Iskra polska

Witold Lesniak

 

 

Jan Pawel II w Krakowie 16.-20.8.02

 

 

W przeddzien uroczystosci Matki Boskiej Siewnej Kosciol czci pamiec sw. Maksymiliana Kolbe (14.8) oddanego Maryi franciszkanina-meczennika w KZ-Auschwitz. W Swieto Wniebowziecia Najswietszej Maryi Panny (15.8) rzesze ludzi pielgrzymuja ku Czestochowie. W dzien potem, 16.8.02: przyjechal do Polski maryjny papiez: Jan Pawel II. Tak maryjny pomost otworzyl IX. pielgrzymke Jana Pawla II do Ojczyzny.
 

W oczach wielu obserwatorow miala to byc prywatnie-emocjonalna wizyta pozegnalna Ojca Swietego "w domu"

 

W ukochanej Ojczyznie

 

 

On sam - prosil kilkakrotnie "o modlitwy za zyjacego papieza i po jego smierci". - Bog jeden jest Panem zycia, takze zycia papieza. Pielgrzymka miala jednak charakter gleboki i ogolnonarodowy z wydzwiekiem swiatowym. Ojciec Swiety, niejako podsumowujac swoj dotychczasowy pontyfikat, oddal swiat Bozemu Milosierdziu i poswiecil w krakowskich Lagiewnikach piekna bazylike pod tymze wezwaniem. Polecil ja rownoczesnie pieczy polskiego narodu w nadziei, ze duch Bozego Milosierdzia owladnie stad Krajem i calym swiatem.

 

Tak celem i apogeum czterodniowych odwiedzin Ojca Swietego bylo wlasnie Boze Milosierdzie. Wspomniane sierpniowe maryjne preludium, lacznie z wizyta Pontifeksa w Kalwarii Zebrzydowskiej, formujacej dusze mlodego Wojtyly, prowadzily i tym razem ku osobie Jej Syna, Jezusa. Prosta, swieta wizjonerka, siostra Faustyna, miala na poczatku XX wieku wielokrotne spotkania z Jezusem, zrodlem i posrednikiem Bozego Milosierdzia. Jezus uczyl aktu strzelistego: "Jezu ufam Tobie!" To wezwanie powtarzala sw.Faustyna takze w Lagiewnikach, gdzie zmarla w 1938.

 

Papiez przypominal okrucienstwa, ludobojstwa i totalitarne systemy ubieglego wieku, niwelujace godnosc czlowieka. Moze wlasnie dlatego w tych ciezkich czasach, zastanawial sie Ojciec swiety, pokornej corce ludu mazowieckiego (lodzkie) ukazal sie Jezus wzywajac do ufnosci i do zawierzenia Bozemu Milosierdziu. S.Faustyna notowala w "Dzienniczku", za poleceniem swego spowiednika, wszystkie objawienia. M.in. mowil jej Jezus: "Polske szczegolnie umilowalem, a jesli posluszna bedzie mojej woli, wywyzsze ja w potedze i swietosci. Z niej wyjdzie iskra, ktora przygotuje swiat na ostateczne przyjscie moje" (Dz.1732).

 

Kazdy czlowiek, nie tylko chrzescijanin, jest w oczach Bozych kims wyjatkowym: Bog jest w pierwszym rzedzie Bogiem kazdego czlowieka "oddzielnie" a nie kolektywu. O tym mowi takze od poczatku pontyfikatu Jan Pawel II. nauczajac o godnosci i wartosci czlowieka, jego roli w historii Zbawienia. W tej historii narod zydowski spotkalo szczegolne wyroznienie: Jahwe zawarl z nim przymierze czyniac go "narodem wybranym". Na podstawie codziennych zyciowych doswiadczen latwo tu blednie sadzic, ze Bog uprzywilejowuje, a priori, caly narod stawiajac go ponad innych ludzi jako cos lepszego

 

i milszego Jemu... Tego rodzaju Bog bylby rasista par excellence bedac przyczyna nierownosci potegujacej zlo w swiecie. Kto z "zewnatrz stojacych" chcialby miec do czynienia z takim Bogiem? Wybranstwo Boze ma jednak zupelnie inny charakter! Ono wielce kosztuje! Jego wybrancy, prorocy, meczennicy ("swiadkowie") i swieci, to powiernicy specjalnych zadan, ktorych spelnianie wiaze sie z cierpieniem, ofiara czy smiercia: dla Boga. Tak bylo z calym narodem zydowskim - ze szczytem ludobojstwa.

