|
Tadeusz M. Kilarski........................
Eremos zycia ..... iluzja ciszy ..... Przestrzen zaszczuta wyalienowaniem ..... Szeptow betonu bierne sluchanie - Dialog milczenia, ktory sie nie slyszy .....
Zegarmistrz swoje odmierza kroki Chociaz czas stanal pustka dotkniety - I tylko Losu demon przeklety Bez namietnosci stawia wyroki .....
Wiec znow - gdzie jestes ? ..... I dokad zmierzasz ? Co jest absurdem ? A co istota ? Co jeszcze ludzie zamienia w bloto ? - Ludzie goniacy za garstka pierza ?!
Dokola sciany - zimna ochrona Przed porazeniem niezrozumienia Piolun saczony brakiem pragnienia ..... Jazn jakze jasna i przez to slona .....
Stan anormalny - co normalnoscia ..... Krzyki zdlawione konieczna poza - I groby j u t r a do ktorych zloza Psyche zdradzone pseudo-wolnoscia .....
Lecz mnie nie liczcie w tym korowodzie - Bylem ! I jestem ! Obok zostane ! I choc co wasze nie bedzie dane - Wystarcza mnie to co mam na co dzien...
Wiec mnie nie liczcie w tej maskaradzie - Mam swoja sciezke, ktorej nie zmienie ! I chociaz wokol przeszlosci cienie - A jednak zywsze od tych co w stadzie ! ...
Moj czas powoli dobiega kresu Droga sie skraca, brakuje godzin Lecz wiem, ze kiedys w ludziach sie zrodzi To co zaklalem w kartki notesu !
Wtedy dopiero przeszlosc ukaze Tym, ktorzy mieli fobie w zrenicach Ze dla mnie droga byla ulica Pokryta trwala wartoscia zdarzen !
I moze wtedy ktos, gdzies, w zadumie Pojmie co moglem - a co musialem Chcac nie dac zabic co pokochalem - Czlowieka w drugim - ale nie w tlumie !!!
Baden, 1987 r.
|