Ś.P. WANDA POPRAWA

Z żałobnej karty

Urodziła się w Poznaniu, w 1916 r. Gdy miała 23 lata przygotowywała się do ślubu z sierżantem Wojsk Polskich - Stefanem Poprawa. Zaślubiny miały się odbyć na Wołyniu, u rodziny narzeczonego. Termin był wyznaczony, suknia ślubna gotowa. Oczekiwano tylko przybycia Stefana. Wybuch wojny pokrzyżował plany. Stefan, zamiast poprowadzić Wandę do ołtarza, musiał iść na front, potem okrężną drogą do Francji i następnie internowanie w Szwajcarii.

Wandzię spotkał los tragiczny. Po wtargnięciu Armii Czerwonej na terytorium Polski, została aresztowana i zesłana na Sybir, właśnie za to, że była narzeczoną wojskowego... Ponad 5 lat żyła w nieludzkich warunkach, o głodzie i chodzie. Należała do tych niewielu, co przeżyli sowieckie obozy, a stało się to dzięki jej ładnemu głosowi. Proszono ją o śpiew i za to dostawała kawałek chleba lub dodatkową porcję zupy. Po zakończeniu wojny, wycieńczona wróciła do kraju, do Poznania.

Wierny narzeczony szuka jej bezskutecznie przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, a gdy otrzymał paszport szwajcarski, jedzie do Polski. Po wielu trudnościach odnajduje narzeczoną i Wanda, jako "Signora Poprawa" przybywa do Szwajcarii, do Ziemi Obiecanej. Wiele lat mieszkali we własnym domu z ogrodem, w Sementynie. A drzwi tego domu zawsze gościnnie otwarte i jak pisał Adam Mickiewicz " i wszystkich w gościnę zaprasza." Ileż osób przewinęło się, a prawie wszyscy w potrzebie... Wandzia serdeczna, ubolewająca nad losem każdego zaraz myślała, czym ugościć przybysza. Może pamiętała te czasy, kiedy cierpiała głód - i podnosiła morale swoimi przysmakami, których, jak u Rzepichy, nigdy nie brakowało. Wraz z mężem - założycielem i Prezesem Honorowym Kola SPK w Tesynie, brała udział we wszystkich naszych spotkaniach, a jej ładny głos dominował w śpiewach na naszych nabożeństwach.

Cztery lata temu pochowała męża. 14-go maja 2001 roku odeszła i ona. Pogrzeb odbył się 3 dni później. Mszę Św. celebrował Ks.Henryk Kaszubski w asyście 3-ch polskich księży. Żegnaliśmy ją z wielkim żalem na cmentarzu w Sementynie, gdzie obok niej spoczęła również urna z prochami Stefana. Nie jednemu przypomniała się Wanda stojąca na progu domu i na pożegnanie grożąca paluszkiem: "Jedźcie ostrożnie - z Bogiem:" Odszedł jeden z ostatnich świadków, którzy przeżyli katorgę zsyłki na Syberię.

Anna Zymon Stankiewicz

* Listy do redakcji * Listy do redakcji * Listy do redakcji * Listy do redakcji *

Z oburzeniem przeczytałem artykuł w Tages Anzeiger z 23.5.01 o poczynaniach pana Wernera Furrera. Pan ten legitymuje się paszportem dyplomatycznym w związku z pełnieniem funkcji Konsula Honorowego RP. Uważam, że człowiek dwa razy zatrzymany przez policję za nadużywanie alkoholu i próbujący wykręcić się od odpowiedzialności okazywaniem paszportu dyplomatycznego, ostatecznie skazany przez sąd na karę grzywny i dwa miesiące więzienia w zawieszeniu, nie powinien reprezentować naszego kraju. Pomijam fakt, że pan ten jest członkiem SVP; partii wrogo ustosunkowanej do obcokrajowców.

Z poważaniem - Wieslaw Balikowski

Od Redakcji:
Według Ambasady RP w Bernie p. Furrer nie pełni już funkcji Konsula Honorowego Rzeczypospolitej Polskiej w Szwajcarii.