JUBILEUSZ MLODYCH W KAMERUNIE

Ks. bp Jan Ozga

 

Przezywanie Wielkiego Jubileuszu Odkupienia ma zaowocowac ozywieniem wiary i apostolstwa. Zadania te na miare swoich mozliwosci, w bardzo trudnych warunkach, podejmuje takze diecezja Doume - Abong - Mbang w Kamerunie. W swietowaniu Jubileuszu szczegolna uwage zwracamy na mlodych, ktorzy sa nadzieja naszego Kosciola. Sluza  temu m.in. pielgrzymki oraz diecezjalne i krajowe spotkania. Do wielkich jubileuszowych wydarzen zaliczyc nalezy tegoroczna archidiecezjalna pielgrzymke, ktora odbyla sie w lutym do sanktuarium maryjnego - Matki Bozej Biednych w Nguelemendouka.

 

Do sanktuarium zdazalismy z czterech stron archidiecezji. Ponad 280 - osobowa grupa mlodych ludzi, na czele ze swoim proboszczem ks. Ryszardem Gorowskim MIC, wyru-szyla z Doume pokonujac odcinek 75 km w ciagu trzech dni. Mlodziez niosla ze soba olbrzymi krzyz, ktory pozostanie na zawsze, jako znak przypominajacy przezycia zwiaza-ne z Rokiem Wielkiego Jubileuszu.

 

Kolejna grupa mlodych, w ktorej osobiscie uczestniczylem, wyruszyla z miejscowosci Lomie, oddalonej od sanktuarium o 206 km. Znoszac upal i niewygody odkrywalismy, kazdego dnia na nowo, wielka milosc Boga urzeczywistniona w dobroci i otwartosci serc tubylczej ludnosci. Przechodzac przez wieksza czesc diecezji moglismy z bliska zobaczyc problemy i trudy mieszkancow, a nade wszystko podziwiac ich religijne zaangazowanie. Mieszkancy poszczegolnych miejscowosci wychodzili nam na spotkanie. Witali nas kleczac przy drodze i proszac o Boze blogoslawienstwo. Galazkami palm dekorowali drogi, witali nas swymi piesniami i tancami. Wszyscy - dzieci, mlodziez i starsi, a nawet kalecy - szli z nami kolejne kilometry biorac zywy udzial w modlitwie i spiewach. Byli z nami Pigmeje, protestanci, niewierzacy i oczywiscie bardzo liczni katolicy. Zatrzymywalismy sie przy kazdej - dosc czesto  juz  walacej  sie  -  kaplicy. Mialem mozliwosc wsluchac sie w ich problemy i zmartwienia. Musze przyznac, ze bylo to dla mnie niezapomniane i bardzo glebokie doswiadczenie wiary i Bozej laski. Na nowo odkrylem, ze aby ich zrozumiec trzeba z nimi byc, trzeba poznac i dotknac tej ludzkiej biedy, trzeba poswiecic im czas, uczynic wszystko co w naszej mocy, a reszte pozostawic Bozemu Milosierdziu. Zatrzymywalem sie przy kaz-dym kleczacym przy drodze czlowieku i blogoslawilem. Odwiedzalem domy, gdzie lezeli wyczekujacy mnie chorzy i starcy, zostawiajac im rozaniec i nadzieje. Oni z wdziecznosci, ze lzami w oczach, a jednoczesnie z usmiechem na wykrzywionych z bolu twarzach dziekowali mi za podjety trud marszu, za bycie razem z nimi, za biskupa, ktory maszeruje po ich ziemi, ktory dotyka ich rzeczywistosci.

 

Utrudzeni, umeczeni, ale bardzo szczesliwi doszlismy przed grote Matki Bozej sami nie wierzac, ze bylo nam dane przejsc i do-swiadczyc az tak wiele. Przed obliczem Matki Bozej Biednych stanelo nas okolo 2000 pielgrzymow z czterech diecezji. W wielkiej nocnej ciszy, w pielgrzymim skupieniu przezylismy Droge Krzyzowa, maszerujac od stacji do stacji, ktore oswietlone byly lampionami zrobionymi z papaja. Nastepny dzien naznaczony byl duchowa refleksja. Mlodzi mieli okazje stawiac nurtujace ich pytania, na ktore otrzymywali odpowiedz. Wszyscy mieli okazje skorzystania z sakramentu pojednania.

 

Niedzielna Eucharystia byla ukoronowaniem radosci, ktorej kazdy z nas doswiadczyl. Szczescie wynikajace z przyjecia do serca Chrystusa wyrazone zostalo zarowno w spiewach i tancach, jak tez i w nieustannych oklaskach. Kolejne niezapomniane spotkanie dobieglo konca, choc nasze diecezjalne pielgrzymowanie jeszcze sie w pelni nie skonczylo. Na koniec Mszy sw. zaprosilem bo-wiem mlodych do wspolnego marszu na spotkanie mlodziezy z calego Kamerunu, ktore mialo sie odbyc w Bertoua. Moi mlodzi przyjaciele owacyjnie przyjeli to zaproszenie na Forum Mlodych.

