|
Zbliża się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Trwają kampanie – Prezydenta, Premiera, partii politycznych. Przysłuchując się dysputom prowadzonym w telewizjinie nie sposób nie zauważyć niekiedy sztucznie wywoływanych elementów histerii i to zarówno tych, pro i tych kontra. Ci pierwsi z wizją Kasandry widzą brak wymaganej frekwencji, ci drudzy hiobowo obwieszczają koniec polskiej suwerenności. Wygląda na to, że politykom potrzeba rozgorączkowania, podniesionej adrenaliny, pytanie czy potrzeba to wyborcom. Ja twierdzę, że nie. Społeczeństwo ma już wystarczająco dość pobudzających „atrakcji” związanych z życiem codziennym. Wprawdzie nie spodziewam się frekwencji 99.99%, jednak do Rodaków mam znacznie więcej zaufania i jestem przekonany, że w referendum udział wezmą. Co do suwerenności, to czemu miałoby to spotkać właśnie Polskę, skoro nie przytrafiło się żadnemu państwu należącemu do Unii Europejskiej?
Zastanawiam się, czy w ogóle tego typu argumenty byłyby podnoszone, gdyby tak np. w roku 1988 zaproponowano by Polakom takie referendum. Raczej wątpię.
Ten numer zawiera sporo informacji na temat Unii. Moim celem była potrzeba stworzenia Czytelnikom Naszej Gazetki pewnego obrazu Unii, sposobu funkcjonowania, jej struktur, jej historii. Szanuję wolę każdego człowieka. Każdy ma prawo głosować jak mu dyktują sumienie, rozsądek i odpowiedzialność. Ja głosuję za przystąpieniem, już choćby dlatego, iż zdecydowanie wolę, jeśli o moim życiu nie decydują poza moimi plecami, ale wraz ze mną i w mojej obecności. Ale nie tylko to. Często w polemikach manipuluje się widzami przedstawiając prawo unijne jako potencjalny bat na nasz kraj. A przecież to prawo nie było tworzone, ani przeciw Polsce ani jakiemukolwiek państwu.
Drodzy Czytelnicy. Bez względu jaką podejmiecie decyzję, Wasz udział w głosowaniu jest niezmiernie istotny. I to nie ze względu na frekwencję, ale stopień priorytetowości. Pisałem już kiedyś, że my nie wchodzimy do Europy, bo z niej nie wyszliśmy. My jesteśmy w niej cały czas, tu jednak idzie o nasze miejsce w tej Europie – czy na poboczu jak za dyktatury Sowietów czy w centrum – jak miało to już miejsce w wiekach poprzednich.
Ponieważ głosujemy w Bernie, a nie w Polsce, stąd potrzeba wcześniejszego zgłoszenia się osobiście, telefonicznie lub faksem do 3 czerwca w Konsulacie.
Zmarł dr Janusz Wroński. Jakże wiele jego ręki w wersji internetowej NG. Jakże trudno i ciężko akceptować odejście osób nam bardzo bliskich...
Wasz Redaktor |