* Listy do Redakcji * Listy do Redakcji * Listy do Redakcji * Listy do Redakcji *

 

   Wielce Szanowny Panie Redaktorze

  

Zabieram głos w odpowiedzi na apel p. St. A. Załuskiego " ...O PRZEPROWADZENIE REPRYWATYZACJI°. Niestety autor apelu nie podaje jakie formy protestu przeciwko władzom i społeczeństwu III RP uważa za właściwe. Na ten temat ze strony poszkodowanych napisano półgębkiem" już chyba wszystko. Piszę półgębkiem bo w wypadku oficjalnych protestów władze RP udają, że nie rozumieją o co chodzi, względnie zachowują "taktowne milczenie°, a prasa tak w Polsce jak i emigracyjna poza rzadkimi wyjątkami jak ORZEŁ BIAŁY w Londynie takie protesty czy artykuły wrzuca bez odpowiedzi do kosza.

 

   Aby nie być gołosłownym: dnia 1993-12-19 za pośrednictwem Ambasady RP w Bernie wystosowałem LIST OTWARTY do Sejmu, Senatu, Prezydenta, Rządu i do Społeczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, z prośbą o anulowanie dekretów PKWN o Reformie Rolnej z 1944-09-06 i zwrot majątków zabranych wtedy moim rodzicom, dziadkom i wujom, oraz za wypłacenie odszkodowań za zniszczone budynki. Otrzymałem odpowiedź od kilku instytucji zalecających mi o ubieganie się o odsprzedanie mi po zniżonej cenie°, pozostałych resztówek i ruin po dworach, ,jeśli nikt nie zgłosi sprzeciwu". Odpowiedziałem, że z mojego domu rodzinnego zostałem dwukrotnie wygnany i obrabowany z przedmiotów użytku osobistego: po raz pierwszy przez Niemców w 1939 r. i przez polskich współobywateli w 1945 r. i zwracanie się o odsprzedaż rzeczy które mi prawnie należą, byłoby to dla mnie dodatkowym upokorzeniem. Odpowiedzi nie otrzymałem.

 

   Stwierdzam, że w Polsce 11 lat po upadku komunizmu nie ma wśród społeczeństwa woli politycznej do załatwienia sprawy zwrotu zagrabionych własności i to nie tylko wielkiej własności ziemskiej, ale domów, placów budowlanych, fabryk i innych wartości. Przez te 11 lat nie było w Polsce żadnej siły politycznej, która wystąpiłaby publicznie za uporządkowaniem tych spraw. Nawet Kościół katolicki, który głosi siódme: nie kradnij i dziesiąte nie pożądaj żadnej rzecz która jego jest, oraz często wypowiada się w sprawach wiary i moralności, w tej sprawie zachowuje dyskrecję. Nie istnieją żadne wyraźne ustalenia ani przejrzyste procedury prawne.

 

   Wygląda na to, że w tych sprawach panuje zupełna dowolność: jednym się zawraca innym nie, a niektóre areały, lub ruiny dworów sprzedaje się przypadkowym osobom trzecim. Dochodzi do tego, że parcelanci zgłaszają się do obecnych posiadaczy dworów i odsprzedają im uzyskane w trakcie parcelacji działki. Równocześnie powstają w Polsce latyfundia jak np. senatora Stokłosy obejmujące 25'000 ha oraz liczne zakłady przetwórcze.

 

   Będzie mi bardzo miło, jeśli Nasza Gazetka zechce udzielić swych łamów dla szczegółowego wyjaśnienia różnych aspektów tzw. reformy rolnej z 19944/45 z punktu widzenia byłych właścicieli,

oraz zgłaszam swą gotowość napisania serii odpowiednich artykułów.

 

Będę wdzięczny za podjęcie kontaktu.

Łączę wyrazy szacunku

Kazimierz Karnkowski