W Betlejemskiej stajence

Barbara Tschopp-Nowak

Spieral sie kiedys Wielki Kolberg z Wladyslawem Anczycem o urode polskich szopek. Anczyc, jako Krakus, za nic mial szopki warszawskie:“ Istniejace po dzis dzien szopki warszawskie ani zewnetrzna postacia, ani rozmiarem, ani pieknoscia osobek dorownuja krakowskim.(...) Przedstawienie samo rowniez nie ma wartosci pod wzgledem pamiatkowym ani w dialogach, ani w piesniach. Przeciwnie, szopki krakowskie sa bardzo starannie wyrobione..“ (1862r).

 

  Jaselka w Bernie

 

Sprobujmy bez srodowiskowego szowinizmu spojrzec na szopki przygotowane w roznych osrodkach przy polskich szkolach w Szwajcarii. Zgodnie ze sredniowieczna tradycja byl Jezusek zlozony w zlobku czyli jaselkach (od czego przyjela sie nazwa tego rodzaju widowisk o charakterze religijnym „Jaselka“), byli: Maryja, Jozef, aniolowie, pastuszkowie, wolki, osiolki, baranki oraz postaci aktualizujace biblijne wydarzenie.

 

„Teatr to wielki, teatr wspanialy“, w Bernie aktorzy sami sobie dobierali role, a kasting ich nie obejmowal. Niektorzy wykonawcy wyrazili akces obecnosci na scenie pod warunkiem, ze nie beda musieli nic mowic. Ale spiewanie, to co innego! Piecioletni pastuszek cwiczyl publiczny spiew koled juz od poczatku grudnia, nie przepuszczajac do tego okazji nawet podczas jazdy tramwajem. Grypa omal nie przetrzebila jeselkowej trzodki; osiolkowi udalo sie wyzdrowiec na przedstawienie, nieutulony w zalu baranek z goraczka musial zostac w domu.

 

We Fryburgu „Jaselka“ oparte byly na motywach poezji ksiedza Twardowskiego (ktorego tworczosc od niedawna wlaczona zostala do obowiazkowych lektur szkolnych w Polsce). Teksty o zroznicowanej skali trudnosci odpowiadaly predyspozycjom aktorskim wykonawcow w szerokiej gamie wiekowej – malutkie zwierzatka: myszka, wiewioreczka, jez “robily“ wedle swych mozliwosci za zywa nature ale np. Archaniol, to ho, ho, filozofowal jak nie przymierzajac Franciszek z Asyzu. Dobroc ogarnela wszystko, nawet bunczucznego diabelka, ktory spoczciwiec musial.

 

Do starannie przygotowanej, rozspiewanej szopki w Zurychu, pospieszyly z poklonem – oprocz tradycyjnych – takze wspolczesne postaci: matka, dziennikarz, komputerowiec.

 

Dzieci z polskiej szkoly w Bazylei tym razem nie wystawily szopki, lecz inscenizacje wieczoru wigilijnego, podczas ktorego tlumaczyly znaczenie elementow polskiej tradycji (sianko pod obrusem, wolne miejsce przy stole etc.).

Bozonarodzeniowe misteria, bogate we wlasne teksty i wlasny styl inscenizacyjny, cieszyly sie niezmiernym powodzeniem juz od Sredniowiecza; byly teatrem najbardziej masowym i lubianym, w ktorym sprawy boskie zawsze wyraziscie laczyly sie z ziemskimi – i te tradycje z zapalem kultywujemy. Nasze spotkania jaselkowe tez nosza znamiona festynu ludowego, bowiem wazny jest w nich aktywny udzial wszystkich obecnych – wspolne spiewanie koled, lamanie sie oplatkiem, skladanie sobie zyczen, obfitosc polskich potraw, czasami zabawa taneczna

 

„Napalimy w cieplym piecu

niech sie wszyscy ludzie zleca,

niech sie Jezus w sercach rodzi

swa miloscia swiat pogodzi”