ETYKA W PROCESIE GLOBALIZACJI

Dr. Miroslaw Matyja

 

Z ekonomicznego punktu widzenia globalizacje mozna okreslic jako standaryzacje preferencji konsumenta, ktora z kolei umozliwia ujednolicenie rynku swiatowego na mniej wiecej jednakowym poziomie. Z drugiej strony globalizacja oznacza zintensyfikowana  organizacje procesow produkcyjnych dzieki strategicznym joint ventures, fuzjom i innym zwiazkom firm i przedsiebiorstw na calym globie.

 

W polityce przez globalizacje rozumie sie przesuniecie srodka ciezkosci w procesach decyzyjnych nowoczesnych spoleczenstw z plaszczyzny narodowej na miedzynarodowa. Potezne przedsiebiorstwa probuja coraz intensywniej sterowac procesami politycznymi w najprzerozniejszych dziedzinach zycia: edukacji, polityce spolecznej, finansach, polityce rozwojowej itp. Coraz czesciej zadania panstwa sa przejmowane przez organizacje prywatne, co w fachowym jezyku okresla sie chetnie slowem "deregulacja".

 

Jak nalezy rozumiec zasady moralne i etyczne w szeroko rozumianym procesie globalizacji? Faktem jest, iz etyki nie mozna inaczej interpretowac, jak tylko w powiazaniu z pojeciem odpowiedzialnosci. W tradycyjnym rozumieniu etyki kazdy ponosi odpowiedzialnosc za skutki wlasnego dzialania. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to koniecznosc wynagrodzenia spowodowanych - swiadomie lub nieswiadomie - poniesionych strat. I w tym kontekscie trzeba rowniez oceniac miedzynarodowe i miedzykulturowe systemy wartosci w czasach globalizacji.

 

Nie da sie ukryc, iz na swiecie istnieje wielu znakomitych etykow, odleglych od rzeczywistosci, oraz wspanialych ekonomistow, nie majacych pojecia o etyce. Etycy skupiaja sie na jednostce, ekonomisci zas na maksymalizacji zysku, a tymczasem problemem podstawowym jest zlozonosc zwiazkow miedzyludzkich oraz rozmaitosc ukladow wspolzaleznosci i ponoszonej odpowiedzialnosci. Nalezy przy tym nie zapominac, iz odpowiedzialnosc nie jest pojeciem obiektywnym, bywa roznie interpretowana i ma przede wszystkim charakter spoleczny, mimo iz skutki dzialalnosci, za ktora dana jednostka badz firma odpowiada, posiadaja czesto wymiar ekonomiczny. W socjologiczno-politycznym pojeciu globalizacji firmy ponosza odpowiedzialnosc za swoje dzialania, ktore przynosza im - z ekonomicznego punktu widzenia - zyski, jednakze skutki tych dzialan moga byc w innych dziedzinach zycia negatywne (np. srodowisko naturalne, bezrobocie, itp.).

 

Czy mozna jednak w tym kontekscie oceniac obiektywnie dzialania, ktore sa calkowicie lub w pewnym stopniu pozbawione odpowiedzialnosci moralnej? I czy jest konieczne, aby firmy kreowaly wlasny kodeks etyczny, ktory stanowilby jednoczesnie tarcze  przed odpowiedzialnoscia? Globalizacja budzi potrzebe przekraczania barier kulturowych, szukania czegos, co jest wspolne - np. natury ludzkiej. Powraca w tym wypadku pojecie kultury - coraz czesciej mowi sie o kulturze przedsiebiorstwa, a zatem o jakiejs hierarchii wartosci, jakims kodeksie zachowan, ktory bylby zrozumialy i mozliwy do przyjecia dla wszystkich uczestnikow dzialalnosci firmy. W duzych przedsiebiorstwach ten element ponadkulturowy staje sie wrecz koniecznoscia. W przypadku miedzynarodowego duzego przedsiebiorstwa odpowiedzialnosc spoleczna jest w pewnym sensie dobrowolna. Rozumie sie ja w aspekcie coraz czesciej stosowanego w prawie miedzynarodowym tzw. "soft low" i wprowadzanych systematycznie zasad etycznych (code of ethics) oraz menedzerskich systemow etycznych. Wedle nich odpowiedzialnoscia za szkody wyrzadzone przez przedsiebiorstwo mozna obciazyc konkretnego pracownika, jesli udowodni sie, ze jego dzialanie bylo sprzeczne z wewnetrznymi normami przedsiebiorstwa.

 

Wydaje sie, iz ludzie, ktorzy dzis dochodza do stanowisk kierowniczych, zaczynaja powoli dostrzegac, ze problemy, z ktorymi codziennie sie stykaja, nie maja jedynie charakteru ekonomicznego, lecz rowniez aspekt moralny. Zaczynaja szukac odpowiedzi na podstawowe pytania, ktore stawia zycie zawodowe, a przeciez dzisiejsze problemy gospodarcze sa bardzo zlozone i trudno o proste recepty. Nalezaloby jednak siegnac do przykladu najmniejszej jednostki spolecznej, jaka jest rodzina. Rodziny czy niektore niewielkie grupy spoleczne zawsze byly srodowiskami, w ktorych dokonywal sie podzial dobr, ale nie na zasadach ekonomicznej wymiany. Jesli ten rodzaj wiezi zanika, to tym bardziej makroekonomiczne dzialania beda zdominowane maksymalizacja zysku. Tak dlugo nie rozwiaze sie problemow spolecznych, np. bezrobocia, jak dlugo myslenie polityczno-gospodarcze bedzie zdominowane przez kategorie finansowe lub podporzadkowane za wszelka cene tylko jednemu celowi, np. integracji europejskiej. Wystepuje wowczas ryzyko ograniczenia sie jedynie do recept techniczno-ekonomicznych i nieuwzglednienia aspektow spolecznych i etyczno-moralnych. W gruncie rzeczy chodzi tu o sprawe solidarnosci na plaszczyznie wiezi spolecznej.

 Wazne jest uwzglednienie wiezi spolecznej i jej harmonizacji z ekonomia, co stworzy mozliwosc znalezienia skutecznych rozwiazan. Oczywiscie typowi ekonomisci takich calosciowych analiz nie lubia, wola sie ograniczac do rozwiazan technicznych - ale doswiadczenie uczy, ze samo manewrowanie golymi liczbami do niczego nie prowadzi.

 Etyka w procesie globalizacji jest problemem cywilizacyjnym i spolecznym i od tej strony trzeba do tego problemu podejsc. Jak wiec najprosciej i najskuteczniej zachowac zasady moralne i etyczne w dzisiejszym zglobalizowanym swiecie?

Najlepsza metoda jest zasada, aby kazdy dogladal porzadku na wlasnym podworku, bez wzgledu na ponoszona odpowiedzialnosc. Praca u podstaw, jak w XIX wieku, oraz rola rodziny w spoleczenstwie zyskuje w tym kontekscie znowu na popularnosci.

 

                                                                                    Dr. Miroslaw Matyja