Fragment artykułu pt. „ Uwierzcie że można” -  GAZETA LUBUSKA, z 29.08.2003r.

Uwierzcie, że można

Leszek Kalinowski

 

Delikatna, uśmiechnięta. Z bolesnym bagażem doświadczeń. Chce pomagać innym, bo jak mówi – w leczeniu najważniejszy jest czas.

 

Róża Sikoń nie myślała nigdy, że jej życie tak nagle się odmieni… Z drugim dzieckiem była w ciąży. Szczęśliwa rodzina spędziła urlop nad ciepłym morzem pod palmami. W drodze powrotnej, w Niemczech, zatrzymali się na parkingu. Przyszła mama skorzystała z toalety. Wirus, którym się tam zaraziła, poczynił straszne szkody w mózgu nienarodzonego jeszcze dziecka.

Od tego momentu rozpoczyna się walka o każdy dzień, każdy ruch, każde słowo córki.

 

 

Róża Sikoń

- Liczy się czas. Dlatego gdy słyszę twierdzenia typu: poczekajmy rok, zobaczymy co będzie, denerwuję się. To przecież zabójstwo dla dzieci – mówi Róża Sikoń.

 

Wielu nie wierzyło, że jej córka stanie na nogi czy wypowie słowo. Dziwili się, dlaczego tak bardzo angażuje się w leczenie dziecka, skoro i tak nie będzie efektów.

 

Różne filozofie i metody

 

To co w jednym kraju było krytykowane, w drugim stosowane - wspomina swoją wędrówkę. - Poznawałam odmienne filozofie podejścia do dzieci niepełnosprawnych. Już sama rozmowa z lekarzem bardzo się różniła… Mimo przykrych pewnych doświadczeń miałam szczęście do ludzi.

 

Przypatrywała się pracy medyków. Ćwiczenia przerabiała na sobie. W Szwajcarii skończyła medyczne studium, w którym nauka rozłożona została na trzy lata. Ona zdała wszystkie egzaminy w ciągu 1.5 roku. - Nie chciałam otwierać praktyki. Chciałam tylko wiedzieć jak pomóc córce – podkreśla.

 

Lepsza z matematyki

 

Pierwszy rok życia, trzeci i siódmy jest bardzo ważny. Trzeba wiedzieć jaką terapię w tych okresach rozpocząć, by uaktywnić organy, które nadrobiłyby utracony czas.
– Fizjoterapia, masaże… To przecież można robić w domu – zauważa Róża Sikoń, prezes Fundacji dla Dzieci Niepełnosprawnych, działającej od pięciu lat (m.in. organizowała ogólnopolski konkurs na gminne projekty na rzecz osób niepełnosprawnych).
Jestem szczęśliwa, że będzie mogła nauczyć się zawodu i być samodzielna. O to właśnie walczyłam przez te wszystkie lata.

 

Staranie o powrót córki do świata opisała w książce “Tchnienie życia”. …Nie chodziło mi bowiem o to, by kogokolwiek krytykować, ale o pokazanie, że są różne podejścia i sytuacje. I że jak się chce to naprawdę można wiele zdziałać – podkreśla autorka.

 

Jednym tchem

 

Książka nie jest smutna. Choć uświadamia, jak ciężką drogę, także związaną z rozpadem małżeństwa, przechodzi główna bohaterka Stephanie. Jakie targają ją emocje.....

- Zastanawiam się, czy miałabym tyle siły w sobie, by walczyć o własne dziecko?

 

Moje kopyto

 

Nikt nie podcina gałęzi na której sam siedzi, pilnując przecież własnego nosa. Nasuwa się też powiedzonko: "Pilnuj szewcze kopyta!" I ja zatem, siedząc na moim pisarskim zydelku, wystukuję, na szewskim kopycie pisarskiego rzemiosła, krzesząc z niego możliwie melodyjne akordy słowa.

 

Podzwonne echo sumienia

 

Moje zakamarki mózgu, nie kłaniają się dniom powszednim. Najwyżej też od święta, wyciągam z nich najintymniejsze zalążki myślenia. Chodzi o to, że ta część mojego mózgowia, jest jakby ciasnym i zamroczonym zaułkiem, w którym snują się, osierocone, porzucone, zaniedbane, niedorozwinięte i upośledzone myśli, w niesprawiedliwy sposób zaliczone do śmieci, czyli do całkowitych odpadów. Szczególnie wszakże, żenują mnie i kłopoczą, zatajone odpryski moich procesów myślenia, w których moralne potknięcia, jak i tchórzliwe postawy, oraz wprost niegodne zachowania, stają się podzwonnym echem całego mojego wyczulonego sumienia.

 

Krzepkość, tęgość i moc przyjaźni

 

Zgoda i przymierze potęgują wartości życia. Nadto, stałe pogłębianie zaufania, zdecydowanie umacnia przyjaźń. Przy czym ona właśnie wzmaga odporność, na wszelkiego rodzaju pomówienia, intrygi i plotki. Tak też, trujące opary podłości i przemyślne wyrafinowania, zostają z miejsca trafnie zażegnane i tym samym najbardziej nawet podstępne, diabelskie konszachty, spalają się na panewce i zostają całkowicie wyeliminowane z nieustannie zagrożonego życia.

 

Powrót do punktu wyjściowego

 

Podróżował po świecie. Wędrował po górach. Pielgrzymował do miejsc świętych. Płynął statkami. Jeździł koleją. Przemierzał morza. Latał samolotami do zamorskich krajów. Przewędrował Europę i złaził cały świat. Aż stał się wiekowy, zwiędły i zgrzybiały.
I gdy stanął jedną nogą w grobie, stwierdził: "Wiem, że nic nie wiem!"

 

 

Czy stać by mnie było na tyle wyrzeczeń i zachowanie pogody ducha?- mówi Urszula Nowicka z Zielonej Góry tuż po lekturze książki, którą przeczytała jednym tchem, w ciągu jednego dnia. Dawno żadna powieść tak mnie nie wciągnęła jak „Tchnienie Życia”.

 

Książka jest do nabycia w

ZERNEX, Alte Landstrasse 22, 8802 Kilchberg /ZH,

tel. 01-715 55 28,

 

lub bezpośrednio drogą inernetową

sikon@smile.ch.

 

ISBN 83-915683-2-0, cena książki CHF 15.-