 

Jeden z mych zydowskich kolegow szkolnych, Bronek vel Benjamin (w Izraelu i Nowym Jorku, gdzie obecnie zyje), ateista, jak twierdzil, opowiadal kilkadziesiat lat temu w Ziemi Swietej, ze "religia zydowska spelnila swe zadanie doprowadzajac narod zydowski do "ziemi obiecanej"; teraz jej juz nie potrzebujemy. Mamy swoj los we wlasnych rekach." Bronek porownywal dzieje narodu wybranego z polskim losem: "Historia Polski to miniatura historii Zydow: Polacy tez stracili ojczyzne, byli przesladowani, zachowali wiare i jezyk, zaufali swemu Bogu, ktory ich uratowal..." - Jak bliskie to cytowanej wizji Siostry Faustyny i "szczegolnego umilowania" Polski przez Chrystusa! O ile wierzymy w prawdziwosc objawienia, to winnismy wziac na serio i to dotyczace Polski, a wiec nas wszystkich. Bog ma miec wobec nas swoiste plany, zyczenia, oczekiwania, zadania... Jak nie myslec tu o "mesjanizmie polskim", rozpowszechnionym zwlaszcza w pierwszej polowie XIX w.: o "koncepcji historiozoficznej przypisujacej narodowi polskiemu poslannictwo "zbawienia" ludzkosci i wyznaczajacym mu role "mesjasza narodow" (wl: Mesjasz=Chrystus=Pomazaniec)? Znajdujac swoj wyraz w polskiej poezji Wielkiej Emigracji, zwl. Adama Mickiewicza i Juliusza Slowackiego, koncepcja ta laczyla sie z idea wspolnej walki o powszechna wolnosc i rownosc narodow". (PWN; podkr. autora)

 

Juliusz Slowacki wymarzyl "slowianskiego papieza" - slowo stalo sie cialem. Tenze papiez siega po niezrozumiany nalezycie skarbiec polskiej mistyki (Notatki s.Faustyny byly latami na indeksie Stolicy Apostolskiej.) podnoszac z popiolow zapomnienia Siostre ze Zgromadzenia Matki Bozej Milosierdzia az na oltarze. Papiez-Polak potrafi odkryc w zyciu i wizji Siostry nic przewodnia Milosierdzia i wskazywac, za jej objawieniem, na wyjatkowa role teologicznej cnoty milosierdzia. Boze Milosierdzie zrodzilo Karola Wojtyle i dalo go Polsce i swiatu. Karol Wojtyla, jako biskup i kardynal, oraz Jan Pawel II, jako papiez, wskazuje swiatu droge w swietle Milosierdzia i ku niemu, zawierzywszy wlasnie swiat - Bozemu Milosierdziu.

 

"Narodem wybranym" Nowego Testamentu sa chrzescijanie. Chrzescijanstwo nie zna ograniczen narodowych czy rasowych: jest otwarte dla wszystkich, powszechne: kto uwierzy i ochrzci sie - bedzie zbawiony. Takze wybranstwo Polski, o ktorym mowa, moze byc jedynie przywilejem szczegolnej sluzby Bogu i dla Boga. Ta sluzba zas, jak wiadomo, wiaze sie z codzienna ofiara i czestym cierpieniem. Cierpienie i ofiare, az po smierc na krzyzu poniosl Pomazaniec Bozy Jezus Chrystus. Jego sladem podaza od swej mlodosci, pomazany (=namaszczony) przez Niego, Jan Pawel II - "iskra". Za Chrystusem i za Janem Pawlem ma podazac "szczegolnie umilowana" Polska, pomazaniec i "iskra"...

 

Boze wybranstwo nie ma nic wspolnego z tryumfalizmem: "My jestesmy lepsi!". Wrecz przeciwnie: Ono jest specyficznym wezwaniem do stalego wyzwania rzucanego swiatu w nasladowaniu Jezusa - az po wlasny krzyz: cierpienie, niedole, chorobe, przesladowanie, smierc (o. Maksymilian Kolbe i inni)... Nasza odpowiedz moze byc dwojaka: albo rejterada czy dezercja - "Za taka religie, takie wybranstwo to ja dziekuje"; albo pelne poswiecenia oddanie sie Bogu w ufnosci: wzorem zycia Chrystusa i za przykladem umilowanego przez tylu Polakow Jana Pawla: "Jezu ufam Tobie!"

 

Kto zna, jak Czytelnicy, uwiad religijny (puste koscioly) i przyziemnoswieckie horyzonty spoleczenstw materializmu praktycznego, konsumpcji i przyjemnosci Zachodniej Europy i kto przezyl na wlasnej skorze, jak autor, krakowskie Blonia papieskiej niedzieli 18-go sierpnia 2002, pelne skupienia radosnych i zamodlonych, zmeczonych i szczesliwych ok. trzech milionow zwlaszcza mlodych(!) ludzi, "zakochanych" w Bogu i w Papiezu, ten nie moze miec watpliwosci, ze swiatu potrzeba Ducha Bozego i ze, w chwili obecnej, moglaby mu Go dac jedynie nasza Polska. Troche podobnie, choc "niesmialo", mysli krakowski korespondent FAZ: "To co jest godne czci, co ludzkie i zasadniczo sympatyczne, a co uosobnia Jan Pawel II, dostanie sie wraz z jego krajem do Uni Europejskiej...". (podkr.moje). Coz mozna by jeszcze dodac...? - Jezu, ufamy Tobie!

 

Witold Lesniak