Kto to napisal?

Adolf Bulkiewicz

W Naszej Gazetce nr. 5 (sierpien - wrzesien 1998) w artykule pani Barbary TschoppNowak zatytulowanym "Prawuj Piotr" znajduje sie na stronie 34 ciekawy wierszyk bez tytulu i zaczyna sie: "Runa i w lunach splona pozarnych". Jako autor tego wierszyka jest podany Czeslaw Milosz.

Ten wierszyk bardzo mi sie podoba i poslalem go memu koledze Jerzemu Pileckiemu we Wroclawiu. On prowadzi komisje historyczna Stowarzyszenia Przyjaciol Ziemi Drohobyckiej i wydaje czasopismo Ziemia Drohobycka. Co roku jechalem do Wroclawia na spotkanie mych trzech braci i innych Drohobyczan. Nie wiem dokladnie kiedy, J. Pilecki wyrazil swoje watpliwosci dotyczace autorstwa tego wierszyka, bo cos sobie slabo przypominal. Zaczal wiec troche szperac i napisal odpowiedni artykul w swoim czasopismie, ktore wydal w kwietniu tego roku. W tym artykule podaje, ze do autorstwa "przyznawal" sie Zbigniew Turek z Boryslawia, pod pseudonimem z czasow gimnazjalnych "Adam Srezoga". Na koncu artykulu prosi o dalsze informacje na ten temat.

Na reakcje dlugo nie czekal! Otrzymal kopie strony 14 czasopisma Przekroj nr. 2344 z 27 maja 1990. z artykulem Zbigniewa Turka pt. "Kto jest autorem?", w ktorym tenze podaje, ze jest tworca i ze w pazdzierniku 1939, to znaczy krotko po wkroczeniu Sowietow na tereny Polski, jego najblizsi przyjaciele podjeli sie niebezpiecznego kolportazu tego wierszyka. Jest tam tez faksymilia listu Czeslawa Milosza z 27 lutego 1990 do Z. Turka, w ktorym zaczyna swoja odpowiedz slowami: Nie jestem autorem wiersza "Runa". ".

W dalszym ciagu artykulu pisze Z. Turek: "Nie taje, ze przypisywane Czeslawowi Miloszowi autorstwo mojego skromnego dzielka sprawilo mi satysfakcje". Na koncu podaje on wiersz w autentycznej wersji, poniewaz z biegiem czasu przerabiano go czesciowo. Ten wiersz publikowano "ku pokrzepieniu serc" tez i po wojnie, znali go Sybiracy, bo budzil wiare w przetrwanie, a Solidarnosc umiescila go w 1981 w jednym z nieocenzurowanych pism.

 

O autorze:

 

Turek Zbigniew (Boryslaw 1917 - 1997 Krakow), nauczyciel na Podkarpaciu, po wojnie pisal wiersze i dzialal w srodowisku literackim Krosna, koresp. Krakowskiego Dziennika Polskiego, w ktorym nastepnie od 1952 r. przeszedl wszystkie szczeble kariery dziennikarskiej az do red. nacz. Od 1969 r w "Przekroju", gdzie w ostatnich latach prowadzil rubryke "Fajka mniej szkodzi". Opublikowal zbior felietonow pod tym samym tytulem. Utrzymywal staly kontakt ze srodowiskiem Drohobyczan. (nb. Boryslaw nalezal do powiatu drohobyckiego, t.zw. Zaglebie Naftowe, teraz w zachodniej Ukrainie).

Wierszyk w autentycznej wersji i ze trzeba go czytac liniami a nie zwrotkami.

 
Runa i w lunach splona pozarow
Krzyze kosciolow, krzyze ofiarne
I w bezpowrotnym zgubi sie szlaku
Z lechickiej ziemi orzel Polakow
Na ziemskim globie flagi czerwone
Beda na wiezach graly jak dzwony
Czerwona Armia i wodz jej Stalin
Odwiecznych wrogow na niej obali.
 
O jasne slonce, Wodzu Stalinie,
Niech Twoja slawa nigdy nie zginie
Niechaj jak orly prowadzi z gniazda
Rosji i Kremla plonaca gwiazda
Zacmisz sie rychlo w wiekow godzinie
Polsko i twoje cory i syny
Wiara i kazdy krzyz na mogile
U stop nam legnie w prochu i pyle.