|
MARSZ
KATYNSKI Staneli
milczacym szeregiem. Krzyk
jeden, strzaly padly. Krew
sie zmieszala ze sniegiem, Noc
spadla calunem czarnym. I
znow szeregi stanely Polskich
zolnierzy bez zmazy, I
znowu krwia splynely, jak
lzami, biale brzozy. Z
dala od kraju gineli Wrzesnia
zolnierze bezbronni, A
ciala ich w doly zepchneli Kolbami
siepacze zbrojni. Wyscie
nie byli sami W
Katynia smierci wawozie, Bo
Polska szla razem z wami W
jenieckiej, zolnierskiej bluzie. Polska
na wasza patrzala Niewinnej
krwi ofiare. Wraz
z wami w szeregu czekala Na
roztrzelania salwe. I
wasze smiertelne rany Polski
byly ranami, Jej
serce kule oraly Bijace
w was salwami. I
ziemne grudy grzebaly Skoszone
maki czerwone. Serca
ich w Polsce zamarly, Jak
usta w ojczystej mowie. O
Polsko wrzesnia zolnierzy Nie
padlas w rowach Katynia. Choc
grob byl coraz glebszy Przezylas
w mysli i czynach. I
oni przezyli w Ojczyznie, Polski
walczacej synowie, Choc
groby ich na obczyznie Daleko
w Katynia wadole. Wasze
imiona poleglych Nie
w boju, nie z bronia w reku, Zostaly
na urnach swietych Wyryte
na pamiec wiekow. J.A. Konopka |