Handel zagraniczny w Polsce na przykładzie francuskiego partnera.

Maria Kończak 

 

      

         W ostatnim czasie dużo mówi się o inwestycjach zagranicznych w Polsce. Trudno byłoby nie zauważyć napływu obcego kapitału do naszego kraju. Jak grzyby po deszczu wyrastają sieci zagranicznych super – i hipermarketów, otaczając gęstą pajęczyną miasta i miasteczka. Dodatkowo ciągną za sobą specyficzne sposoby inwestowania, wzajemnej współpracy i zależności, uśmiercając polski handel. Ale to nie tylko sklepy, także hotele, restauracje, stacje benzynowe, cały ten polski kapitalizm, który niewiele ma z polskością wspólnego. Obserwując cały złożony proces niszczenia polskiej gospodarki z niepokojem patrzymy w przyszłość. Czy w momencie wejścia do Unii Europejskiej zaprzestaniemy nawet mówić po polsku?

 

     29 sierpnia br. miałam przyjemność otrzymać zaproszenie ze Śląskiego Klubu Biznesu, na konferencję, gdzie przedstawiono zasady współpracy polsko – czeskiej i polsko – francuskiej. Co do pierwszej tury spotkania nie mam najmniejszych zastrzeżeń czy uwag. Zresztą od dłuższego czasu opowiadam się za zacieśnieniem kontaktów Polski z Czechami, Słowacją i Węgrami, a może w przyszłości także z krajami bardziej wysuniętymi na Wschód. Jakby na to nie spojrzeć jesteśmy Słowianami i posiadamy pewne cechy wspólne, które bardzo ułatwiają nasze kontakty np. handlowe. Czyżby taka współpraca nie była korzystna? Z pewnością wstrząsnęłaby całą Unią Europejską, która najwidoczniej stara się zrobić z byłych krajów obozu socjalistycznego „niewolników – wykonawców” własnych poleceń. Nie jestem przeciwnikiem wejścia byłego bloku socjalistycznego, w tym także Polski, w struktury Unii Europejskiej, ale nie podobają mi się zasady według których mamy istnieć w jej szeregach.

 

     Jakby potwierdzeniem moich obaw i zastrzeżeń była druga tura konferencji, prowadzona m.in. przez Marka Korowajczyka, Pełnomocnika ds. Rozwoju Biura Współpracy Dolnego Renu i Województwa Śląskiego.

 

     Współpraca Śląska z Francją dała się zaobserwować już w ubiegłych latach, gdy w samych Katowicach powstała tzw. „dzielnica francuska”. Na rozległym terenie, nawiasem mówiąc niedaleko ulicy Francuskiej, skupili się francuscy inwestorzy: supermarkety, hotele, instytucje. Władze (nie tylko miejskie) rozpływały się w zapewnieniach, że to zaszczyt i zasługa, że firmy zagraniczne chcą inwestować w Polsce. A chętnych do inwestycji było sporo, a dziś jest jeszcze więcej. Umiejętność wykorzysty­wania prawa, dała inwestorom znaczne ulgi podatkowe (niedostępne dla firm polskich). Tą sprawę także podkreślono na konferencji, przedstawiając dane przykładowe z Francji. Według statystyk i badań budowa hipermarketu w rodzimym państwie, np. we Francji daje możliwość zwrotu poniesionych kosztów i osiągnięcia zysku dopiero po 15 latach, gdy w Polsce już po 5 !  Jak widać nasz kraj jest rajem dla obcego kapitału. Nic dziwnego, że firmy francuskie  preferują tzw. inwestycje wiązane. Mają one specyficzny charakter. Gdy wchodzi na rynek  jeden duży przedsiębiorca, to przyciąga za sobą kilku mniejszych, którzy są z nim w taki czy inny sposób powiązani. Dodatkowo inwestycje te mają charakter reinwestowania zysku dalej w Polsce (np. otwarcie kolejnego sklepu). Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa: jakie ulgi np. podatkowe otrzymują firmy francuskie we Francji z tytułu „ożywiania gospodarczego” Polski?

 

     Przed rokiem sama pracowałam w filii firmy francuskiej w Polsce i do dziś nie mogę zrozumieć, że firma ta utrzymywała bardzo wysoką pozycję finansową, chociaż przez okres ponad dwóch lat wykazywała stratę dochodową. Pomimo teoretycznego braku pieniędzy dokonywała zakupów drogich sieci komputerowych (gromadzących dane o polskich producentach), urządzeń biurowych i  wyposażenia wnętrz.

 

    Główny Urząd Statystyczny informuje, że Francja już w roku 1998 „wskoczyła” na trzecie miejsce wśród partnerów handlu zagranicznego z Polską. Z analizy tych danych wynika, że Francja była na trzecim miejscu jako importer, nie jako eksporter – importer jak to było w przypadku dwóch większych partnerów : Niemiec i Włoch.

 

OBROTY HANDLU ZAGRANICZNEGO POLSKI WG GŁÓWNYCH PARTNERÓW

ROK

PAŃSTWO

EKSPORT

IMPORT

 

1998

Niemcy

36,3 %

26,4 %

Włochy

5,9 %

9,4 %

Francja

4,7 %

6,5 %

wg danych GUS

 

1999

Niemcy

36,1 %

25,2 %

Włochy

6,5 %

9,4 %

Francja

4,8 %

6,8 %

wg danych GUS

 

2000

Niemcy

35,0 %

24,0 %

Włochy

6,3 %

8,3 %

Francja

  5,2 %

  6,4 %

wg danych francuskich Pana Marka Korowajczyka

 

 

Jak widać Francja chętnie importuje do Polski, głównie przez sieć własnych hipermarketów. Ciekawa jest także struktura inwestycji tego kraju. Najwyższy procent inwestycji można odnotować w branży telekomunikacji( 46 %) i dystrybucji ( 20%). Dopiero na dalszych miejscach plasuje się energetyka ( 7 %) i Budownictwo (6 %).

 

   Ale najistotniejszy jest proces  wymiany handlowej, która opiera się na tych inwestycjach. Podobno eksport do Francji naszych produktów jest wręcz niemożliwy. A dlaczego?  Podobno Francuzi unikają polskich produktów, gdyż uważają je za złe jakościowo. W tym miejscu leży przyczyna rozrośniętego procesu machinacji markami produktów. Towar wyprodukowany w Polsce sprzedawany jest pod inną metką. Przed upadkiem polskiego przemysłu wełnianego wielu ludzi obserwowało jak francuscy kupcy zamawiali polskie wełny po bardzo korzystnych cenach, sprzedając je później jako towar francuski pięciokrotnie drożej. Ten sam proces widać w handlu środkami transportowymi. Produkowane w Polsce samochody marki Fiat, trafiają na rynki francuskie jako produkt włoski.

 

     Jak płytkie są opinie tych specjalistów, którzy z radością w oczach opowiadają o wzroście eksportu polskich samochodów do Francji. Obecnie podpisano wreszcie umowy, gdzie polskie wódki, będą eksportowane do Francji, jako francuskie. Jak widać przestało się już to fałszerstwo ukrywać.

 

   Na koniec mała refleksja. Niektórzy francuscy pracodawcy twierdzą, że Polacy są bardzo dobrymi pracownikami – robotnikami. Jeżeli kamuflują nasze produkty, to czy my Polacy wejdziemy do Unii Europejskiej także z „naklejką” innej narodowości, mówiąc po francusku, włosku lub angielsku?

 

                                                                                             Maria Kończak