|
 |
Urodzony 22. września
1957 w Starym Sączu, Diecezja Tarnów, wzrastał pośród ośmiorga
rodzeństwa. Po kilku latach studiów w tarnowskim Wyższym Seminarium
Duchownym przeniósł się do Wyższego Seminarium Duchownego w
Częstochowie, gdzie uzyskał święcenia diakonatu. Dalsze kroki stawiał w
Niemczech, w Bonn, gdzie opiekował się bezdomnymi kontynuując studia.
Kapłańskie powołanie zawiodło go dalej, kolejno do Salezjanów w Kriens
koło Lucerny w Szwajcarii. Jego uwagę przyciągały tu grupy wiernych
papieżowi katolickich tradycjonalistów. |
|
Wnet uzyskał od
Kardynała Hnilicy zgodę na wyuczenie się tradycyjnego rytu i przyjęcia w
nim kapłańskich święceń. W tymże starym, przedsoborowym łacińskim rycie
przyjął 25 listopada 1989 w Egg koło Zurychu z rąk kardynała Pereiry,
razem z niemieckim kolegą Andreasem Bröckling, kapłańskie święcenia z
myślą duszpasterstwie licznych w Szwajcarii tradycjonalistów.
Prymicyjnym hasłem uczynił Ks. Michał słowa św. Pawła do Efezjan:
Bądźcie naśladowcami Boga jako jego umiłowane dzieci i postępujcie drogą
miłości, jak Chrystus was umiłował i siebie samego Bogu za nas wydał
jako wdzięczną ofiarę (Ef.5,1-2). W swej kapłańskiej posłudze poświęcał
się przede wszystkim chorym, pragnącym umierać w dawnej przedsoborowej
katolickiej formie duszpasterstwa. W domu Na skale (Felsberghaus)
koło Schwyz, korzystnie wypożyczanym od życzliwych przyjaciół, miał nie
tylko obszerną kaplicę, lecz także dobrze urządzone mieszkanie z
przyległościami, mieszkanie dla swego współpracownika i gościnne pokoje.
Sześć lat mieszkał i dzielił pracę ze wspomnianym kolegą od święceń
Andreasem Bröckling, a potem okazyjnie gościł kapłanów odchodzących z
placówek lub czekających na kolejne nominacje. Mając rozległe
znajomości, a przy tym dar wymowy i miłe obejście pośredniczył chętnie i
skutecznie w tych personalnych układach. Często bywał w Polsce. W
rodzinnym Starym Sączu założył nieduże duszpasterskie centrum z kaplicą
i mieszkaniem dla kapłana. W ostatnich latach częściej bywał w Rzymie.
Na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim rozpoczął doktorski przewód z
dogmatyki, pisząc rozprawę na temat Pierwszego Soboru Watykańskiego, a
więc po linii swych tradycjonalistycznych zainteresowań. Zginął 21 maja
2002 spadając nieszczęśliwie z kilkunastometrowej skały tuż za ścianą
swego domu przy doglądaniu ptasich gniazd. Nagła wichura spowodowała
prawdopodobnie ów tragiczny śmiertelny upadek niezapomnianego kolegi,
przyjaciela i duszpasterza. Odnalezionego dopiero następnego dnia
kapłana nie dało się już odratować. Przeogromna strata dla Polaków.
Pogrzebowymi formalnościami zajęła się Fundacja Ad servitium fidei –
P. Michael Kulig Fonds bei Allemann. Po kilkudniowym pobycie zwłok w
krypcie kościoła w Seewen dokonały się, w sobotę 25 maja pogrzebowe
uroczystości w Schwyz. Kaznodzieją był wieloletni współpracownik Ks.
Michała, P. Andreas Bröckling.
Licznie zgromadzili
się wierni tradycyjnego rytu, także kapłani z Badeńskiego Kręgu. Trumnę
przewieziono do Polski, by w ziemi ojczystej w Starym Sączu dalej
uwrażliwiała na zagraniczne misje. Na obrazku-zdjęciu Ks. Michała
czytamy słowa psalmu 27, 5: „Albowiem On przechowa mnie w swym namiocie
w dniu nieszczęścia, ukryje mnie w głębi swego przybytku, wydźwignie
mnie na skałę.” Niżej widnieje modlitewne hasło patrona Szwajcarii Brata
Klausa z pustelni Flüeli Rampf: „Panie mój i Boże, zabierz ode mnie
wszystko, co stoi na przeszkodzie ku Tobie. Panie mój i Boże, daj mi
wszystko, cokolwiek mnie do Ciebie zbliży. Panie mój i Boże, zabierz
mnie samego ode mnie i zawierz mnie samego Tobie na własność!. „
Ks. Stanisław
Bobulski |