ROZWYDRZENIE

Mieczyslaw H. Falkowski

 

Nikita Michalkow, rosyjski rezyser filmowy, oceniajac sytuacja spoleczna w swoim kraju powiedzial: "Mowi sie, ze demokracja miala pozwolic na otwarcie kranu czystej wody, w rzeczywistosci podlaczylismy sie do sciekow". Czy dotyczy to jedynie Rosji? Na pewno nie. W istocie we wszystkich krajach postkomunistycznych obserwujemy podobne zjawisko, choc w roznym natezeniu: odzyskaniu swobod demokratycznych, wolnosci prasy i innych srodkow masowego przekazu, towarzyszy zalew kulturalnej szmiry, brukowej literatury, brutalnych filmow, pornografii itp. Slowem degradacja pewnych wartosci ogolnoludzkich, nie liczenie sie z ogolnie przyjetymi normami spolecznymi. Na niskich instynktach zeruja bardzo sprawne, nie przebierajace w srodkach jednostki, czy grupy spoleczne, zbijajac bez trudu ogromne, dorazne zyski. Pecunia non olet, czyli pieniadz nie ma zapachu.

 

Do pewnego stopnia mozna by to zjawisko wytlumaczyc przeszloscia: wszechobecna cenzura i zakazy poprzedniego okresu, filtrowanie publikacji, posuniete do smiesznosci ukrywanie codziennych wydarzen z ich orszakiem katastrof, wypadkow itd. spowodowaly, ze tym wydarzeniom nadano niewspolmiernie wielka range gdy pekla bania z wolnoscia. W tym pierwszym okresie raczkujacej demokracji uznawano te przesade jako rzecz naturalna. Z punktu widzenia ekonomicznego fala konsumeryzmu, jako rezultat dostepu i moznosci spozywania dobr dotad nieistniejacych, tez wydawala sie w tym okresie jak najbardziej naturalna. Konsumeryzm oceniano jako zjawisko ze wszech miar pozadane, tym bardziej ze szedl w parze z eksplozja inicjatyw gospodarczych, gwaltownym wyrastaniem obiektow handlowych, przemyslowych i uslugowych, brakujacych w PRL. Konsumpcja postawila na porzadku dziennym inne zjawisko-pogon za pieniadzem. Tylko bowiem pieniadz otwieral droge do szeroko pojetego spozycia. I tu w krotkim, niewiarygodnie krotkim czasie, doszlo do substytucji wartosci. W kraju najwazniejszym pytaniem juz nie bylo "co robisz?", tylko "ile zarabiasz?". Pieniadz okreslal wszystko - pozycje spoleczna, indywidualna  wartosc jednostki, jego zdolnosci przystosowania do nowych warunkow zycia. W Polsce nastapily rozwarstwienia, w ktorych jedne grupy spoleczne znalazly sie na pozycji przegranej, inne na najwyzszych szczeblach posiadania.

 

Banalem bedzie przypomnienie, ze wsrod przegranych znalezli sie nauczyciele, czesc inteligencji zawodowej i akademickiej, lekarze, pielegniarki itd., zawody ktore w Polsce tradycyjnie cieszyly sie wielkim powazaniem. Pieniadz, jak sie okazalo, nie tylko nie cuchnie, ale zaczal wrecz okreslac walory czlowieka, zamiast srodkiem stal sie celem.

Symbioza tych czynnikow, politycznych i spoleczno-gospodarczych, stworzyla pozywke dla nieznanych dotad w takiej skali zjawisk, ktore nazywam "rozwydrzeniem spolecznym". Patogenne zjawiska staly sie na tyle dokuczliwe, ze zagrazaja rzeczywistym osiagnieciom minionego dziesieciolecia w dziedzinie parlamentarnej czy gospodarki rynkowej. Mam tu na mysli nie tylko szerzenie demoralizacji i brutalnosci w zyciu codziennym - wciaganie mlodziezy do spozywania narkotykow przez zorganizowane grupy przestepcze, zmuszanie do placenia haraczow silniejszemu w szkolach, pogladowe lekcje  mordowania w niekonczacych sie programach telewizyjnych, RTL 7 czy Polsatu -ale rowniez rozszarpywanie mienia publicznego dla wlasnych korzysci przez sprawujacych wladze w formie przyznawanych sobie wzajemnie wysokich zarobkow, premii, odpraw. Czy zjawiska patogenne sa nieodzowna cena do zaplacenia przez spoleczenstwo za szeroko rozumiany postep ?

