Karnawał 2001

Barbara Tschopp-Nowak

   

 

Udał nam się karnawał. Balowały wszystkie środowiska w gronie własnym i wspólnie, na II Balu Polonii Szwajcarskiej. Organizatorzy balu – zespół „Piast“ - spisali się znakomicie. Sala balowa hotelu Mövenpick w Regensdorfie była piękna i ogromna. By się w niej nie pogubiły eleganckie pary tłumnie przybywające, każda została odprowadzona do swojego stolika przez hostessy (członkinie zespołu). Na wstępie odbył się pokaz tańców narodowych w wykonaniu zespołu

 

 

Zespół „Pancerni” podczas koncertu

 

          Licytacja "Rudego"

 

„Piast“. Kto wcześniej nie znał polonezowego kroku, mógł go jeszcze szybciutko podpatrzeć, i tak teoretycznie dokształcony, przystąpić do wspólnego otwarcia balu polonezem. Do tańca grał znany z ubiegłego roku rzeszowski zespół „Stachu i dzikie konie“. Wspaniałą niespodziankę zgotował spontaniczny występ Iwony Schubert i Reginalda Saundersa. Pani Iwona, rzecznik prasowy Towarzystwa Polskiego z Winterthuru I propagatorka    wzbogacania    kultury

 

poprzez sponsoring artystyczny, improwizowała na elektrycznych skrzypcach (zwykle gra na saksofonie altowym); ciemnoskóry muzyk o wspaniałym głosie, kierownik zespołu „Reggie and soul maniacs“, śpiewał ogólnoznane standardy – i wszystkie pary na parkiecie wraz z nim. I chć na sali przeważała generacja Nastolatków Starszych, na czas spontanicznego koncertu zapanowała atmosfera euforii, jak w Hallenstadionie podczas występu „Rolling Stones“.

 

Na Balu Polonii 2001 nie zabrakło akcentu dobroczynnego, aukcji na rzecz sierocińca w Polsce. Przedmiotem aukcji było dzieło sztuki - ozdobna krowa:

 „...Milka luksusowa....

..Kupcie ją więc bez wahania, to jest krowa do sprzedania“

      

 G.Pietkiewicz

 

Zbożny cel przyświecał również balowi przebierańców, który tydzień wcześniej, 10 lutego, odbył się w Bazylei. Najstarsza klasa polskiej szkoły przygotowała aukcję dzieł sztuki sponsorowanych przez bazylejskich właścicieli galerii oraz ludzi kultury z naszego środowiska (B. Ahrens, P. Kamasa, A. Tyblewski, A. Kowalski). Dochód z aukcji przeznaczony został dla zaprzyjaźnionej polskiej szkoły w Tbilisi, gdzie, delikatnie mówiąc - w nienajlepszych warunkach, uczy się 600 dzieci. Wśród przebierańców dominowały: wojsko, kler, ekipy medyczne typu ginekolog-amator, piękności Wschodu, seksowne diabełki i „czarnozębnie“ uśmiechające się postaci różniste. Na wstępie odbyła się nauka wszechobecnie panującej, kubańskiej salsy. Sądząc jednak po tym, co się dalej działo na parkiecie, nauka na razie poszła w las. Następnie na scenę wjechał „Rudy“, a wraz z nim zespół „Pancerni“, ad hoc powołany do życia na krótko przed balem. Proszę Państwa, co się działo! Soliści Lidka, Marusia i Janek zbierali owacje, jakich z pewnością nie doczekał się żaden zawodowy artysta. Cała sala śpiewała wraz z nimi przeboje „Sza la, la, la o ho, ho, ho“, „Żółte kalendarze“ itp. Młode pokolenie nie miało szans, bo i skąd mogło znać piosenki, które się śpiewało w Polsce 30-40 lat temu? Jednak, jak na demokrację przystało, młode pokolenie również zostało dopuszczone do mikrofonu. A później jeszcze fachowcy-murarze, monolog pijacki, rapująca TV Po-lonia, retrospekcje płyty kompaktowej...Pani Małgorzata Lityńska, w uznaniu całokształtu swych zasług organizatorskich, uhonorowana została przez zespół „Pancerni“ specjalną, okolicznościowo nagraną płytą kompaktową „Małgośka“.

Mieszkańcy Rio de Janeiro żyją „od karnawału do karnawału“ i przez okrągły rok przygotowują oszałamiające stroje. A czy my już wiemy, jakimi kreacjami zadziwimy świat w przyszłym karnawale?