Ś.P. Bolesław „Bolek” Kostrz-Szeberenyi

3 listopad 1916 – 27 luty 2002

Z żałobnej karty

Drodzy Przyjaciele, drodzy Koledzy!

Zebraliśmy się tutaj, żeby wspólnie pożegnać naszego kochanego Bolka. Odszedł tak niespodzianie, bez zapowiedzi, że stoimy bezradni wobec tej pustki, która po Nim została. A przecież jesteśmy już niby przyzwyczajeni do tego faktu, że raz po raz ktoś z nas odchodzi na zawsze. Może tym razem czujemy, że ta strata będzie nas długo bolała, mnie pewno do końca wędrówki.

To uczucie straty jest moim zdaniem ściśle związane z istotą Bolka, z Jego szczerym i dla wszystkich otwartym sercem. Nie było w nim miejsca na tajne skrytki, na kręte drogi i na wyrachowanie. To co w Nim było, promieniowało na wszystkich, na całe Jego otoczenie. Nie ukrywał ani swej radości, ani swego gniewu. Ale zwykle dominował Jego optymizm, którym zarażał całe nasze grono. Jeśli Bolek obdarowywał nas swoimi znanymi „powiedzonkami”, zawsze czułem, że wszystko będzie dobrze. Niestety, tym razem Jego slogan „Der Himmel kann warten” nie sprawdził się... A przecież już od dawna los nie oszczędzał ani Jego ani Sary !

Bolek zawsze znajdował w sobie dość siły i woli, by być podporą i źródłem ufności w tylu ciężkich chwilach. Może ten fakt jest związany z Jego specyficznie polskim poczuciem honoru. Bolek był Polakiem z krwi i kości i pozostał nim do śmierci. Jego myśli wracały stale do „kraju lat dziecinnych”, do młodości „górnej i chmurnej” choć w Jego samokrytycznych relacjach – nie zawsze bohaterskiej...

Wędrując z Bolkiem tylokrotnie po górach i dolinach Szwajcarii wiedziałem, że i ta druga ojczyzna przylgnęła Mu do serca.

Bolek należał do tych ludzi, którzy z ochotą więcej dają niż biorą. Dlatego pozwólcie, że zakończę moje wywody słowami naszego wieszcza Norwida:

         Coraz to z ciebie jako drzazgi smolnej,

         Wokoło lecą szmaty zapalone;

         Gorejąc, nie wiesz, czy ? stawasz się wolny,

         Czy to , co twoje, ma być zatracone ?

                            Czy popiół tylko zostanie i zamęt,

                            Co idzie w przepaść z burzą ? -  czy zostanie

                            Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,

                            Wiekuistego zwycięstwa zaranie !...

 

Nasz Bolek miał w swym sercu ten promienisty „dyjament”, który w naszej pamięci nie zginie. Niech Mu łaskawy Bóg da wieczny odpoczynek, a Jego najbliższym siły i po-cieszenie.     

                                                                                                 Jan Gundlach