 

Tylko w tej mierze w jakiej to  spoleczenstwo moze je tolerowac bez zagrozenia dla swej egzystencji. Dlatego walka z nimi staje sie rzecza istotna, pilna, nie uznajaca zadnych kompromisow. Tolerowanie ''rozwydrzenia" grozi katastrofa. Mozna miec dobre wskazniki gospodarcze, wysokie tempo wzrostu, przewage eksportu nad importem, znakomity wskaznik dochodu narodowego na glowe mieszkanca w okreslonej grupie panstw, a jednoczesnie przezywac groze zgangrenowanego spoleczenstwa, w ktorym najgorsze, ale sprawne grupy, niweluja wartosci obywatelskie, szerzac przekupstwo, korupcje zagrazajaca zyciu codziennemu. Ktokolwiek sprawuje wladze w kraju musi byc swiadom tego niebezpieczenstwa, stworzyc warunki do walki z nimi. Ale nie tylko. Szczegolna jest rola inteligencji tworczej, polskich intelektualistow, ktorzy w latach komunizmu czynnie przeciwstawiali sie wypaczeniom ideologii marksistowskiej. Piorem i slowem, na zebraniach Zwiazku Literatow i Stowarzyszenia Dziennikarzy, w znakomitych artykulach, w listach otwartych do liderow partii. Tej inteligencji obecnie sie nie slyszy, jej nieobecnosc jest szokujaca.

 

Nastepnie mlodziez. Nie moze, nie powinna biernie przygladac sie "rozwydrzeniu" w spoleczenstwie. To ona powinna dac lekcje klasie politycznej, uwiklanej w walce o wladze i przywileje i w wewnetrzne spory. Lekcje swiadomosci obywatelskiej i odwagi, manifestowac tak jak to robila w 1968 r., choc moze w innych formach. Mlodziez musi dysponowac konkretnymi zadaniami, przeciwstawiajacymi sie rozszarpywaniu Polski przez pazernych biurokratow, zadaniami w sferze etycznej, ideologicznej i gospodarczej. Ma prawo polemizowania z rzadem i parlamentem, powolania do zycia wlasnego organu prasowego, walki ze szmira w jej najrozniejszych postaciach. O jej nieprzebranych silch i aktywnosci swiadcza np. manifestacje przeciwko rosnacej przestepczosci, znakomita „Orkiestra Swiateczna" zbierajaca dary dla chorych dzieci, czy tez zbiorki w „Dzien Zaduszny".

 

Kosciol w Polsce ma do spelnienia olbrzymia role wychowawcza. Ma do tego srodki, dociera do calego spoleczenstwa. Realizujac idealy Jana Pawla II powinien odejsc od dialektyki rozwiazan ilosciowych - wiecej kosciolow, wiecej kaplic, wiecej pomnikow . napietnowac zjawiska konsumeryzmu we wlasnych szeregach, przekladac na jezyk codziennosci walke o prawa dla slabszych i zapomnianych w obecnej rzeczywistosci. Wielu hierarchow Kosciola  i  ksiezy czyni to juz dzisiaj.

Walka z "rozwydrzeniem" powinna stac sie zawolaniem na rowni z programem reform. Usuniecie niebezpiecznych deformacji w zyciu spolecznym jest mozliwe i konieczne, urasta na dzis do roli najwazniejszego hasla.

 

Mieczyslaw H.Falkowski