Tadeusz M. Kilarski

       ............................

 

Wiec to tak wyglada spotkanie po latach.....

Smak dloni... i usmiech... blekitne spojrzenie

W ktorym kiedys bylo bogactwo wszechswiata

I dnia ukojenie .......

 

Wiec to sie nazywa  d o r o s l o s c  czlowieka...

Zrozumienie prawidel rozminiecia ludzi .....

Z ktorych jedno na drugie jak dawniej nie czeka

Bo czas sie przebudzil .......

 

Rozsadek, swiadomosc - mordercy nadziei !

Akceptacja ukladu sztandarem pogromu !

Mysli, ktorym dane ginac po kolei

Jak przeszle marzenia o szczesliwym domu ...

I tylko w zakamarkach pytanie bez znaczen -

I bez odpowiedzi - moglo byc inaczej ? .......

 

 

Krakow, 1981 r.