ROZPAD KOALICJI AWS - UW |
Mieczyslaw
H. Falkowski
|
Separacja
czy rozwod, dezercja czy przymuszone odejscie
Mnoza sie znaki zapytania na polskim firmamencie
politycznym. W pierwszym odruchu pomyslalem, ze opuszczenie koalicji rzadowej
przez Unie Wolnosci jest aktem nieodpowiedzialnym, prawdziwym skandalem
po- litycznym. Oto partia pretendujaca do reprezentowania elity
politycznej i intelektualnej kraju, dla celow taktycznych czy
strategicznych, nie waha sie postawic pod znakiem zapytania stabilnosc
kraju, jego pozycje miedzynarodowa i to w momencie kiedy Polska usilnie
zmierza do Unii Europejskiej. To prawda, ze niektorzy poslowie koalicyjnego AWS glosowali
kilkakrotnie przeciwko propozycjom rzadowym, to prawda ze poniektorzy
ministrowie z pakietu AWS okazali sie nie na poziomie, to prawda rowniez,
ze przywodca AWS, Solidarnosc Marian Krzaklewski nie jest latwym
partnerem, ale czy to usprawiedliwia arogancki krok Unii Wolnosci,
zapytywalem siebie? Unia Wolnosci wykorzystala zupelnie drugorzedny
incydent, a mianowicie powolanie przez premiera komisarycznego burmistrza
dla Warszawy Centrum, aby polozyc kres balaganowi instytucjonalnemu w
stolicy, o czym juz poprzednio pisalem. A przeciez premier przechodzil
do po- rzadku dziennego nad powazniejszymi incydentami otrzaskanych
ministrow UW: ze przypomne skandal z dowodztwem "Gromu",
naszej elitarnej jednostki komandosow (Ministerstwo Obrony), skandal z
przedawnieniem nie sadzonych zbrodni stalinowskich (Ministerstwo
Sprawiedliwosci), czy np. wyskok ministra finansow z projektem reformy
podatkowej, nie uzgodnionej z rzadem. Unia Wolnosci zajmowala w rzadzie Jerzego Buzka
kluczowe pozycje, i jak sadzilem, powinna byla do konca poniesc
odpowiedzialnosc za popelnione bledy rzadzenia, a nie obarczac nimi
wylacznie AWS. Nie chodzi mi o obrone AWS-u jako takiego, lecz o zwykla
lojalnosc wobec koalicyjnego partnera, ktora liczy sie w ocenie opinii
calego spoleczenstwa. Myslalem wreszcie, ze byc moze wobec negatywnego
bilansu reform Unia Wolnosci zamierza dokonac wolty jeszcze przed
wyborami parlamentarnymi i wejsc w sojusz z SLD, czy z innymi partiami,
unikajac w ten sposob sankcji wyborczej. Gdyby tak bylo, szef UW,
Leszek Balcerowicz, skadinad wybitny ekonomista, okazalby sie miernym
politykiem. Jak wskazuja sondaze, SLD nie potrzebuje tego aliansu i UW
stawialby na zla karte. To powiedziawszy, pomyslalem, ze moja
analiza jest zbyt jednostronna, ze byc moze rzadowa ekipa UW
miala inne powody na tyle istotne, ze wolala zrezygnowac, niz
kontynuowac. Jakie to moglyby byc przyczyny? Mozemy jedynie snuc
pewne przypuszczenia, bowiem protagonisci nie powiedzieli wszystkiego,
swiadomie przemilczajac pewne fakty, tak jak gdyby tlila sie
jeszcze nadzieja na pogodzenie. Deklaracje UW, ze beda popieraly w
Sejmie kazdy projekt zmierzajacy w dobrym kierunku, byl tego sygnalem.
Z okruchow wypowiedzi
wnioskuje, ze spor jest nie tyle merytoryczny, co personalny. A jesli
tak to w gre wchodzi osoba Mariana Krzaklewskiego. Bo jak inaczej
zrozumiec wypowiedz czolowych przedstawicieli UW, ze wlasciwie tylko
dwa punkty w rozmowach nie zostaly wyjasnione: komisaryczne rzady w
Warszawie Centrum i sprawy personalne, tzn. osoba premiera. A gdy tylko
AWS zaproponowal Mariana Krzaklewskiego na premiera rozmowy zostaly
definitywnie przerwane. Idac tym sladem nalezaloby zatem zalozyc,
ze UW ma dosc roli Mariana Krzaklewskiego, ktory dziala za scena,
manipulujac premierem, ktory przeciez jemu zawdziecza premierostwo. Osobiscie mama sporo sympatii dla Jerzego Buzka. Na tle
zachowania sie innych mezow stanu z poprzednich rzadow, obecny
premier jest, po Tadeuszu Mazowieckim, politykiem kierujacym sie
wysokimi moralnymi zasadami rzadzenia, prawym czlowiekiem i patriota.
Oczywiscie nie ustrzegl sie bledow, ulegal doradcom, poblazal
winnym, ale to czego chcial dokonac nie moze przejsc bez echa. Stoimy obecnie przed nowym faktem. Po raz pierwszy od
1989 r. Polska ma rzad mniejszosciowy. Premier Jerzy Buzek nie mowi juz
o swoim odejsciu, bowiem rozpad koalicji nakazuje mu, jak sadzi, trwac
na posterunku. Premier zapewnia, ze chce rzadzic, a nie administrowac,
liczy wciaz na ewentualny powrot UW
do koalicji. Jednakze premier jest wciaz zalezny od Mariana
Krzaklewskiego, ktorego ambicje do fotela prezydenckiego nie zmniejszyly
sie na jote. Premier ma przeciwko sobie sondaze opinii publicznej i
opozycje, ktora pewna przyszlego zwyciestwa chce by mniejszosciowy rzad
powstrzymal sie od wazkich decyzji. W otoczeniu prezydenta RP mowi sie, ze zerwanie
koalicji jest ostateczne, ze UW nie dowierza
AWS-owi i jedyne co pozostalo
rzadowi, to doprowadzic kraj do nowych wyborow. Premier Buzek zapewnia, ze bedzie chronil interesu
publicznego ze nie zawiesi decyzji dotyczacych integracji z Unia
Europejska, czy spraw bezpieczenstwa. Aby byc wiarygodnym Jerzy Buzek
powinien zdobyc sie na gest, zeby przekonac ze dziala niezaleznie i
ze wyzwolil sie od manipulacyjnych poczynan swego mentora. Tego nalezy
mu zyczyc w tym trudnym momencie dla kraju. Mieczyslaw H. Falkowski |