Elzbieta
Binswanger-Stefanska
UWIERZYC W SWIETEGO MIKOLAJA... |
|
O! Jakze mnie zachwycil ten monodram! Jak mi sie podobal! Na
scene wchodzi mezczyzna w wieku... " po niekorzystnej stronie
czterdziestki". A nie, nie. To nie on! To jego zona - jak sie
dowiadujemy nieco pozniej - jest w tym wieku. On jest pewnie troche
starszy nawet, ale przystojny, w swietnie skrojonym garniturze, modnych -
choc nie za modnych - butach, ciemnych okularach, kufel piwa w reku. Zawod:
Krytyk teatralny. Ceniony krytyk teatralny (z akcentem na
"ceniony"). Dublinskie teatry - rzecz dzieje sie w stolicy
Irlandii - drza przed jego opinia. A Krytyk ani mysli kogokolwiek
oszczedzac. Mezczyzna po wlasciwej stronie sukcesu.
Tak zaczyna sie sztuka. Krytyk (Jan Englert) usmiecha sie
cynicznie, gdy mowi o swojej wladzy nad artystami. Popija od czasu do
czasu lyk piwa i opowiada o swojej dziennikarskiej karierze: zarabia
bardzo dobrze, zonie i dwojgu dorastajacym dzieciom zapewnia wysoki
standard zycia, nie przemecza sie pisaniem, godzina pracy dziennie
wystarczy w zupelnosci na przyzwoita egzystencje, reszta to czas spedzony
glownie w pubach: "piwo, whisky, piwo, whisky..." Jest postacia
ogolnie znana w srodowisku kulturalnym miasta. Tworcy teatralni chyla
przed nim czola, publicznosc liczy z jego zdaniem.
A on? Coz niby robi takiego? "Uklada slowa w zdania",
wyznaje i usmiecha sie na wpol ironicznie na wpol gorzko. Ma duza
latwosc w ukladaniu slow w zdania, bez szczegolnych przemyslen,
bez zglebiania tematu. Prasa dobrze placi takim wspolpracownikom:
szybko, sprawnie, blyskotliwie, na kazdy temat. W krotkim czasie tzw.
wyrobione nazwisko. A wtedy czego by sie nie napisalo... I pewnie dalej
tak by szlo, gdyby nie to, ze Krytyk zaczyna sie zastanawiac nad soba.
kolejnej, ktora Krytyk - swoim zwyczajem - skrytykowal. Zachwyt
"piekna Helena" gubi Krytyka, ale budzi w niemlodym juz mezczyznie
od dawna zapomniane uczucia. W jego zyciu nastepuje zwrot.
Opuszcza dom bez zalu. Dzieci by moze nawet chetnie pozegnal,
ale dzieci ani my-sla o tatusiu, nie ma ich dla niego. Zona? Nadal z
zapalem bedzie wydawac jego pieniadze. Dopoki konto bedzie pelne,
nie zauwazy nawet znikniecia meza. Rodzinne miasto? A coz on tu
takiego dokonal? Cale zycie pisal malo tworcze teksty o prawdziwych
tworcach. Albo mu sie nie podobalo, co robili i wtedy pisal o nich zle,
albo byl zazdrosny o to, co robili i wtedy pisal rownie zle. Na
napisanie czegos swojego nie mial najmniejszego pomyslu. Ani pisarz,
ani poeta, ani nawet prawdziwy krytyk. Pismak i tyle.
Rusza wiec za trupa teatralna "Salome" do Londynu. I o
ile w Dublinie byl "kims", o tyle w Londynie jest
"nikim". Przesiaduje w pubach ("piwo, whisky, piwo,
whisky...") i usiluje zblizyc sie do Heleny. Az ktoregos razu
spotyka kogos, przy kim nieomalze zapomni o swojej Helenie. Postac jest
podejrzana, czarna jak pies ("czy to pies czy to bies?"),
pokurczona, dziwna, zwabia go do swojego londynskiego domu z ogrodem i
proponuje pakt: Krytyk dostanie swoj pokoj do pisania wraz z talentem i
dostanie wdziek i czar, ktorego mu tak brakuje. W zamian za to bedzie
sprowadzal do domu mlodych ludzi. Wampiry potrzebuja noc w noc swiezej
krwi. Bo na najprawdziwszych w swiecie wampirow nasz Krytyk trafil.
Wampiry we wspolczesnym Londynie. Takie jak dawniej tylko ofiarom nic sie
nie dzieje, nawet nie czuja, ze padly ofiara, zapewnia wampir.
Krytyk awansuje na naganiacza dla wampirow. Staje sie ich sluga.
Jedyne co moze go od zbytniej nachalnosci wampirow uchronic, to garsc
ryzu... Bo tak to jest Impulsem jest spotkanie "pieknej
Heleny", mlodej aktorki sredniej sztuki teatralnej
"Salome", urzadzone, ze wampiry musza liczyc ziarenka ryzu,
gdy ktos ryzem dookola nich sypnie. Nawet czosnek nie jest tak
skuteczny.
I to jest czwarty rekwizyt w sztuce (nie liczac ciemnych okularow,
garnituru i butow): wysokie krzeslo barowe, stolik do pisania, kufel z
piwem z butelka do kompletu i pare garsci ryzu. Efekty akustyczne to
muzyka w dramatycznych momentach. Bo oto w zyciu Krytyka zaczyna byc
coraz dramatyczniej. Czar dziala, mlodzi ludzie lgna do |
|
szarmanckiego,
dobrze prezentujacego sie mezczyzny z pieniedzmi, wampiry zachwycone,
historia sie nakreca. A Krytyk zaczyna sie zmieniac. Jego
kolega-wampir opowiada mu o kraju swojego po-chodzenia, gdzies, hen, w
dalekiej i nieznanej Europie Wschodniej.