 

Mocno i radosnie bilo moje serce, gdy 3 marca mlodziez ze wszystkich 23 naszych parafii tlumnie zjechala do Doume, by razem ze mna oraz ksiezmi i siostrami zakonnymi przejsc kolejne 55 km.

 

 

Na rannej Mszy sw. o godz. 6.30, rozpoczynajacej pielgrzymowanie, bylo nas ponad 800 osob (to nawet mi sie nie marzylo). Po-mimo to chleba nikomu nie zabraklo. Byl to pokarm na droge, jaki diecezja ofiarowala dla pielgrzymow. Mowilem im o pierwszych misjonarzach, ktorzy przed laty wlasnie z tej katedry wyruszali zdobywac dla Chrystusa wschodni Kamerun. Dzisiaj po latach, nasi mlodzi Kamerunczycy szli razem ze mna swiadczyc, ze Chrystus zmartwychwstal i zyje w ich sercach, a oni chca byc tego swiadkami.

 

Bardziej zaangazowana mlodziez sama pro-wadzila rozwazania, modlitwy i spiewy moc-no angazujac sie w animacje. Sami poczuli sie odpowiedzialni za bezpieczenstwo na drodze, za porzadek. Ogromny upal dawal sie nam we znaki. Ludnosc z poszczegolnych wiosek przychodzila nam z pomoca wy-noszac wode do picia i owoce do zjedzenia. Po kazdym postoju powiekszaly sie nasze szeregi. Na noclegu w Dimako bylo nas juz okolo tysiac szczesliwych, choc utrudzonych, pielgrzymow. Mimo to, kazdego dnia znalazlo sie cos do zjedzenia, picia i dach nad glowa. Parafianie na czele ze swoim proboszczem staneli na wysokosci zadania okazujac nam wielka goscinnosc.

 

Droga byla wyjatkowo uciazliwa: upal, a raczej zar z nieba, tumany kurzu po przejezdzie kazdego samochodu - liczne ciezarowki wiozace drzewo bardzo utrudnialy nasz marsz. Wierze, ze tylko dzieki Opatrznosci Bozej nikomu nic sie nie stalo i szczesliwie doszlismy do asfaltu na 7 km od Bertoua. Tam bylo nas juz ponad 1300 osob. Do miasta wchodzilismy niosac olbrzymie jubileuszowe plakaty, ze spiewem na ustach i nie-opisana radoscia w sercu. Na przedmiesciach miasta na nasze spotkanie wyszli przy-byli na Forum Ksieza Arcybiskupi i Biskupi oraz mieszkancy miasta. Czekala na nas orkiestra z fanfarami. Chociaz wchodzilismy rytmicznie, to jednak nasz przemarsz czworkami do katedry trwal dosc dlugo.

 

Teraz wiem, ze podobnie jak na calym swiecie, tak i u nas, w troche malym i zapuszczonym zakatku, mlodzi spragnieni sa Pana Boga, chca Nim zyc, chca Go poznawac i chca o Nim swiadczyc. Takie jest moje, wewnetrzne przekonanie. Dlatego trzeba im pomoc, trzeba z nimi i dla nich byc. To wolanie, na ktore trzeba nam dac odpowiedz. Nie moze-my ich tak zostawic! Oni na nas licza, ufaja, ze poprowadzimy ich do Boga, ze pomoze-my im osiagnac swietosc!

 

Drogi Czytelniku, czy jestes wiec gotowy byc razem z nami? Czy rzeczywiscie pragniesz, aby mlody Kamerunczyk poznal Boza milosc? Moze spytasz: jaka jest w tym moja rola? Co mozesz dla nich uczynic?

 

Diecezja nasza jest bardzo mloda. Za piec lat, czyli w 2005 r., bedzie obchodzic 50-le-cie swego istnienia. Stoimy dzisiaj przed wielkim problemem nowej ewangelizacji. Co uczynic, aby Boze slowo dotarlo do kazde-go? Tubylcza ludnosc nie stac na zakup Pis-ma sw., ktore tak bardzo pragna czytac i rozwazac. Moze wiec pomozesz im w zakupieniu Biblii? Moze i Ty dolozysz swoja mala czastke, by w kamerunskim domu bylo Pismo sw. Moze pomozesz nam odpowiedziec na wezwanie diecezjalnego Kosciola Doume - Abong - Mbang: "Biblia dla wszystkich".

 

Swoj jubileuszowy dar, ktory przyczyni sie do ewangelizacji Kamerunu mozesz wplacic na konto:

 

Komisja Episkopatu Polski d.s Misji,

PKO S.A. I O/ Warszawa, 12401037 - 20006598 - 2700 - 401112 - 002 - 0000, SAMARYTANIN - DOUME - KAMERUN.

 

Juz teraz, w imieniu wlasnym, jako Pasterza diecezji oraz naszych katolikow, dziekujemy Ci, Drogi Czytelniku za Twoje zaangazowanie, za zrozumienie sprawy oraz za wspol-udzial w ewangelizacji naszego misyjnego terenu. Niech, Pan, Stworca i Odkupiciel czlowieka obficie nagrodzi Twa misyjna troske o misyjne dzielo Kosciola. Bog zaplac!

 

         Ks. bp Jan Ozga - Kamerun