PODPATRZONE…

Blaski i cienie pobytu za granicą 

Małgorzata Schneider

 

  Mężczyzna otrzymujący ciekawą propozycję pracy za granicą już w trakcie podpisy­wania kontraktu wie, co go czeka na obcym gruncie. Wyjazd to kolejny krok w robieniu kariery, budowanie pozycji i awans społeczny. Tak to wygląda z punktu widzenia męż­czyzny, a jak ma się to do jego partnerki?

 

Oferta jak przynęta

 

  Oferta pracy za granicą kusi nie tylko ze względów finansowych (jest to ważny, ale nie najważniejszy element decydujący o wyborze). W grę wchodzi bowiem wiele innych aspektów, takich jak zdobywanie nowych doświadczeń, awans czy wyższy po­ziom życia (firma często pokrywa koszty wynajmu apartamentu lub domu, oferuje służ­bowe auto i inne przywileje). Jest to swego rodzaju wyzwanie i chęć sprawdzenia się w nieznanym środowisku. A start jest łatwiejszy bo pracodawca pomaga lub wręcz wyręcza pracownika w załatwianiu wszelkich formalności, związanych z przepisami obowiązującymi w danym kraju oraz organizuje i pokrywa koszty przeprowadzki. Kontrakt to także okazja poznania innej kultury, obyczajów i języka.

  Wyjazd budzi zazdrość wśród znajomych i bliskich. U osób mających wkrótce wyru­szyć w nieznane - podniecenie i dreszczyk emocji. W początkowym stadium euforii trudno więc przewidzieć, że zmiana miejsca zamieszkania może rodzić poważne problemy związane z własną identyfikacją…

 

Trudne początki

  Bycie ekspatem ma swoją cenę. Żony, po wyjściu swoich mężów do pracy, pozostają zdane same na siebie. Po okresie fascynacji i radości przychodzi czas na poczucie izolacji i samotności. Nagle odnajdują w sobie patriotyczne uczucia, tęsknią za ojczyz­ną, idealizują jej obraz. Co robią by temu zaradzić? …płacą wysokie rachunki telefo­niczne! Gdy i to nie pomaga kupują bilet i jadą "do domu". Tam z kolei, okazuje się, że wyidealizowany obraz ma się nijak do rzeczywistości. Odkrywają, że znajomi i rodzina ułożyli sobie życie na nowo. A o nich już nikt nie pamięta, nikt nie czeka…

W takim momencie pojawia się problem własnej identyfikacji. W zależności od siły charakteru, uporanie się z nim może zająć od paru miesięcy do paru lat. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to bardzo nieprzyjemny stan ducha. Pamiętam, jak pod­czas mojego czteroletniego pobytu w Anglii, afiszowałam się moim polskim obywatels­twem, jeździłam autem na polskich rejestracjach, a dla ludzi byłam "ze wschodniej Europy". W Polsce z kolei, patrzono na mnie, jak na kogoś "z wielkiego świata", nie orientującego się w polskich realiach. A ja sama zadawałam sobie pytanie gdzie tak naprawdę jest moje miejsce?

  Pobyt za granicą wiążę się również z napotykaniem przeszkód związanych z niezna­jomością języka, przepisów i obyczajów. Ze względu zaś na częste zmiany miejsc, do­chodzą jeszcze trudności w nawiązaniu trwałych przyjaźni. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w grę wchodzą dzieci w wieku szkolnym. Pociechy bowiem nie zawsze radzą sobie ze zmianą kraju, szkoły i kolegów tak jak oczekiwaliby tego rodzi­ce.

  Po problemach związanych z przystosowaniem, określeniem własnej przynależności, przychodzi czas na zorganizowanie sobie życia od początku...

 

Sposoby na "wolny czas"

 

W gestii kobiety leży zorganizowanie sobie życia. W zależności od upodobań i posia­ danego czasu można wybierać między zapisaniem się na kurs językowy (z dodatkową  gwarantowaną opieką dla dziecka/dzieci, gdy istnieje taka potrzeba), zwiedza­niem, działalnością charytatywną, członkostwem w różnego rodzaju stowarzysze­niach, klu­bach czy kołach zainteresowania. Członkostwo w międzynarodowej organi­zacji daje możliwość spotkania ludzi będących w podobnej sytuacji i borykających się z tymi sa­mymi problemami. To również świetna okazja do wymiany doświadczeń (a także poz­bycia uczucia izolacji czy rozwiązania problemu identyfikacji).

Dla pań, które dysponują nieograniczonym czasem, atrakcyjnie może brzmieć podję­cie nauki na uniwersytecie (zdobycie tym samym dodatkowego wykształcenia), odku­rzenie zaniedbanych pasji czy znalezienie nowego hobby lub praca ochotnicza, np. w szpitalach, kościołach czy lokalnych organizacjach.

Znalezienie płatnej pracy wymaga nie lada zachodu (skomplikowane przepisy często zniechęcają, a wysokie zarobki męża utrwalają w przekonaniu, że podjęcie pracy nie jest tak naprawdę konieczne). Na korzyść osoby ubiegającej się o posadę może prze­mówić jej wykształcenie i zapotrzebowanie na danym rynku. Warto zwrócić uwagę, iż szczególnie w Szwajcarii rynek pracy daje spore możliwości. W biurze pośrednictwa pracy można określić nie tylko charakter poszukiwanego stanowiska, ale również wy­miar pracy (w Polsce wciąż do rzadkości należą oferty dotyczące niepełnego wymiaru godzin) i porę dnia! Dla tych, które już przejdą przez sito przepisów, drzwi stoją otwo­rem. Biorąc pod uwagę niską stopę bezrobocia w Szwajcarii (zaledwie 1,6 % - The Economist, lipiec/sierpień 2001 r.) i szeroki asortyment oferowanych stanowisk w ogło­szeniach prasowych, ze znalezieniem pracy nie powinno być większych problemów. Bardziej przedsiębiorcze kobiety zakładają własne firmy bądź pracują jako freelancer (na swój rachunek). Jeszcze innym rozwiązaniem może być udzielanie lekcji z języka obcego (na przykład polskiego!), posada w międzynarodowej szkole, ambasadzie czy wielonarodowej firmie.

 

Organizacje i Stowarzyszenia

 

W wypełnianiu wolnego czasu niewątpliwie pomagają wszelkiego rodzaju organiza­cje, stowarzyszenia i koła zainteresowań. Szwajcaria oferuje szeroki ich wybór. Ameri­can Womens' Club, English-speaking Community Center, International Women's Club, Professional Women's Group, Zurich Comedy Club, International Ski Club to tylko kro­pla w morzu różnorodności. Zatem przy odrobinie cierpliwości każda z pań powinna znaleźć dla siebie coś interesującego.

Osoby stojące przed wyborem (jechać-nie jechać) powinny gruntownie przeanalizo­wać wszystkie "za" i "przeciw". Jeśli jednak zdecydują się na opuszczenie kraju, po­winny spróbować dostrzec jak najwięcej atrybutów w nowo zaistniałej sytuacji. Życie może wciąż cieszyć i zaskakiwać, niezależnie od tego gdzie jesteśmy. Tak wiele prze­cież zależy od nas samych, prawda?  

                                                                              Małgorzata Schneider