Witold Leśniak

Ofiarom i spadkobiercom Katynia po 60-leciu zbrodni
prof.med.Kazimierz Karbowski na Uniwersytecie Bernenskim

Zaczęliśmy nowe tysiąclecie. Jesteśmy – coraz bardziej – zorientowani na sprawy bieżące ("in-time-society”) i globalne. Pozostawiliśmy – z ulgą? – miniony wiek poza nami... Jak w tym kontekście nie być zaskoczony tytułem wykładu wiosną bieżącego roku, organizowanego przez Oddział Najnowszej Historii Powszechnej Uniwersytetu Berneńskiego: "Masowe mordy w Katyniu na wiosnę 1940 r.”?

Pragniemy przypomnieć o tej bezprecedensowej zbrodni, o której pamięć winna istnieć u każdego Polaka. Chodzi o zabójstwo wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną, w ramach uzgodnionej z Niemcami radzieckiej inwazji polskich terenów wschodnich, duchowej elity Polski: 21 852 polskich oficerów i wojskowych, w większości rezerwistów, na terenie Ukrainy, z Ostaszkowa, Starobielska i innych obozów i więzień, jako rzekomo “zajadłych i niepoprawnych wrogów władzy radzieckiej”. Mord był następstwem tajnego protokołu dodatkowego do "paktu o nieagresji", podpisanych przez Ribbentropa i Mołotowa w Moskwie 23.sierpnia 1939, w obecności Stalina, przypieczętowujących czwarty rozbiór Polski. Likwidacja była starannie przygotowana i dokładnie przeprowadzona w styczniu 1941 r (brak zbiegów-świadków) przez sowieckie NKWD, dowodzone przez osławionego szefa sowieckiej “służby bezpieczeństwa”, superhycla Ławrentiego Berię.

Właśnie w sześćdziesięcioletnią rocznicę tej masakry, bez precedensu w owych czasach, emerytowany profesor neurologii Uniwersytetu Berneńskiego pragnął zaznajomić młode pokolenie kształconych w Bernie historyków ze Zbrodnią Katyńską. Referent stracił sam ojca w Katyniu – także lekarza. Legitymuje to jego osobiste zaangażowanie Katyniem i potwierdza jego cichutkie zainteresowanie od dziesięcioleci sprawami polskimi na terenie Szwajcarii. Profesor, regularny abonent "Naszej Gazetki", czyni to z osobistej potrzeby, niosąc w sobie dziedzictwo polskiego tułacza i rozpowszechniając je niezależnie od (nie!)uwagi ze strony tzw. miarodajnych polskich czynników wSzwajcarii. Tym większa chwała dla głęboko zakorzenionej polskiej postawy patrio-tycznej przejawiającej się w szerzeniu prawdy o naszym Kraju

Karbowski omówił początki i przebieg wydarzenia, maskującą taktykę sowietów, reakcje za granicą i przedstawił ocenę historyczną Tragedii. Akta katyńskie zniszczono w marcu 1959 na polecenie Prezydium Komitetu Centralnego partii komunistycznej, by zatrzeć ślady zbrodni. Wykładowca przypomniał postawę fetowanego na Zachodzie twórcy pierestrojki i głasności, Michaiła Gorbaczowa, który wzbraniał się przyznać do sowieckiego autorstwa Mordu. Tylko pod wpływem nieprzewidzianego odkrycia sowieckich historyków Gorbaczow ujawnił winę Związku Radzieckiego. Dopiero jednak Jelcyn opublikował tajne dokumenty z partyjnego archiwum n.t. Katynia. Zrobił to, by uzyskać polityczne korzyści kompromitując swego rywala, “kłamcę” Gorbaczowa. Trzeba także pamiętać, że również prasa ukraińska i rosyjska w dużym stopniu przemilczały ujawnione fakty. Rząd ukraiński wolał mówić o ofiarach "totalitaryzmu", nie nazywając po imieniu komunistycznych sprawców. W czasie uroczystego poświęcenia cmentarzy latem 2000 r. premierzy Rosji i Ukrainy unikali nadmienienia i potępienia Stalina oraz NKWD.

