Barbara Tschopp-Nowak

Pożegnanie z „Galerią  zur Hofstatt“

 

„Galeria zur Hofstatt“ w miejscowości Gipf-Oberfrick przez 15 lat stanowiła miejsce spotkań Klubu Miłośników Żywego Słowa. Kilka razy do roku (łącznie 64 razy)  członkowie Klubu zjeżdżali ze wszystkich stron Helwecji, by w urokliwych pomieszczeniach starego młyna, spotkać się z kulturą polską.

 

”Tu we młynie salonowe są wieczory,

Dyplomacja, profesory i aktory....

Przyjeżdżają z szykiem tu do

                                            „Młyna”,

Gdzie ich wita uśmiechnięta cud-

                                      dziewczyna.

.......i kopalnią ona rządzi - proszę

                                               gości,

Bo ten „Młyn” to kopalnia jest

                                       polskości”

                                                  

                                      G.Pietkiewicz

 

B.Tschopp, R.Szoka i G. Pietkiewicz

 

I pewnie zadomowilibyśmy się na dobre w starym młynie, gdyby go nagle nie zamknięto. Galeria przestała istnieć. Szkoda i nastrojowej sali spotkań, i ogrodu zimowego, w którym odbywały się barbórkowe koncerty, i wygodnej infrastruktury sprzyjającej  pokoncertowym pogaduszkom...  Ale Basia Młynarska, serce i dusza Klubu, nie byłaby prawdziwą „Kopalni Rządzicielką”, gdyby dopuściła do bezdomności miłośników żywego słowa. Pewnie nabrała tchu za Adamem Asnykiem: 

 

„Daremne żale, póżny trud, bezsilne złorzeczenia,

Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.”

 

I zanim zdążyliśmy sapnąć z żałości, powiadomiła nas o godnym poprzedniego,  nowym miejscu spotkań. Ze swojskiego młyna przenosimy się do arystokratycznej Villi Bovery w Baden.

 

 A pożegnanie z „Galerią” wypadło znakomicie. Gościliśmy Leszka Piskorza, aktora Starego Teatru w Krakowie, jako Aksencjusza Popryszczyna w „Pamiętniku wariata” Mikołaja Gogola. Bohater „Pamiętnika wariata” (1834) spędza życie na temperowaniu piór w gabinecie dyrektora. Czasem jeszcze szuka pretekstu, żeby popatrzeć na dyrektorównę. Wie jednak, że nigdy nie wejdzie po szczeblach hierarchicznej drabiny wystarczająco wysoko, toteż nie mami się próżną nadzieją i powtarza aż nadto często: „milcz serce”. Aksencjusz Popryszczyn temperuje ołówki, czasem przegląda i podpisuje papiery, a potem wraca do domu i „przeważnie” leży. Jest przyzwyczajony do świata hierarchii, którego szczytem jest dla niego ekscelencja, wobec którego strach paraliżuje język i ledwie da się zdanie o pogodzie w jego obecności wykrztusić.

 

Poczucie hierarchii i strach przed Urzędem wydają się wieczne. Popryszczyn, wkręcony w tryby urzędniczej maszyny wie, że świat urządzony został  wedle rang i stopni; paraliżuje go zatem świadomość, że w Hiszpanii zabrakło króla. Tego radca tytularny absolutnie nie jest w stanie sobie wyobrazić: ”Jak to może nie być króla? Państwo nie może być bez króla.(..) Wyznaję, że te wypadki tak mnie przygnębiły i wstrząsnęły mną, że literalnie niczym nie mogłem się przez cały dzień zająć.”

 

Popryszczyn, nawet oddając się swemu ulubionemu zajęciu, czyli „przeważnemu” leżeniu w łóżku, nie może myśleć o niczym innym. Biedny urzędniczyna i jego świat urzędniczy, choć budzi śmiech swym nieodpartym komizmem, ociera się o szaleństwo i przerażenie.

 

Leszek Piskorz w sposób mistrzowski pokonuje trudności tekstu. Przekonywującą mimiką, szeroką skalą głosu i wyrazistymi środkami ekspresji  odgrywa zmianę osobowości, postępujący proces duchowego opętania. W roli Popryszczyna stworzył niezapomnianą kreację.

 

Premiera „Pamiętnika wariata” odbyła się 9 marca 1985r. w Starym  Teatrze im. H. Modrzejewskiej w Krakowie. Spektakl został zagrany ponad 500 razy. Był grany również w Stanach Zjednoczonych, w Kanadzie, Anglii, Niemczech – wszędzie odniósł wspaniały sukces i był owacyjnie przyjmowany. Czyż mogło go u nas zabraknąć?                      

 

Barbara Tschopp-Nowak