|
SZLAK
IKON W BIESZCZADACH |
MARIA
KOŃCZAK |
|
Pod błękitnym niebem polskich Bieszczad,
w okolicach miejsca, gdzie
krzyżują się trzy granice: polska, słowacka i ukraińska, nagromadziło
się sporo kulturowego bogactwa.
W tym nadal jednym z najdzikszym regionów
Polski można spotkać wiele wypędzonych chociażby przez hałas i
uprzemysłowienie z innych terenów zwierząt. To właśnie na tym
obszarze zachowały się najpiękniejsze z zabytków
architektury sakralnej - cerkwie, często w nienaruszonym stanie,. |
|
|
|
Dla
przyjeżdżających w Bieszczady turystów zorganizowano nawet specjalny
szlak ikon, który przebiega przez te właśnie miejsca, gdzie kultura
prawosławna pozostawiła
swoje symbole. Właściwie z zewnątrz przypominają one górskie
drewniane kościółki i pewnie często są tak odbierane przez
postronnych obserwatorów. Dopiero we wnętrzu ujawnia się ich cały
magizm i urok, przepych złoceń i tajemnicza magia ikon.
Cała historia prawosławia ma swoje głębokie
korzenie jeszcze w starożytności i podziale Cesarstwa Rzymskiego na część
Zachodnią i Wschodnią, ale właściwy podział nastąpił w 1054 roku. Wówczas
kościół rzymskokatolicki uznał zwierzchność biskupa Rzymu, natomiast
Kościół wschodni – prawosławny pozostał w każdym państwie na zasadach
autonomii, chociaż z reguły uznając zwierzchnictwo patriarchy
Konstantynopola. Potem już tylko mijający czas wzmacniał
rozbieżności.
Dzisiejszy masyw górski Bieszczad zasiedlony
został przez osadników ze wschodu, którzy wraz ze skromnym dobytkiem
przynieśli na te ubogie, dzikie ziemie wiarę prawosławną. Przez
stulecia w każdym większym skupisku wiernych powstawały na tym terenie
cerkwie. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero po 1945 roku. W miejsce
wysiedlonych mieszkańców, napłynęli na te tereny wyznawcy wiary
rzymsko-katolickiej, częściowo zamieniając cerkwie na kościoły.
Obecnie w Bieszczadach istnieją trzy główne
nurty wyznaniowe; dwa Kościoła Wschodniego (prawosławny i unicki)
oraz religia rzymsko-katolicka. Wspólna egzystencja na jednym terenie
nie rodzi wzajemnych konfliktów.
W większości cerkwi nadal kultywowany jest
obrządek prawosławny, wyjątkowo barwny i połączony z przepychem.
Dłuższa i bardziej uroczysta Msza Św., w trakcie której konsekrowany
Chleb wsypany do kielicha z winem podaje
się wiernym do ust na specjalnej łyżeczce. Odrębności, jak nie
uznawanie dogmatów, np. z niepokalanym poczęciem Maryi, rzymskiej nauki
o czyśćcu i pochodzeniu Ducha Św., są głęboko obecne także w
samym wystroju wewnętrznym cerkwi.
Po przekroczeniu progu świątyni widać jej
tradycyjny podział na trzy części. Pierwsza tzw. babiniec ( związana z
tradycyjnym podziałem płci). Kobiety miały zostać oddalone od
miejsca modlitwy mężczyzn, aby nie mogły patrzeć na nich podczas Mszy.
Część druga to: nawa. Tutaj oddawali kult Bogu mężczyźni. I wreszcie
część trzecia: sanktuarium, gdzie zgromadzone są największe bogactwa
sztuki.
Pomiędzy nawą a sanktuarium , znajduje się
ten najpiękniejszy element (pokuszę się o takie stwierdzenie) ikonostan.
Miejsce, w którym umieszczane były ikony. Te arcydzieła sztuki
malarskiej wisiały według z góry ustalonej hierarchii i porządku. U
samej góry w najwyższym rzędzie – ikony z wyobrażeniem apostołów.
Nieco niżej, cały szereg mniejszych ikon, tzw. prazdników z wyobrażeniem,
świąt roku liturgicznego. Aż wreszcie w ostatnim, najniższym pasie:
ikona ze świętym czczonym w danym regionie (w tej części Karpat był
to św. Mikołaj), Matka Boska z Dzieciątkiem, Chrystus Nauczający.
Samo wejście do nawy głównej najczęściej stanowiły bogato
zdobione drzwi z całym zestawem maleńkich ikon. Te drobne malowidła
przedstawiały Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny i Św. Ewangelistów. |
|
I tak sama sztuka malowania tych świętych
obrazów miała w sobie dużą dozę magizmu.
Przede wszystkim ikony nie były zwykłymi obrazami. Oddawano im
cześć. Były malowane przez artystów - rzemieślników, a nie przez
zwykłych bohomazów. Sama sztuka tworzenia była oparta na głębokiej
znajomości tematu, nic nie mogło być przypadkowe, każdy element
powstawał wg specjalnych zasad, spisanych w tzw. podlinnikach. Na sam
koniec nakładano specjalną inskrypcję, potwierdzającą autentyczność
przedstawionej na ikonie postaci lub sceny.
Już od XVII wieku zaczyna się w Polsce
upadek sztuki malowania ikon. Sam obrządek prawosławny zaczyna przyjmować
dużo z elementów zachodnich, tracąc swoją wiekową odrębność i
oryginalność.
Obecnie w wielu cerkwiach uzupełniono
wiekowe straty wśród ikon i innego wyposażenia. Na miejsce
rozkradzionych przez lata elementów
wystroju, sprowadzono wiele podobnych z innych terenów, np. w cerkwi w
Komańczy znajduje się dziś kompletny ikonostan z 1832 roku,
przeniesiony z ukraińskiego Zakarpacia, pojawiło się wiele „podróbek”,
wykonanych współcześnie zgodnie ze wzorami zachowanymi w dokumentach,
czy na rysunkach. Pomimo, że elementy te nie są autentyczne, to spełniają
wyjątkowo pożyteczną rolę, ukazują nam jak wyglądało to wszystko
przed stuleciami. Temat prawosławia jest wyjątkowo barwny, orientalnie tajemniczy i interesujący. To wszystko zaczynamy nagle zauważać w momencie zawitania w pobliże bieszczadzkiej cerkwi, nasuwają się wówczas tysiące pytań i tysiące nękających nas wątpliwości. MARIA KOŃCZAK |
|
Ikony
malowano na drewnie lub płótnie techniką temperową. Czasami wykonywano
je np. w mozaice, marmurze lub w drewnie. Kiedy malowano je na desce, bardzo
często ujęte były w wystające obramienia, na których przedstawiano
sceny z życia danego świętego. Najstarsze ikony często zdobiono
szlachetnymi kamieniami. Ikony
traktowano jako święte obrazy, które przez modlitwę mogą połączyć
człowieka z Bogiem. |