Do Czytelników NG słów kilka...

 

O zbliżającym się 30-leciu Naszej Gazetki piszę na stronie następnej. Teraz trochę o dziennikarstwie.Z przerażeniem obserwuję kierunek, w którym toczy się ta profesja. Pogoń za sensacją za wszelką cenę. Im głębiej im dosadniej tym niby lepiej. Już nie wystarcza informacja o wojnach, o mordach i rzeziach, to trzeba pokazać, najlepiej wejść z kamerą do gardła, które jest podrzynane. Filmowanie i pokazywanie młodego dzieciaka z kałasznikowem w dłoni i strzelającego do ludzi ma coś w sobie z aberracji – dziennikarza, nie tej zdemolowanej psychicznie dziecięcej psychiki. Bowiem to nic innego jak współudział w tworzeniu legendy pseudobohaterstwa, to manipulowanie młodą jaźnią, nagradzanie barbarzyństwa zaistnieniem choćby na moment na stronie gazety czy ekranie telewizora.

 

To pranie mózgu społeczeństwa obrazami potwornego zezwierzęcenia człowieka powoduje i efekt następny. Oswajanie się z bezwartościowością ludzkiego życia, ludzkiej tragedii. Znieczulanie percepcji bólu drugiej osoby. Niebezpieczny to kierunek, bo może okazać się któregoś dnia, że prócz  beznamiętnego spoglądania na drugą postać nie ma w nas już nic więcej.

 

Nie lubię muzyki Pendereckiego. Ja wiem, dla wielu to bluźnierstwo. Ale ja nie chcę okłamywać ani siebie samego, ani innych. Do Bazylei poszedłem by spotkać się z muzyką tego kompozytora w sali koncertowej. Przekaz z radia czy telewizji może nie oddawać wszystkiego, więc postanowiłem spróbować w scenerii innej. Efekt ten sam. Dysharmonia i anarchia tonów, zmęczenie dla ucha, brak w sobie najdrobniejszego poczucia smaku. Ta muzyka nie dla mnie. I zdecydowanie wolę Mendelssohna...                     

Nie odnoszę wrażenia, ale jestem przekonany, że wiele ludzi oglądając współczesną sztukę boi się wyrazić swoją prawdziwą ocenę z obawy bycia posądzonym o ignorancję. Ot taki syndrom milczenia.

 

Miałem w tym wydaniu napisać o Norbercie Paprotnym. Jednak wraz z tym artystą – malarzem zdecydowaliśmy, że przełożymy to na wydanie grudniowe. Powód dość istotny. Obrazy Norberta Paprotnego robią teraz furorę w Polsce. Wystawa za wystawą, nagrody, odznaczenia. Nic dziwnego, że twórca jest w Szwajcarii chwilowo prawie nieosiągalny. W każdym razie gratuluję p. Norbertowi tych ze wszech miar zasłużonych wyróżnień.

 

Polska i Unia. Przed Referendum w Nicei co innego mówiono, teraz co innego inni ustalają. I doprawdy nie wiem czy to nasz kraj czy unijną sympatię dla naszego kraju sprowadzają do ziemi. Trochę to mało budujące...

 

Wasz Redaktor