Angielski premier z czasów wojny światowej, William Churchill, wywierał presję na Polski Rząd na Wygnaniu będąc przeciwny zbadaniu zbrodni katyńskiej przez Międzynarodowy Czerwomny Krzyż w Genewie. Ten zaś, "okazując rewerencję Moskwie”, także odmówił zbadania katyńskich grobów. Również ówczesny rząd Szwajcarii oraz genewska Wielka Rada próbowały zdyskredytować lub przemilczeć jednoznaczne badania międzynarodowej komisji lekarskiej, w jakich brał udział genewski profesor medycyny sądowej, Naville, a powołanej, w braku zainteresowania Czerwonego Krzyża, przez Niemców. Określiła ona jednoznacznie czas dokonania zbrodni, a zatem i jej genezę: jej terenem władali wtedy sowieci. Po wojnie rządy i partie komunistyczne, także na Zachodzie, przypisywały autorstwo zbrodni Niemcom lub uważali je za “niewyjaśnione”. Jeszcze w latach osiemdziesiątych czytało się, że “Niemcy i Rosjanie oskarżają się wzajemnie o odpowiedzialność za zbrodnię w Katyniu”. W ten sposób, stwierdza Karbowski, "Ofiary Katynia traktowano dziesiątkami lat jak “pośmiertnych wichrzycieli pokoju” zagrażających stosunkom między Zachodem i Związkiem Radzieckim”.

Zorganizowne przez państwo masowe mordy polskich więźniów wojskowych w pierwszym roku 2.Wojny Światowej były swoistą tragiczną premierą: nikt w świecie nie brał wtedy pod uwagę możliwości takiego bezprecedencyjnego przestępstwa. Referent porównał Katyń z holokaustem milionów Żydów: Obu mordów dokonano za panowania okrutnych, fanatycznych tyranów. Oni je postanowili, zlecili swemu aparatowi bezpieczeństwa i specjalnym fachowcom: Berii czy Eichmannowi. W obu przypadkach opinia publiczna nie potrafiła i nie chciała uznać tych mordów. W obu Czerwony Krzyż wahał się interweniować.

Ani Rosja, ani Ukraina, ani Białoruś nie wyciągnęły dotąd konsekwencji z historycznej odpowiedzialności za mord katyński. Nie ma mowy o jakichkolwiek odszkodowaniach. Najwidoczniej wynikało to z braku politycznej dogodności do wywarcia nacisku na podobieństwo tego, jaki niedawno z powodzeniem wywarto na Szwajcarię czy Niemcy. Także odpowiedzialnych za tę zbrodnię nie postawiono przed sądem. Ta wspaniałomyślność wobec Moskwy kontrastuje z nieugiętą postawą wobec niemieckich przestępców wojennych, których pociąga się do odpowiedzialności aż po wiek starczy. “Ta rozdwojona moralność oraz fakt, że wolno demonstrować w rocznice rewolucji październikowej z portretami Stalina, są drwiną z pamięci pomordowanych polskich więźniów wojennych." Także w Szwajcarii nie chciano w ub. roku opublikować artykułu Kazimierza Karbowskiego n.t. Katynia: 60-lecie nie jest rzekomo "typową rocznicą...” Gdy jednak przed paroma tygodniami organizowano w Bernie manifestację antyfaszystowską, gazety pisały: “To, co się stało przed 60 laty w (opanowanej przez Niemców!) Europie, nie może się nigdy powtórzyć..." W zlewicowanym świecie przykłada się do totalitaryzmów różną miarę: to czego nie wybacza się nazistom, nie wadzi u – lewicowych - komunistów.

Witold Leśniak

 

DRUGIE ŚWIATOWE POLONIJNE SPOTKANIE

INTELEKTUALISTÓW, LUDZI KULTURY I SZTUKI

"BARCELONA 2001" - 19.10 do 23. 10. 2001

Zgłoszenia do połowy lipca

Ks. Czesław Nowak
Kurt-Eisner-Str. 9
tel. + 49.89/ 67.09.99.30
e-mail: Cz.Nowak@gmx.de

Instytut Badań nad Kulturą Polonijną

D - 81735 Monachium

fax. +49.89/430.46.97

Na naszych stronach internetowych www.nasza-gazetka.com podajemy szczegóły tj. warunki uczestnictwa, opłaty, program oraz kartę zgłoszenia