„Postkomunizm“

Jan Stanisław Skorupski

 

Co to jest postkomunizm? Socjologicznie rzecz biorąc, pojęcie takie nie istnieje, chociaż nawet pewna pani profesor napisała książkę pod tytułem „Postkomunizm“, a inny pan profesor umieścił to słowo w słowniku ortograficznym. Mnie interesuje lingwistyczna strona tego słowa, a nie socjologiczna. Otóż, postkomunistami nazywa się w Polsce (i tylko w Polsce) ludzi, którzy kiedyś byli komunistami – błąd: ci ludzie są ekskomunistami i tak nazywa się ich na całym świecie, czasem starymi komunistami lub przefarbowanymi.

 Polski korespondent, tłumaczący artykuł zachodni na język polski, kłamie, oszukuje czytelników lub słuchaczy, bo pojęcia „postkomunista“ na Zachodzie prawie nikt nie używa, prawie, bowiem korespondenci zachodnich krajów mieszkający  w Polsce, szczególnie ci, którzy się zaczytali w „Gazecie wyborczej“, czasem przemycają ten wyraz, ale wtedy w redakcjach tych gazet, które to wydrukowały, nie milkną telefony z pytaniami, co to słowo ma znaczyć. W tym miejscu należy się ukłon tym, którzy wprowadzili pojęcie „komuch“ (nie postkomuch), bo żargon zawsze jest bliżej dotykalnej realności życia niż redaktor gazety, który sili się na oryginalność, a bardzo często tym sposobem chce się z komunizmu oczyścić. Słowo to w wydaniu przymiotnikowym nabiera całkiem innego znaczenia, można powiedzieć o czasie postkomunistycznym, okresie, a także państwie postkomunistycznym, ale w języku polskim powinno się używać przedrostka „po“, po prostu pokomunistyczny okres, państwo, pokomunistyczny kraj, wtedy jest ładnie.Wyrazy pochodzenia obcego można łączyć czasem z przedrostkiem „post“, ale wtedy musiałby ten „postkomunizm“ rzeczywiście istnieć, tak jak postmodernizm na bazie rdzenia „modern“, a więc na bazie modernizmu, jednak na zasadzie kontrastu, bo jak wiadomo – modernizm i postmodernizm to pojęcia sobie przeciwne. Używając tej analogii, nasi następcy za jakiś czas, powiedzmy za 50 lat, mieliby szansę być postkomunistami, gdyby się taki ustrój rzeczywiście ukształtował. Ponieważ jednak komunizm fatalnie zapisał się w historii ludzkości, wątpię czy to, co po nas przyjdzie, będzie ktoś chciał nazywać postkomunizmem. W tym sensie, Polacy używając tego słowa powszechnie, bez względu na odniesienie, obrażają siebie, nie zdając sobie z tego sprawy.

 

W pojęciu przymiotnikowym postkomunistyczny jest tak Jaruzelski jak i Wałęsa, uży­wanie więc tego przymiotnika w odniesieniu do osób nie ma sensu, w odniesieniu do kraju też nie, bowiem nie wszyscy chcą być patriotami (patriotyzm to znów odrębna sprawa) ojczyzny postkomunistycznej. Zalecałbym zatem daleko idącą  powściągliwość w używaniu wyrazów „postkomunizm“ czy też „postkomunista“, podkreślam raz jeszcze, że lepsze są takie wyrazy jak „komuch“, „komuchowatość“, „komuchowy“ –  w sensie dokuczliwym, lub poprawnie „ekskomunista“. Tak nakazuje, jak dotąd, interlingwistyka. Zwracam uwagę, że właśnie „Trybuna“ piórem pewnego publicysty (LŻ), o dziwo, z dziedziny literatury, używa chętnie przedrostka „post“, trzeba czy nie trzeba, aby się tylko z komunizmu oczyścić, to samo dotyczy „Gazety Wyborczej“, z tych samych względów. Podam inny przykład: słowo „inteligencja“, pochodzenia rosyjskiego,  nie jako cecha umysłu lecz jako klasa społeczna, nie przyjęło się na Zachodzie, jeżeli już, to jest ono używane w znaczeniu negatywnym, żeby nie powiedzieć kpiarskim. Tłumacze moich książek na inne języki mieli ogromne kłopoty  z  tłumaczeniem tego słowa, a w stosunku do słowa „inteligent“ zastosowano daleko idące odstępstwo  – „intelektualista“, co w języku polskim zupełnie nie oddaje sensu tego pojęcia,  a uczyniono tak, bowiem przy pomocy słowa „Inteligenzler“ (tłumaczenie wprost) można tylko kogoś wykpić. Nie silmy się więc na wymyślanie czegoś, co potem obraca się głupio przeciwko nam. Wiem, że cała Polska powtarza za „Gazetą Wyborczą“  to obrzydliwe słowo „postkomunista“, w różnych odmianach, ale nawet gdyby wszyscy na świecie to czyni­li, to ja tego czynić nie będę, chociaż... już mi się to niejednokrotnie przydarzyło, a fe!

 

Wolę wspominać moją Ojczyznę – Polskę bezprzedmiotnikowo, po prostu Polskę.