Także dla Polaków mieszkających od dawna poza krajem imię „Poznańskie Słowiki“ kojarzy się nieodwracalnie z najprzedniejszym polskim „towarem” sztuki na eksport. Kennedy, Biały Dom, Japonia, Francja, RFN., wszystko przez żelazną kurtynę. Czy ta gwiazda lśni nadal z taką samą mocą, wszak tyle się w Polsce zmieniło, a sam profesor to przecież człowiek w sędziwym wieku? Ilu już chłopców przewinęło się przez ten Chór - wgląd w długą listę nazwisk umożliwiła mi lektura zakupionej po koncercie książki. On pozostał przez cały czas - wierny swojej pasji i powołaniu rozumianemu jako obowiązek.
Profesora Stuligrosza poznałam przed wielu laty, jeszcze jako studentka KUL, już wówczas był starszym człowiekiem, a i sama dyrygentury chóralnej uczyłam się u Kazimierza Górskiego, ucznia Stuligrosza... Ja ciągle jestem młody - powiedział do mnie po koncercie - mam 17 lat ... do setki.
Doprawdy, gdy wznosi w górę lewą rękę nakazując sopranistom bezwzględnie trafioną intonację, w geście nie znoszącym sprzeciwu, nakazującym posłuszeństwo, gdy prowadzi chór przez głębokie wody renesansowej i barokowej polifonii, jego wiek nie jest balastem, lecz gwarantem bezbłędności. Nieskazitelna intonacja chłopięcych głosów (jakże często słyszy się w innych okolicznościach na usprawiedliwienie amatorskich wyników muzykujących milusińskich „To przecież dzieci - czego można od nich oczekiwać?“) - podbudowana silnymi basami i jakże pięknie brzmiącymi tenorami, zjednoczona śpiewająca społeczność realizująca posłusznie koncepcje artystyczne mistrza ... tak, to robi wrażenie , niech żałują wszyscy, którzy tego nie słyszeli.
Od Redakcji: Na wyraźne życzenie Profesora, podkreślamy, że „Poznańskie Słowiki” nie mają nic wspólnego z chórem „Polskie słowiki”, które są też z Poznania, wobec którego dyrekcji wszczęto postępowanie prokuratorskie. |