|
BRATANEK
KRÓLEWSKI. |
Anna
Zymon - Stankiewicz
|
|
Chociaż
nie był królem, ale spoczął na Wawelu wśród królów. A do historii
prze-szedł, jako uosobienie młodości, wdzięku, piękna, elegancji,
wytworności oraz honoru i patriotyzmu. Józef
Poniatowski urodził się w Wiedniu (1763 r.) w pałacu Kynskych, gdyż
matka jego była austriacką hrabina, Kynsky. Ojciec - Andrzej Poniatowski,
brat króla polskiego – był generałem w wojsku austriackim i o kraju
swego pochodzenia dawno zapomniał. Cieszył się natomiast faworami
Habsburgów i cesarzowa Maria Teresa obdarzyła go tytułem książęcym.
Tak więc Józef Poniatowski posiada aż dwa tytuły książęce: polski i
austriacki. Młody
książę wychowuje się w środowisku austriackim, ale stryj król Stanisław
August Poniatowski czuwa nad wychowaniem synowca, bo chce, aby był
Polakiem, a nie Austriakiem. Księcia wprawdzie bar-dziej pociąga sport i
zabawy, ale stryja słucha we wszystkim i jest pojętnym uczniem. Ma
26 lat, kiedy przyjeżdża na wezwanie stryja do Warszawy. Wstępuje do
wojska polskiego, a mundur dodaje mu uroku. Jest ozdobą salonów
warszawskich. "Ach, książę Pepi ..." - wzdychają damy. W
wojnie z Rosją jest dowódcą zwycięskiej bitwy pod Zieleńcami. Wiadomość
o zawiązaniu spisku w Targowicy przeciwko Konstytucji 3.Maja porusza Księcia
głęboko. Widzi on króla, jako wodza, który porywa kraj przeciwko Rosji.
Niestety, król – wykształcony, rozumny, mający tyle zalet i zasług
– pozbawiony jest honoru... Nie myśli o oporze, ale o ugodzie z Rosją,
o przejściu na stronę spiskowców. I role się zmieniają: teraz Książę
usiłuje uczyć króla. Śle list za listem. Oto jeden wyjątek: "...
albo byśmy zginęli z honorem, albo Polska byłaby się utrzymała
mocarstwem..." Piękne to słowa, ale nie trafiają do przekonania
Stanisława Augusta. Gdy
Książę dowiedział się o przystąpieniu króla do Targowicy ogarnął
go wstyd i rozpacz. Król ze zdrajcami ! Gdy on był gotów zginąć dla
ojczyzny! Pisze do króla listy pełne goryczy, pisze o hańbie, ale król
jest głuchy, nie obraża się i chciałby bratanka mieć przy sobie. Ale
ten zloty młodzieniec, błyszczący szykiem i elegancją na balach wiedeńskich
i warszawskich nie może się pogodzić z tą sytuacją. Po-daje się do
dymisji. Nadchodzi
chwila, kiedy musi rozstać się z żołnierzami, dla których był nie
tylko dowódcą, ale kolega i najlepszym przyjacielem. A żołnierze
odwzajemniali się ślepym posłuszeństwem i - jak mówili współcześni
– gotowi byli za nim wskoczyć do piekła. Boleśnie
zraniony szuka zapomnienia w zabawach. Szaleje, szasta pieniędzmi,
przepuszcza fortunę ogromną, trwoni czas i zdrowie. Ale przyjdzie chwila
i Książę jednym gestem przekreśli ten czas zabaw! Mundur przywdzieje,
szablę przypasze, na koń wsiądzie i będzie jeszcze piękniejszy,
jeszcze bardziej rycerski i porywający. A
ten czas wymierzył Napoleon Bonaparte. Napoleon jest w Polsce postacią
niezmiernie popularną. Z nią wiążą Polacy nadzieje na odrodzenie
Polski, która po trzecim rozbiorze przestała istnieć. Wtedy właśnie
na scenie dziejów naszych pojawia się Książę Józef. Zostaje
Ministrem Wojny i dowódcą Armii Księstwa Warszawskiego, utworzonego
przez Napoleona na mocy pokoju tylżyckiego. |
|
W
granice nowopowstałego Księstwa wkracza wojsko austriackie i zagroziło
Warszawie. Nasi odnoszą zwycięstwo pod Raszynem, ale mimo tego Książę
musiał na razie oddać Warszawę Austriakom. Ileż obelg wtedy rzucono na
niego, zmieszano
z błotem, a okazało się, że był to genialny manewr, który w
konsekwencji nie tylko oswobodził Warszawę, ale powiększył obszar Księstwa. Książę
rozszerza granice Księstwa. Do Krakowa wjechał na koniu przez Bramę
Floriańską witany entuzjastycznie i można powiedzieć, ze Kraków
zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia. Walczy o Toruń, Sandomierz,
zdobywa Lublin, Zamość, sięga do Lwowa!
I nie jest tylko dowódcą wojska, ale na zdobytych terenach musi
zaprowadzić porządek, staje przed nim cała masa problemów
administracyjnych, do których nie był przygotowany. Napoleon
dopiero po niewczasie docenił Księcia Poniatowskiego. Poniatowski nigdy
nie wierzył Rosji, nie ufał jej carom, zaś Napoleon wierzył pokojowym
zamiarom cara, który gorączkowo zbroił się i zamierzał pierwszy
uderzyć. Poniatowski widział przyszłość Polski z zachodem i bez
wahania odrzucał nęcące propozycje cara, który przeciągnąć pragnie
go na swoją stronę. Gdy
w czerwcu 1812 roku Napoleon wy-rusza na Moskwę, w składzie jego armii
znajduje się blisko 100.000 żołnierzy-Polaków. W samym V Korpusie
dowodzonym przez Księcia Poniatowskiego jest ich 34 tysiące. Aż trudno
uwierzyć, że aż tylu żołnierzy zdołał wydać kraj tak biedny,
wy-niszczony i przytłoczony rożnymi kontrybucjami.
Jeszcze
Napoleon nie doszedł do Moskwy, a już topnieją szeregi wojska naszego,
a po kosztownym zwycięstwie pod Borodinem korpus polski właściwie
przestał istnieć. A potem, już wiemy odwrót spod Moskwy. Tragiczny
odwrót. Książę Józef ciężko chory, boleśnie kontuzjowany nie może
dosiąść konia. Klęski nie taji, ale Warszawa wita go serdecznie. Książę
cierpi. Rozpacza i myśli o samobójstwie. Nie zrobi tego, bo musi wytrwać
do końca. Napoleona nie opuścił nigdy. Przeddzień krwawej bitwy pod
Lipskiem Napoleon mianował go Marszałkiem Francji. Osłaniając
odwrót armii francuskiej, ranny Poniatowski, a ran odniósł pięć -
zginął w nurtach Elstery. Pięć dni później rybacy wyłowili zwłoki
księcia Józefa, a po czterech latach, za zgodą cara Aleksandra, spoczęły
na Wawelu. A
Warszawa wystawiła mu pomnik dłuta najwybitniejszego przedstawiciela
klasycyzmu, Duńczyka - Bertela Thorvaldsena. Przedstawia on księcia Józefa
Poniatowskiego na koniu, w rzymskiej tunice. Pomnik ten stoi na Krakowskim
Przedmieściu, przed gmachem Rady Ministrów. Po
śmierci rozwinął się swoisty kult osoby Księcia powiązany z
legenda napoleońską.
Anna Zymon
Stankiewicz |