Tygodnik ANGORA 3/2002

Małysz musi

Marek Sobczak & Antoni Szpak

 

Sukcesy Adama Małysza były do tej pory w naszym, co tu dużo mówić, chorym kraju lekarstwem na wszystko. Były antidotum na narodowe kompleksy, dawały nadzieję i przywracały Rodakom wiarę w to, iż Polak jednak potrafi. Niestety, zdarzył się Turniej Czterech Skoczni, gdzie nasz Orzeł poleciał trochę niżej i trochę bliżej, i już kochającym Go do szaleństwa Polakom miny zrzedły i pojawił się złośliwy grymas. Jak On mógł nam to zrobić? Jak On mógł nie wygrać tego turnieju? Jeszcze dwa, trzy lata temu cieszylibyśmy się jak dzieci, gdyby nasz zawodnik prowadził w Pucharze Świata, a w Turnieju Czterech Skoczni zajął czwarte miejsce. Tak by było na bank dwa, trzy lata temu. Ale nie teraz! Teraz niżej pierwszego miejsca nas nie interesuje. Jesteśmy rozczarowani i obrażeni. Zachowujemy się tak, jakby Małysz skrzywdził każdego z nas osobiście. Powiedzmy wyraźnie, nie miał prawa nam tego zrobić!

 

Adam Małysz musi wygrywać, bo jest naszą dumą, chwałą i potęgą na wieki, i łaski nam nie robi! ZA TO MY NIC NIE MUSIMY! Weźmy taki Pan Prezydent. Czy On coś MUSI? Nie, nic nie musi. On i bez tego zajmuje pierwsze miejsce we wszelkich rankingach popularności. Ot, czasem z nudów najdzie Go ochota, żeby PRZYJRZEĆ SIĘ tej czy innej sprawie, zorganizować jakieś spotkanie, po którym dowiadujemy się, że np. terroryzm jest be i należy go zwalczać. Albo dla odmiany spędzi paru bogatych chłopaków, żeby sobie pogadać o biedzie. Bodajże rok temu zeszły się chłopaki ochoczo, zjadły co było do zjedzenia, wypiły co było do wypicia, oświadczyły, że bieda jest be, że trzeba z nią walczyć i poszły do domu w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. A że biedy od tego ględzenia nie ubyło, że przez rok rozmnożyła się cudnie, że liczba bezrobotnych zbliża się do punktu krytycznego, to trudno! Jak przyjdzie wiosna i zdesperowana bieda wyjdzie na ulice, żeby zrobić tu Argentynę, to Prezydent nie będzie się już przyglądał, tylko rozglądał za helikopterem. Ale póki co, spoko! Są ważniejsze sprawy na Aleksandra l głowie - prezydentura Jolci i kariera Olci.

 

Z kolei rząd. Czy on coś musi? Wprawdzie jak SLD był w opozycji, to czarował nas programami, które przygotowane czekały już tylko na wdrożenie. Kiedy przyszło do rządzenia, okazało się, iż szuflady są puste. Jak to bywa w komuszkowej tradycji, poproszono o sto dni taryfy ulgowej, gdyż rząd jest w trakcie tworzenia strategii gospodarczej i ozdrowieńczych programów. Sto dni powoli mija, a lekarstwa na zapaść finansową i gospodarczą jakoś nie widać. Czy rząd musi się wywiązać z obietnic? A niby dlaczego? Czy jakikolwiek rząd w Polsce kiedykolwiek z czegokolwiek wywiązał się do końca? Nie i jeszcze raz nie. To niby z jakiego powodu ten musi? Nic nie musi! Nikt go z tego, tak jak i poprzednich rządów, nie rozliczy. A takiego Małysza rozlicza się, bo On musi!

 

Albo taka niepokalanie na prawicy poczęta opozycja. Czy ona musi pamiętać, co nawyrabiała, kiedy miała ster władzy w swoich rękach? W życiu! Czy powinna, czy musi odpowiadać za doprowadzenie kraju do ruiny? Wolne żarty! Jeżeli Prezydent nie musi i rząd nie musi, to tym bardziej opozycja, zawsze dziewica, nic nie musi! A Pan Adam, jako jedyny w Polsce, musi! Bo inaczej naród załamie się, wpadnie w głęboką depresję, straci motywację do wszystkiego, jeszcze bardziej się rozpije i zaćpa. Poza tym, jeżeli Pan Małysz nie wyskacze nam sukcesów, to czym będziemy się chwalić? Prezydentem, rządem, opozycją? Aż tak nam jeszcze nie odbiło.

 

SOBCZAK i SZPAK

PS Adam Małysz musi, ponieważ przy ogniu Jego sukcesów muszą ogrzać się wszyscy, z Prezydentem, rządem i opozycją na czele.