Spotkal tam kiedys szczesliwego czlowieka, biednego drwala, ktorego
szczescie polegalo na tym, ze mial kochajaca zone i sam bardzo ja
kochal. Dopoki nie umarla. Wtedy drwal zapragnal cofnac czas. Nic
prostszego. Byl przeciez w po-siadaniu zaczarowanego zegarka. Zabawial
sie wiec czasem i pewnie dalej by sie tak bawil, gdyby nie to, ze ktoregos
razu zechcial zobaczyc swoja zone gdy byla mala dziewczynka. Cofnal
czas do ...odpowiedniego czasu i wtedy - co za nieszczescie - zegarek sie
zepsul. I tak drwal rozminal sie z zona raz na zawsze, on stary czlowiek
i ona dziecko jeszcze. Wies srogo go ukarala za uwodzenie dziewczynki.
Krytyka ani troche nie dziwily opowiesci wampira. Juz dawno nie
byl owym cynicznym, trzezwo na swiat patrzacym (nie liczac
"piwa, whisky, piwa, whisky...") mezczyzna z pogardliwym
wyrazem twarzy. W swiecie pieniadza i sukcesu zaczal dostrzegac
ogromne braki. Zapragnal milosci, prawdziwej, nie tej z pisma porno,
zrozumial tesknote wampirow do ludzkiego sumienia. Nie piekna Helena
a piekna wampirzyca zaprosila go do upajajacego tanca (w takt odurzajacej
muzyki). Dostrzegl, ze swiat jest bogaty w tajemnice. Uwierzyl w swietego
Mikolaja.
Autor sztuki, Connor McPherson (ur. 1971 w Dublinie) uchodzi dzis
za najzdolniejszego dramaturga irlandzkiego mlo-dego pokolenia obok
McDonagha, Ro-che'a i Barry'ego. Jego najbardziej znana sztuka "The
Weir" ("Tama")* przyniosla mu prestizowe nagrody i miano
"irlandzkiego Czechowa". "St. Nikolas" w dwa lata po
londynskiej premierze zostala przetlumaczona na polski (przeklad: Elzbieta
Wozniak). Na warszawskiej "Scenie na Dole" przy teatrze Ateneum
wyrezyserowala ja Agnieszka Glinska. Jan Englert od momentu pojawienia
sie na scenie przykuwa uwage publicznosci. To publicznosc siedzi przy
barze i wysluchuje opowiesci przypadkowego kumpla od kufla.
Facet opowiada to co powyzej, ale mowi takze i o potrzebie -
POTRZEBIE! - zla, jako przeciwienstwa do tego co dobre. O potrzebie
wartosciowania. Gdy zatraci sie granica zla, nie bedzie wiadomo co wlasciwie
jest dobre. Stad byc moze tyle cynizmu we wspolczesnym swiecie, tym
calkiem, wydawaloby sie, zwyklym, gdzie ludzie - profesjonalisci
przeciez - wykonuja swoje zawody dla pieniedzy. Ale profesjonalizm
zbyt czesto odrzuca etyke. Odrzuca istnienie czegos tak
"nieprofesjonalnego" jak sumienie. Tymczasem wszedzie sa
wampiry. Zywia sie krwia mlodych ludzi, wysysaja z nich ich czlowieczenstwo.
Dopiero dostrzezenie istnienia wampirow, skonfrontowanie sie z nimi,
ich bolesne ugryzienie, powoduje przywrocenie do wlasciwych proporcji
sensu tego, co sie robi. Niechby i dla pieniedzy. Krytyk a tak-ze
"jego" Helena mieli to szczescie, ze poczuli ugryzienia
wampirow. To zmieni ich zycie...
Sztuka skojarzyla mi sie nieodparcie z kultowa juz w tej chwili
sarkastyczna saty-ra filmowa na "American way of life" -
"American Beauty", obficie obsypana Os-carami na ostatnim
rozdaniu zlotej statuetki w L.A. Bohater mieszka w tzw. dobrej dzielnicy,
zarabia niezle pieniadze (tu na-wet i zona dazy do sukcesu), dziecko
nie-omal odchowane, wszystko cacy. I nagle widzimy, ze tu nic nie jest
tak naprawde udane: ani kariera, ani dom, ani ta droga, ktora proponuje
wspolczesne spoleczenstwo jako jedyna droge do szczescia. Wlasnie
szczescie gdzies sie po drodze zatraca. Mlodzi tworcy zaczynaja
wychwytywac ten problem i pokazywac go w sztuce. Powodzenie swiadczy
samo za siebie. Ludziom
coraz czesciej w tym swietnie urzadzonym swiecie zaczyna brakowac Swietego
Mikolaja.
Elzbieta Binswanger-Stefanska
*"Tame"
zobaczyc mozna w Teatrze Studio w W-wie w rezyserii Agnieszki Lipiec-Wroblewskiej,
prapremiera polska odbyla sie 24 listopada 1999, obsada: Redbad
Klinstra, Krzysztof Majchrzak, Aleksander Bednarz, Maja Ostaszewska, Piotr
Bajor. |