|
Dwie
wystawy "Polscy Zolnierze Internowani w
Szwajcarii 1940 - 1945" |
Jerzy Rucki |
|
Pokazywana w Warszawie bogato ilustrowana, a rownoczesnie pelna tresci "Wystawa Internowanych" dziala nadal niby magnes na rzesze zainteresowanych: najpierw w Lucernie, a obecnie na Zamku Rapperswilskim. A oto krotka charakterystyka obydwoch Wystaw.
Pierwsze,
decydujace wrazenie: techniczne i artystyczne wykonanie plansz
dokumentujacych caloksztalt problemu internowania polskich zolnierzy
w Szwajcarii bardzo dobrze udane; o
ile natomiast chodzi o ich kompozycje, to niektore z nich sa przeladowane
- czesto powtarzajacym sie - materialem ilustracyjnym.
Zwiedzajacy cudzoziemiec mial nieraz
- co w Lucernie moglem sam kilkakrotnie stwierdzic - sporo
trudnosci z podazaniem "od nitki do klebka". 1.
Wystawa Lucernenska Na
Wystawe zarezerwowana zostala duza sala w reprezentacyjnej renesansowej
"Kornschutte" nad brzegiem rzeki Reuss.
Wedlug opinii wielu zwiedzajacych sala stojaca do dyspozycji byla
za duza, i wiele przestrzeni
pozostalo nie wykorzystane. Otwarcie
Wystawy bylo pod tym wzgledem wyjatkiem. Rozmieszczenie
plansz na duzych plytach poustawianych wzdluz scian jak tez i na
samych scianach nie zawsze wychodzilo na korzysc samym eksponatom.
Niektore plansze, zwlaszcza te bez odpowiedniego naswietlenia,
uchodzily najczesciej uwagi zwiedzajacych.
Szkoda! Cudzoziemcom
czesto przychodzilo odworzyc sobie chronologie wlasciwego
internowania; dlatego tez
mocno odczuwali brak chociazby tylko krotkiego "Przewodnika po
Wystawie". O
ile chodzi o sama tresc Wystawy, to wedlug opinii wielu,
momenty przekroczenia granicy przez 2 DSP i jej
przyjecie przez Szwajcarow zostaly za szeroko komentowane.
Po macoszemu potraktowano natomiast zycie obozowe, zycie
religijne, sport jak rowniez dalsze losy bylych internowanych i ich
rozmieszczenie po wszystkich kontynentach.
Uwzgledniajac
gosci obecnych na otwarciu wystawy w dniu 6 maja 2000,
w ciagu li tylko dwoch tygodni Wystawe zwiedzilo ok. 1.800 gosci.
Ten wielki sukces Wystawa zawdziecza prawie-ze codziennym, m.in.
zagranicznym wycieczkom, np. z
Wroclawia, z Pragi, z Petersburga, z Moskwy, z Francji, ze Stanow Zjednoczonych itd. Lucernenska
Wystawa odbila sie zywym i goracym echem w prasie szwajcarskiej.
W przeciwienstwie do prasy, tak
radio jak i telewizja milczaly. 2.
Wystawa Rapperswilska Podczas
gdy w Lucernie az za nadto bylo powierzchni stojacej do dyspozycji
Wystawy, Rapperswilski kruzganek byl za maly na tak bogaty material
wystawowy. W rezultacie nalezalo
go odpowiednio zredukowac. W pierwszym rzedzie zrezygnowano z prezentacji karabinow
maszynowych, karabinow recznych jak i z zolnierza w mundurze
francuskim. Rowniez i na duze
czarno-biale zdjecia nie bylo miejsca w rapperswilskim kruzganku. Zredukowany
material wystawowy zostal ulokowany w scislym porzadku
chronologicznym, poczynajac od mapy Polski z roku 1939, poprzez
Francje (tutaj dwa duze zdjecia oddaja nalezyty hold Grenadierom
poleglym na polach Lotaryngii), wejscie
do Szwajcarii, prowizorium, spotkanie dwoch generalow, rozmieszczenie
obozow po calej Szwajcarii, plan Wahlena, prace, studia, sztuka, pomoc
dla Polski, wyjazd ze Szwajcarii i -
na zakonczenie - pamiatki po internowanych porozrzucane po calej
Szwajcarii. Wystawa konczy
sie czterojezyczna podzieka dla Szwajcarii i "Stanowiskiem bylych
internowanych w sprawie kalumnii na Szwajcarie".
Dla
zwiedzajacych opracowany zostal krotki "Przewodnik po
Wystawie" O
sukcesach Wystawy Rapperswilskiej mozna bedzie raportowac dopiero po
jej zakonczeniu we wrzesniu b.r. Jerzy
Rucki |