Anna Buczek Merz koncert autorski

Andrzej Zawislak

 

 

>> NOWY ROK <<

 

Wyrzucam z mysli puste dni,

stracony czas i slowa;

zabieram z soba wszystko to,

co da mi wierzyc znowu,

co da mi wierzyc znowu.

 

Zyczyc Wam chce, by dobre dni

nadeszly w nowym roku,

gdy wolnosc, ktorej kazdy chce

nie zrani juz nikogo,

nie zrani juz nikogo.

 

Zabieram z soba wszystkie dni,

szczesliwe w starym roku

gdy innosc, ktora w kazdym tkwi

laczyla nas ze soba,

laczyla nas ze soba.

 

Szczesliwego nowego roku

bez upadkow lecz samych wzlotow.

Szczesliwego nowego roku

bez klotni, klamstw i klopotow.

Czas umarl - niech zyje nowy czas,

w ktorym nic nie dzieli nas,

w ktorym innosc laczy nas.

 

   Ta piosenka zakonczyla wystep Anny Buczek Merz w foyer goscinnego, zurychskiego "Kirchgemeindehaus" przy Reformowanym Kosciele sw. Jana, na wieczorze autorskim zorganizowanym przez Ale Winiarska, Jole Emch i Irene Mueller dla grona zaproszonych gosci na poczatek Nowego Roku.

 

   Mowi Ania:  "Autora tekstow - Andrzeja Zawislaka poznalam na spotkaniu polonijnym w Winterthur "Z tangiem i walcem przez stulecia" w grudniu zeszlego roku. To wlasnie jedna z organizatorek naszego, styczniowego koncertu - Ala, przedstawila  mi  Andrzeja  polecajac  go,

 

 Anna Buczek Merz i Andrzej Zawislak

 

jako potencjalnego autora tekstow moich przyszlych piosenek. Rzeczywiscie nasza wspolpraca rozpoczela sie juz nastepnego dnia, gdy do przeslanych mi dwoch tekstow skomponowalam muzyke, ktora autorowi tekstow przypadla do gustu i na kolejne piosenki - w tym dwie koledy i przytoczona powyzej piosenka noworoczna - nie trzeba bylo dlugo czekac.

 

   Jestem zawodowym muzykiem o specjalnosciach organy i klawesyn wiec program moich koncertow w repertuarze klasycznym trafia do waskiego grona zainteresowanych. Dlatego tez z przyjemnoscia podjelam wyzwanie do komponowania i wykonywania muzycznych interpretacji tekstow polonijnych poetow, aby muzyka w polaczeniu z polskim slowem goscila zywa, pelniej i powszechniej w naszym zyciu z dala od kraju. Pierwszymi moimi probami byly kompozycje do wierszy Jana Sliwy, ktore wywolaly dobry rezonans wsrod pierwszych moich sluchaczy i zachecily mnie do kontynuacji rozpoczetego dziela.

 

 Wspolpraca z Andrzejem zaowocowala szybko kilkunastoma piosenkami, o zroznicowanym charakterze i nastroju, co spowodowalo nasza decyzje aby przedstawic je szerszemu kregowi sluchaczy. Tak doszlo do naszego wieczoru autorskiego w Zurychu. Wybor miejsca podyktowany byl tym, ze atmosfera tej sali szczegolnie sprzyja kameralnym koncertom oraz faktem, ze pracuje jako organistka przy tym kosciele, organizujac w nim rowniez tradycyjne koncerty - glownie muzyki klawesynowej.

 

W niedziele 20 stycznia (nastepnego dnia po hucznym Balu Polonii!)  naszego koncertu wysluchala publicznosc polonijna z roznych rejonow Szwajcarii i Niemiec, oraz wielu szwajcarskich przyjaciol.

 

   Bylam szczesliwa, ze nasze piosenki podobaly sie  i byly owacyjnie przyjete przez widownie. Zachwycil mnie nastroj panujacy wsrod naszych gosci i gdyby to nie byla niedziela, nasze spotkanie na pewno nie skonczyloby sie o rozsadnej porze ... "

 

   Wieczor moderowala z charmem Jola, a o roznorodnosc bufetu powstalego wspolnymi silami troszczyla sie Ala. Artystyczna aure wie-czoru dopelnily wystepy tria klezmerskiego "Chaloymes" ( nazwa oznacza sny), w osobach

 

 

Thomasa Gruendwalda, Abrama Jakubowicza i Nikosa Pogonatosa, a zakonczyla prezentacja koled Polonii z Niemiec autorstwa Grzegorza Gomolki i Andrzeja Zawislaka w wykonaniu zony kompozytora, Marii Gomolki, niezwykle cieplo przywitane przez gosci.

Niewatpliwym przebojem wieczoru byly odspiewane brawurowo przez Anie, entuzjastycznie przyjete przez sluchaczy i bisowane "Guziki", ktorych ostatnie wersy  winny dac Wam, Drodzy Czytelnicy, nadzieje, ze jeszcze nie raz bedziecie mieli okazje do obcowania z tworczoscia Ani i Andrzeja:

 

 

"Zbieramy oderwane guziki,

podnosimy z ziemi zgubiony grosz,

odkladamy nadgryzione pierniki,

jakby wiedzac, ze przyjdzie ich czas.

 

Wypelniamy te najnizsze szuflady,

tym, co male i co nudzi juz nas,

zasuszamy lzy szczescia i kwiaty,

gdy nie chcemy by minal ich czas.

 

Po co nam, na co nam,

po co nam ten caly kram.

Po co nam te stare smieci,

po co stare te rupiecie.

Po co nam, na co nam.

 

Ukrywamy sens rzeczy i zdarzen

pod patyna, co gasi ich blask,

odsuwamy swe plany do marzen,

jakby tylko zludzeniem byl czas.

 

Kleczac za opuszczona kurtyna,

z desek sceny zbieramy nasz czas

i czekamy na chwile jedyna,

aby zdazyc sie podniesc choc raz.

 

to jest czas, to twoj czas,

kazdy moment, dobry jest,

abys to, to co chcesz,

robil wciaz, a nie raz."

Andrzej Zawislak