| Z ostatnim pozegnaniem ... Franciszka Nowaka |
Kiedy
zegnasz przyjaciela, nie smuc sie,
poniewaz
jego nieobecnosc, pozwoli ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz.
|
Z zalem i ze smutkiem zegnamy drogiego
przyjaciela i kolege Franciszka Nowaka - z zalem, ze nas opuszcza.
Jestesmy wdzieczni za to, ze mielismy Go wsrod nas. Franciszek
byl czlowiekiem pelnym planow i nieustajacej aktywnosci. Wszystko co
czynil, robil z sercem i duzym zaangazowaniem. Jego chrzescijanska
posluga polegala przede wszystkim na dawaniu siebie. Franciszek
Nowak urodzil sie w Bytomiu
5 maja 1953 roku. Do szkoly podstawowej i Technikum
Elektronicznego uczeszczal w latach 1960 - 1973 rowniez w Bytomiu.
Po ukonczeniu Uniwersytetu Slaskiego w Katowicach w grudniu 1978 roku,
podejmuje 2-letnie badania naukowe w Centrum rozwojowym w tym samym miescie.
Nastepnie wybiera prace w laboratorium Fabryki "Faser" w Tarnowskich
Gorach, gdzie po szesciu latach przenosi sie do Firmy komputerowej w
Zabrzu. W miedzyczasie, tzn. w latach 1987-88 uczeszcza do Wyzszej Szkoly
Technicznej w Gliwicach w kierunku digital-elektronik. I w tym miejscu
zamyka sie dziesiecioletni okres intensywnej pracy zawodowej w Polsce, a
otwiera sie nowy etap zyciowy poza granica, w Niemczech. W pazdzierniku 1988 roku, Franciszek
podejmuje 7 - miesieczna nauke jezyka niemieckiego, a nastepnie
pracuje w Centrum szkolenia w Essen/Fortbildung in
Automatisierungstechnik/. Jego wytrwalosc i zdyscyplinowanie mialy
znaczacy wplyw na ksztaltowanie dalszych planow zawodowych. Kolejna
stacja wedrowki staje sie Szwajcaria, a dokladnie St.Gallen, gdzie w
1990 r. zostaje zatrudniony jako Inzynier w Firmie Grossenbacher
Elektronik AG. Od listopada 1994 r. przez okres 6 -ciu miesiecy |
|
pracuje w Zbinden's Hydrojet Technology AG w
Apenzell. Przez ostatnie lata, a dokladnie od 1996 r. do konca swojego
zycia, byl zatrudniony jako specjalista komputerowy w Firmie HAPA w
Volketswil. Tutaj tez mieszkal z Rodzina, tutaj tez
zostal pochowany. Franciszek byl mlodym
czlowiekiem, mial 46 lat, ale z bardzo duzym bagazem doswiadczen
i dzielil sie tymi doswiadczeniami, pomagajac innym. Jego
mocne zaangazowanie w prace Misji Katolickiej w Zurychu jako sekretarza
Rady, mimo obowiazkow rodzinnych
i pracy zawodowej, bylo wzorowe. Pracowal dla Misji praktycznie do konca,
mimo swojej ciezkiej choroby i pamietal caly czas o innych, sluzac
dobra rada i pomoca. I sluzyl, robiac to zupelnie bezinteresownie.
Nigdy nie skarzyl sie, chociaz bylo widac, ze cierpi, ze choroba
coraz bardziej przewaza. Odszedl do Pana w czwartkowa noc 28 kwietnia w
szpitalu w Uster w otoczeniu najblizszej Rodziny. O tym, jakim byl czlowiekiem
dla innych, moze swiadczyc duze grono Jego przyjaciol w szpitalu
podczas ostatnich chwil zycia, a takze na pogrzebie, ktory rowniez
zgromadzil wiele osob. Franciszek
dla nas wszystkich bardzo duzo
znaczyl, bedzie nam Go brakowalo i mamy nadzieje, ze kiedys na tym
drugim, lepszym swiecie jeszcze sie
zobaczymy. We wtorkowe, sloneczne popoludnie 2 maja , rozstalismy
sie z naszym przyjacielem, ale tylko na krotka chwile. Bo jak mowi
Ojciec Swiety "Podniescie glowy i zobaczcie cel waszej drogi. Nie lekajcie
sie patrzec w wiecznosc. Miejcie odwage zyc dla
m i l o s c i." W imieniu Rady Osrodka Duszpasterskiego w
Zurychu -
Urszula
Landert
|