WSPÓLNE DZIEDZICTWO KULTURY EUROPEJSKIEJ

 

 Europa i Dzeus

Zacznijmy może od mitu o Europie. Było to dawno temu, jeszcze przed Mojżeszem, kiedy Europa najpiękniejsza córka Agenora i Telefassy pląsała ze swoimi siostrami na brzegu morza, w pobliżu Tyru. Wówczas było to państwo i miasto fenickie. Dzeus najważniejszy bóg Greków, ujrzał dziewczynę i zakochał się w niej, lecz by ją porwać musiał uciec się do fortelu - przybrał postać byka. Dziewczyna zaciekawiona podeszła do niego, potem wsiadła, aby przejechać się po plaży. Ale wówczas - byk Dzeus wskoczył do wody i mimo krzyków dziewczyny płynął z nią, aż dopłynął do Krety i tam Europa już pozostała. Ani ojciec, ani bracia nie mogli jej odnaleźć...

 

Jakie jest znaczenie samego słowa „ Europa”? Różne są wyjaśnienia, ale znaczenie podobne. W języku fenickim słowo to łączono z wieczornym lądem, w języku asyryjskim „ereb”, „iryb” znaczy zachód, a w języku greckim – ciemno wyglądający. Stąd kiedy mówimy o europejskiej kulturze zachodniej, to zachodnia nie tyle ze względu na kierunki świata, tylko jakby na zachód słońca.
 
Kultura europejska nie powstała w Europie, ani nie była ograniczona do Europy, a nawet w pewnym sensie proces europeizacji Europy geograficznej trwał do końca średniowiecza. Z drugiej strony te części ziem, które były zeuropeizowane, w międzyczasie przestawały być europejskie. Czyli Europa kontynentalna, a zasięg kultury europejskiej to nie jest to samo. Ta rozbieżność między geografią, a kulturą sprawia, że pojęcie Europy jest tak trudno uchwytne, że nie można ingerować w jej tożsamość. Czym jest w istocie Europa, jeśli nie zbiorowiskiem ludów podzielających to samo szczególne dziedzictwo, których misją jest sprawić, aby przynosiło owoce w interesie całego świata. O jaką Europę chodzi?
 
Nie tyle o pierwszą potęgę gospodarczą świata, ile o kontynent wolności, różnorodności, pojednania z „dziedzicznymi wrogami” dialogu, otwarcia na świat i pokoju, kultury pokoju, do budowy którego przyczynia się jej wkład, traktowany powszechnie jako niezbędny i wybitny. Nie zapomnijmy – jeżeli w istocie chcemy, żeby Europa realizowała się i trwała – że ostatecznym celem naszego kontynentu, który dziś się buduje tak powoli i w sposób tak niedoskonały, nie jest potęga gospodarcza ani dobrobyt materialny, ale definitywny odwrót od wojny i dyktatury. To w każdym razie mieli na myśli jej „ojcowie założyciele”. U podstaw Europy tkwi więc wspólna kultura Europejczyków bogata mnogością swoich wcieleń i tożsamości narodowych.
 
Za sprawą ironii historii, najsłynniejsze zdanie przypisywane Jaenowi Monnetowi, którego nigdy nie wypowiedział ani nie napisał „gdyby można było zacząć od nowa, zacząłbym od kultury” stało się wspólnym punktem dyskusji na temat cywilizacji. Kultura nie będąc w istocie przeszkodą w zjednoczeniu Europy jest tym, co łączy Europejczyków najgłębiej poprzez różnorodne przejawy tych samych wartości i ich „produktów” artystycznych, literackich, architektonicznych lub technologicznych. Nie chodzi więc dziś o to, by dać Europie wymiar kulturowy, który posiada od wieków, ale o to, by sprawić, żeby Europejczycy mieli świadomość tego wspólnego skarbu. Europejskie dziedzictwo kulturowe nigdy nie ograniczało się do granic jednego państwa, nie miało czysto narodowego charakteru, nowości rozszerzały się na cały kontynent, biorąc początek w ośrodkach lokalnych. Tak było ze sztuką romańską i barokową, operą i sonetem, romantyzmem, surrealizmem i kubizmem, liberalizmem i socjalizmem – z prawie wszystkim co czyni nas takimi jakimi jesteśmy.
 
Jakie jest więc wyzwanie kulturowe obecnej Europy? Może takie, aby kształtować nie małych nacjonalistów europejskich, lecz kobiety i mężczyzn umiejących w sposób
świadomy dzielić, na poziomie kontynentu bogate i złożone dziedzictwo. Słusznie zauważono, że gospodarczo Wschód potrzebuje Zachodu, ale kulturowo to Zachód potrzebuje Wschodu, właśnie dlatego, że tam zachowała się „dusza Europy”, idea Europy jako kultury. Europejczycy wschodni mają w istocie głęboko zakorzenioną historyczną tradycję pluralistyczną, wyostrzoną wrażliwość, która pozostaje najlepszym możliwym murem obronnym przeciw totalitaryzmom.
 
Schyłek społeczeństwa zaczyna się, kiedy człowiek zadaje sobie pytanie „co nadejdzie?” zamiast „co mogę zrobić?”. Nie ma problemów nierozwiązywalnych dla tych, którzy stawiają czoła rzeczywistości: uzbrojeni w swoje marzenia, przeciwstawiając się fatalizmowi.
 
Naród Europy powinni tworzyć ludzie o silnej osobowości, starannie wykształceni, nie poddający się stereotypom, ludzie kreatywni. „Wielkość człowieka polega na tym, że jest jedyną istotą na świecie, która stawia pytania”
                                                                                            Krzysztof Kozendra