VICTOR HUGO (1802-1885), przyjaciel Narodu Polskiego,

dr J. A. K o n o p k a

 

 

 

Był to rok 1868. Cztery już lata minęły od upadku powstania styczniowego. Od tego czasu wygnańcy polscy uchodzący spod jarzma carskiego terroru znaleźli dość licznie schronienie na ziemi szwajcarskiej. Przebywał tu już od wielu lat hr. Władysław Broel-Plater. Pan na « Broelbergu » w Kirschberg koło Zurychu podjął się ofiarnie roli rzecznika sprawy polskiej. W tym celu założył propolonijne pismo « Der weisse Adler »( Orzeł Biały). Wkrótce jednak sięgnął po wyższe idee. Dla upamiętnienia stuleteiej rocznicy zawiązania w 1768 roku Konfederacji barskiej (skierowanej przeciwko ingerencji Rosji w sprawy Rzeczypospolitej) dał on wznieść nieopodal zamku w Rapperswilu (kanton Sankt Gallen) wyniosła kolumnę z czarnego marmuru, uwieńczoną srebrzystym orłem zrywającym się do lotu.

 Miała on „uwiecznić pamięć stuletniej walki Narodu polskiego", jak to podkreślał hr. Plater w swym liście okólnym skierowanym do prasy szwajcarskiej. Na uroczystość odsłonięcia „polskiego pomnika" w dniu 16 sierpnia zapraszał on „imieniem subskrybentów, wszystkich tych , którym są drogie uczucia wolności i niepodległości narodów". W odpowiedzi, przybyło do Rapperswilu imponujące grono osobistości zagranicznych, i oczywiście całe rzesze Polaków i Szwajcarów. Wśród zaproszonych oficjalnie osób był m.in. sławny już wówczas w świecie Victor Hugo, francuski pisarz. Naraziwszy się cesarzowi Napoleonowi III (zwanym: Napoleon "Le petit" tzn. "mały"), zmuszony on był żyć na wygnaniu poza swym ojczystym krajem. Nie mogąc przybyć osobiście na uroczystość w Rapperswilu, przesłał Hugo na ręce hr. Platera depeszę, którą fundator pomnika odczytał (wraz z innymi licznie nadesłanymi depeszami) na bankiecie, jaki się odbył po odsłonięciu Kolumny. Oto pełne brzmienie tej depeszy (w tłumaczeniu z francuskiego):

 

"Wielce czcigodny Panie, drogi polski Wygnańcu,

Czuję się zaszczycony i wzruszony zaproszeniem otrzymanym od Pana w imieniu Pańskich czcigodnych towarzyszy waszej wspólnej walki i zmagań. Odpowiedź niniejszą przesyłam Panu z Belgii. Obowiązki rodzinne wymagały mojego przyjazdu do Brukseli i tu mnie zatrzymały. Żałuję mocno, że z tego powodu nie będę miał zaszczytu uczestniczyć w uroczystości, która odbędzie się pod Pana przewodnictwem. Ale choć nieobecny, będę wszakże z wami, bo prawdziwa obecność wyraża się w solidarności ducha. A tam gdzie tchnie duch Polski, tam bije serce Francji. Wiedzcie, że każde prześladowanie umacnia jedynie to, co chce zniweczyć. Poprzez swe męczeństwo Polska pozostała więc Narodem i stała się symbolem. Ona ucieleśnia dzisiaj wszystkie cierpiące narody. Przyszłość przyniesie jej odrodzenie, bo żaden naród nie ginie. Jutro Polska powstanie z niewoli.     Victor Hugo".

 To prorokowane "jutro" nadeszło, ale dopiero 50 lat później, po 127 latach cierpień i poświęceń, latach nieustającej walki Narodu o odzyskanie utraconej wolności. W walce tej nie był Naród polski zapomniany. Wspierały go czyny i słowa wielkich demokratów ze wszystkich niemal krajów. A głos Victor'a Hugo był tego szczególnie znamiennym wyrazem.

 

 VICTOR HUGO  (1802-1885)

 

Miłość  („Amour”)

 

Bo przecież usta na krawędzi kładłem twojej czary pełnej;

Bo przecież me zbladłe oblicze kryłem w twoich dłoniach;

Bo przecież oddychałem tchnieniem słodyczy upojnej twej duszy, co jak

wonny aromat w głębi nocy cieniach;

 

Bo przecież było mi dane słyszeć słowa twoje,

z których płynęły twych uczuć wyznania miłosne;

Bo przecież widziałem twe oczy w łzach gorzkich zasłonie,

przy moich oczach, i usta w uśmiechu na moich złożone;

 

Bo przecież nad skronią moją widziałem,

w zachwycie, promień twej gwiazdy, niestety, zamglony;

Bo przecież  widziałem w mego życia nurcie

opadły listek z róży, twoim dniom skradziony;

 

I latom spiesznie biegnącym dzisiaj wyznać mogę:

Mijajcie sobie ! Mojej jesieni życia nadeszła już pora !

Zabierzcie wieńce wasze, zwiędłym są one otokiem;

W mej duszy wyrósł kwiat, nikt zerwać go nie zdoła!

 

Bijące weń wasze ciosy, niezdolne nawet kropli

jednej wylać z tej wazy, którą mój nektar po brzegi wypełnia. 

Więcej w mej duszy żaru, niż w waszych   - popiołu z pożogi !

Więcej w mym sercu miłości, niż w waszych - zapomnienia !

 

Tłumaczył; J.A. Konopka   Geneve, 5.05.2002,