej dyskutować w towarzyskich kręgach . Na to już nie wszystkim wystarczyło czasu.

 

Czcigodny prelegent otrzymał wśród innych pamiątek również książkę pt. Zofia Włodkowa z Dąbrowicy(1890 - 1981). Być może po jej uważnej lekturze doceni możliwości oraz przebojowość współczesnej katolickiej inteligencji, nie tylko za granicą, lecz przede wszystkim w Polsce i na polskiej wsi. Co z rozwagą i mądrością, polskiego chłopa, nauczyciela, rzemieślnika ?

Nie można z tak wyrażonymi poglądami nie polemizować. Niewątpliwie postulat wzrostu roli miejscowych samorządów jest bardzo na miejscu. Czy jednak w Polsce jest aż tak źle ? Zupełnie odmiennego zdania był red. Stefan Bratkowski, którego przed rokiem słuchaliśmy w podobnych okolicznościach. Przykładanie starych obserwacji do nowych i ciągle się modyfikujących warunków powoduje niezbyt ciekawą zbitkę nieporozumień. Sam prelegent jest nadzwyczaj miły i przemawia zajmująco z niezwykłą, dociekliwością, siłą przekonania i wdziękiem. Czy jednak na te sprawy nie trzeba spojrzeć z większą, ufnością? Nawet epizod z niemieckim księdzem pouczającym w Oświęcimiu Po-laków, co tam mają, robić z krzyżami, trzeba moim skromnym zdaniem odczytać pozytywniej. Pluralizm wynikający także z nauki, doświadczeń i dzieła Soboru Watykańskiego II, którym się dostojny mówca tak zachwycał, to również praktyka i zupełnie nowe sytuacje. Egzystencjalne znaki zapytania stawia każda epoka odrębnie. Bądźmy silni nadzieją.

 

Uczestnik z Bazylei

pragnący zachować anonimowość