Do Czytelników NG słów kilka... 

Razem z małżonką wróciliśmy z dalekiej podroży - znacznie dalszej niż Polska, którą odwiedziliśmy końcem maja. I być może gdyby nie solidność auta produkowanego przez firmę Volvo i paru innych jeszcze okoliczności - ten felieton nigdy by już nie powstał. Przed opuszczeniem rodzinnego miasta odwiedziłem grób Ojca, później w momencie zderzenia z autobusem On był przy nas I nas ochronił…

Artykuł p. Małychy - opinie z Polski - z zastrzeżeniem co do środków wyrazu użytych przez autora - były pro, od Czytelników mieszkających na Zachodzie otrzymałem natomiast 3 listy krytyczne. Co mnie jednak trochę zaskoczyło, to fakt, że za każdym razem inny był powód oburzenia. Autor listu pierwszego zarzucił p. Małysze, że krytykując stan obecny, napisał chcąc nie chcąc apel komunistyczny. Patrząc na ten tekst pod kątem politycznym, tak go można odebrać, choć zaraz rodzi się przewrotne pytanie - czy krytykując okres PRLu sławię Sanację? Autorka listu drugiego odebrała tekst jako atak na byłych właścicieli majątków ziemskich zarzucając mi, ze popieram tego rodzaju inwektywy. Do tego wrócę później. Natomiast autor listu trzeciego gwałtownie sprzeciwił się postawieniu przez p. Małychęe jednostek AL i GL obok AK. W przypływie swojego niezadowolenia nie zauważył nawet nazwiska p. Małychy przesuniętego przez chochlik drukarski, pozwalając sobie na mało eleganckie przemianowanie imienia Jan na Iwan. Nikt jednak nie odniósł się do sprawy zasadniczej - jak zadośćuczynić ludziom za ich bezprawnie zagrabione przez komunistów majątki, a przy tym nie doprowadzić Państwa do upadku, bo przecież nie emisją pieniądza bez pokrycia. Tu wrócę do zarzutu autorki. Publikowane artykuły innych autorów nie muszą i tez nie zawsze są zgodne z moimi poglądami. Jeśli jednak je publikuje, to dlatego, aby zwrócić uwagę na jakiś problem, który istnieje i pominiecie go milczeniem wcale go nie rozwiązuje. A problem istnieje, bo Polska jest krajem biednym, gdzie starzy ludzie żyją na pograniczu nędzy, gdzie małe dzieci na Podlasiu i w Bieszczadach po prostu głodują i milionowe roszczenia wszystkich - nawet tych, którzy Polski nie widzieli od wojny bądź spadkobierców, którzy częstokroć nie znają polskiego pogłębia ten stan. Zadośćuczynienie winno być przeprowadzone i rozsądnie i w realiach, w innym przypadku będzie wzrastał radykalizm społeczny prowadzący prostą drogą do chaosu i anarchii. A wtedy nie będzie już jednego Jana Małychy, ale setki tysięcy.

I na koniec jeszcze jedna uwaga - do upadku niepodległości prowadzi nie tylko brak armii, również stan ruiny finansowej państwa.

                                                                                    Wasz Redaktor