Z WILNA DO MORGES "ŚLADAMI PADEREWSKIEGO"

 

 

Pani mgr Liliana Narkowicz, dziennikarka i literatka z Wilna była niedawno z wizytą "u Paderewskiego" w Morges. Jest polonistką (dyplom z Uniwersytetu wileńskiego) i przygotowuje obecnie obronę swojej pracy doktorskiej z dziedziny historii na uniwersytecie w Polsce. Poza ojczystym językiem (polskim) włada ona biegle litewskim i rosyjskim.

W życiu rodzinnym posługuje się wyłącznie językiem ojczystym. Jest autorką licznych publikacji i tekstów literackich napisanych głównie w tym języku. Od dłuższego czasu p. Narkowicz jest współredaktorką polonijnych wydawnictw prasowych w Wilnie. Od paru lat prowadzi ona rubrykę poświeconą "śladom słynnych Polaków" w Szwajcarii oraz istniejącym w tym kraju polonijnym instytucjom kulturalnym. Niezwykle liczne jej artykuły na ten temat ukazywały się już okresowo w prasie wileńskiej. Były one owocem zbieranych przez autorkę materiałów biograficznych i dokumentacyjnych "w terenie", w czasie jej pobytu w Szwajcarii w latach 1998-2002. Tematy traktowane są z niezwykłą żywiołowością i dociekliwością znamionującą pasję literacko-reportażową tej utalentowanej polonijnej pisarki z Litwy. Cześć (dość skromna niestety) owych tekstów została przed kilku miesiącami opublikowana pod wspólnym tytułem "Z Wilna śladami Polaków w Szwajcarii" (Wilno 2002). W publikacji tej, liczącej 245 stron, znajdujemy doskonałe teksty opisowo-reportażowe, urozmaicone bogato ilustracjami, o wybitnych Rodakach przebywających w Szwajcarii w XIX i XX wieku (Kościuszko, Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Paderewski, Sienkiewicz, Wł. Plater) oraz o trzech znanych tu Polonijnych muzeach (Muzeum Kościuszki w Solurze, Polskie Muzeum w Rapperswilu i Muzeum Paderewskiego w Morges). Osobie Paderewskiego poświęcone są dwa rozdziały: (na ogólną liczbę 32 rozdziałów), jeden noszący tytuł "Tak mija sława świata" (str. 7-62), drugi zatytułowany "Szwajcaria a Ignacy Jan Paderewski, kompozytor, pianista polityk" (str.209-220). Przytaczamy tu wyjętych z nich wyrywkowo kilka opisów, obrazujących wrażenia jakie wyniosła autorka książki ze swej wizyty w Morges "Śladami Paderewskiego":

 "Udaję się do Morges. Zaraz przy wjeździe do miasteczka z Lozanny, przy ulicy lozańskiej, po prawej stronie na skwerze stoi piękny pomnik artysty autorstwa M.Martina. Na cokole w sposób graficzny zostały upamiętnione najważniejsze dzieła Mistrza.. Paderewski w rozwianym płaszczu z natchnieniem spogląda w dal...Przed dziewięciu laty w Centrum kulturalnym miasta zainaugurowano Muzeum Paderewskiego./.../ Salonik przypomina wystrój wnętrza nie istniejącego już gabinetu Paderewskiego w Riond-Bosson, urządzonego według zachowanych zdjęć. Nie ukrywam, że zwiedzanie zaczęłam od księgi pamiątkowej. Teksty wpisów są różnojęzyczne - muzyka nie ma narodowości. Polskich jest sporo i w nich podkreśla się miedzy innymi fakt, że to dzięki miejscowej ludności, której obcym jest nacjonalizm, pamięć o Polaku jest wciąż żywa./.../ Muzeum Paderewskiego, to tylko jeden pokój, w którym panuje specyficzny nastrój; odnosi się wrażenie, że za chwilę gospodarz wróci... Można tu usiąść w wygodnym (już zabytkowym) foteliku i spokojnie przejrzeć leżące na stole albumy ze zdjęciami - od najmłodszych lat przyszłego pianisty (ufnie tulącego się do trzymającego go ojca, który pierwszy zauważył jego talent i czynił wszystko, by go rozwinąć). W salonie zgromadzono  ogółem ponad  2600  eksponatów. Popiersie mistrza (praca F.Blancka), portret namalowany przez S.Giron. Otwarty instrument muzyczny, nuty porozkładane w bezwładzie artystycznym, biuro z maszyną do pisanie "Oliver" (Chicago, 1915), nie opodal wiszący frak, jakby wyszykowany świeżo do występu, sprawiają, że czuć tu oddech człowieka pracy i twórczości. Na ścianach portrety i obrazy, w gablotkach liczne zdjęcia, miniatury, pamiątki: relief przedstawiający jedynaka Alfreda, różaniec, zegarek, czapka, laska, karty, pierścionek, książki...Sporo tu jest dokumentów archiwalnych./.../ Dzięki ludzkiej pamięci żyje w Morges Paderewki, pianista, kompozytor, polityk. /.../ Pojechałam do Tolochenaz (sąsiednia gmina: przyp. JAK), choć wiedziałam, że rezydencja Riond-Bosson już nie istnieje. Na terenie byłej posiadłości wznosi się szkoła budownictwa. Z tarasu ten sam widok - Alpy, Leman. Sędziwe drzewa. Resztki starych zabudowań. Ośmiograniasty pawilon - dawny gołębnik, opatrzony stosowną tablicą. Niewykluczone, że w owym "Pavillon Paderewski" otworzy się za niedługo skromną ekspozycję ku czci polskiego artysty. /.../ Paderewski nie zostawił po sobie potomka. Niszczejąca bez gospodarza willa (meble i rzeczy osobiste poszły na licytację) została wysadzona w powietrze w związku z budową nowej autostrady. Jedynie droga przecinająca Riond-Bosson nosi dziś imię wielkiego Polaka, co nawet utrwalono na następującej tablicy umieszczonej tu w 1991 roku : - Route lgnące Paderewski, musicien et homme d'Etat. 1860-1941 »(ul. Ignacego Paderewskiego. Muzyk i Mąż Stanu. 1860-1941: przyp. JAK).

 Kończąc swą wizytę w Muzeum Paderewskiego w Morges, pani Narkowicz wpisała do księgi pamiątkowej  te m.in. słowa: "Dziękuję losowi, że kolejny raz dane mi było odwiedzić tą wysepkę polskości w Morges - Muzeum Paderewskiego, w którym jest miejsce na pamiątki po wielkim kompozytorze, pianiście i polityku, a przede wszystkim Człowieku. Dnia 27 sierpnia 2002 r."

J.A. Konopka