PODPATRZONE...

Malgorzata Schneider

"Wyscig szczurow"

"Piekny, bogaty, inteligentny..." to w dzisiejszej Warszawie juz nie tylko utopijne marzenie (lub wstep do opowiadanego dowcipu), a cel tysiecy mlodych ludzi zyjacych w realiach wolnego rynku.

Poczawszy od lat 90-tych do owczesnych daje sie zauwazyc powszechny ped do zdobywania wiedzy. Ludzie w wieku produkcyjnym masowo zaczeli zapisywac sie do szkol (wyrastajacych jak grzyby po deszczu) by w

systemie zaocznym lub wieczorowym zdobyc upragniony certyfikat. Na arene wkroczyl bowiem nowy profil poszukiwanego kandydata do pracy. Odtad mial to byc czlowiek mlody, wyksztalcony, mowiacy paroma jezykami, po studiach (najlepiej jeszcze po podyplomowych), obyty, kreatywny i doswiadczony. Nic dziwnego, ze trzeba bylo nabrac rozpedu by wpasowac sie w modny profil. Zaczeto sobie zapelniac czas szkoleniami, kursami, profesjonalnymi programami doszkalajacymi, generalnie wszystkim co mogloby poszerzyc horyzonty ludzkiego umyslu. A ze konkurencja szybko rosla, trzeba sie bylo naprawde wykazac by zostac zauwazonym i docenionym. Nikogo juz zatem nie dziwila osoba studiujaca w trybie dziennym prawo a w trybie zaocznym (w weekendy) ekonomie. Choc tacy naleza do rzadkosci a to z racji finansowych bo wszystko przeciez kosztuje. Ci, ktorych nie stac na az takie inwestowanie w siebie, ograniczaja sie do studiowania tylko w weekendy lub wieczorami za ciezko zarobione pieniadze w ciagu 7-iu godzin 5 razy w tygodniu. "Inwestowanie w siebie" przerodzilo sie w motto ludzi w wieku produktywnym, torujace im droge do osiagniecia sukcesu w zyciu.

Dla niektorych takie inwestowanie to nie lada wyrzeczenia, zwazywszy ze czesne waha sie w granicach od 1500 do 2500 zl za semestr, co po 5-ciu latach nauki (nie wliczajac w to kosztow np. egzaminow poprawkowych, ktorych ceny plasuja sie w zaleznosci od przed-miotu w granicach 150 do 500 zl), daje calkiem niemala sume. Nikt jednak nie narzeka, kalkulujac w duchu, ze wszystko sie zwroci w nowej pracy czy na nowym stanowisku. Bo awans i wyzsza pozycja w hierarchii to przeciez glowny cel tych wszystkich dzialan. Po drugie, w dzisiejszych czasach czlowiek bez studiow nie jest powazany, jest czlowiekiem "drugiej kategorii". W dzisiejszej Warszawie dyplom renomowanej uczelni jest podstawa istnienia. Tak zwany "wyscig szczurow" (ang. rat race) to nic innego jak pogon za pozycja, wiekszymi pieniedzmi, lepszym mieszkaniem, luksusowym samochodem, paroma komorkami, egzotycznymi wakacjami czy nawet otaczaniem sie ludzmi "z wyzszych sfer". Dla osiagniecia tego idealnego rysopisu (w mniemaniu mlodych warszawiakow), sa w stanie poswiecic wiele... bo czas. A ten biegnie nieublaganie. Bedac jednym z uczestnikow wyscigu, nie zauwazaja jak przemijaja dni, tygodnie a nawet lata. Mlode kobiety, przesiakniete ambicjami nie zakladaja rodzin bo nie maja na to po prostu czasu. Kalkuluja sobie, ze okres siedzenia w domu (na przyklad z malym dzieckiem) to dla nich strata czasu. Nie moga sobie pozwolic na "przedluzone wakacje" bo to grozi strata posady i eliminacja z wyscigu. "Zabawa w dom" moze poczekac bo wazniejsze sa szkolenia, integrujace wyjazdy (dobrych znajomosci nigdy nie za wiele) czy udzial w zyciu firmy. W wolnej chwili mozna przeciez pojsc do fitness clubu (lub na korty tenisowe) by nie tylko zadbac o wlasna sylwetke, ale rowniez promowac wlasna osobe (nigdy nie wiadomo kogo mozna tam spotkac), bywanie w dobrych miejscach dodaje bowiem zawodnikom atutow. Takim to sposobem 24 h sa wypelnione i na nic innego nie ma juz czasu. Statystyki dowodza, ze coraz mniej zawieranych jest malzenstw, a kobiety coraz pozniej rodza pierwsze dzieci. Przygladajac sie temu wszystkiemu z boku, czlowiek bylby sklonny pomyslec, ze takim ludziom (robiacym kariery) juz nic wiecej do szczescia nie potrzeba, maja przeciez pieniadze, robia kariery i sa mlodzi. Ale jakze sie mylimy! Niejednokrotnie za oslona zawodowego sukcesu kryja sie prywatne tragedie. Jedna z moich znajomych, na przyklad, przyznala mi sie, ze gdyby nie rodzice (ktorych jest jej zal), juz dawno popelnilaby samobojstwo. Nikt sie niczego nie domysla, bo jest mloda, atrakcyjna, na stanowisku... Ale czuje wokol siebie pustke, nie widzi sensu swej egzystencji. Twierdzi, ze nie spelnila sie w zyciu. Dlaczego?

Odpowiedz jest prosta: po pracy (od rana do wieczora) przychodzi jej wracac do pustego domu, gdzie nikt na nia nie czeka, gdzie nie ma sie do kogo otworzyc ust, gdzie nikt nie wola "mamo". Mowi, ze czuje sie oszukana bo ma wszystko co wczesniej w jej mniemaniu mialo byc podwalina szczescia a okazalo sie zlota klatka. Na wakacje w egzotyczne miejsca jezdzi sama a widok zakochanych par tylko ja przygnebia. Nie twierdze, ze jest to schemat zycia wszystkich mlodych ludzi, ale niestety takie historie slyszy sie coraz czesciej. I po co to wszystko? Chyba po to by miec te swoje 5 minut i zaistniec, by stworzyc pozory.

Dzisiaj juz nikt nie smieje sie z ogloszenia w rubryce dam prace: "mloda, atrakcyjna, ze znajomoscia jezykow, preferowane wyzsze wyksztalcenie, z doswiadczeniem przyjme do pracy" bo takie kryteria sa na porzadku dziennym. Wyscig szczurow trwa...

Malgorzata Schneider

I Miedzynarodowy Turniej Tenisowy dla lekarzy i lekarzy dentystow

17-19 sierpnia 2001 w Singen. - Niemcy

Prawo startu maja lekarze z Polski Niemiec Szwajcarii i Austrii.
Zainteresowanych prosimy o skontaktowanie sie z dr. Ostapowiczem

Tel. 0049-(0)7731/62959 lub Fax 0049-(0)7731/65597.

 
 

MUSEE PADEREWSKI - MUZEUM PADEREWSKIEGO

Place du Casino 1 1110 Morges

Otwarte we wtorki i w srody: godz. 14.00 - 17.30,

w inne dni tygodnia i o innej porze: po uprzednim uzgodnieniu z kustoszem: p. Rita Rosenstiel Te./Fax: 021 / 803 59 26

Wstep wolny