Ś.P. Krystyna Tornare (1915 – 2004)

Z żałobnej karty

 

Krystyna Tornare-Bruśnicka urodziła się jako najstarsza z trojga dzieci 7 marca 1915 w Suchedniowie (województwo kieleckie). Niedługo po jej narodzeniu rodzina przeniosła się do Radomia, gdzie Krystyna Bruśnicka przeżyła szczęśliwe lata dzieciństwa i młodości. Radom lat międzywojennych, był jej ojczyzną.

 

W r. 1933 rozpoczęła studia filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Ówczesne wydarzenia historyczne miały zna­mienny wpływ na życie akademickie i uniwersytet był dłuższy czas zamknięty. Studia Krystyny nie posuwały się.

 

W r. 1935 Krystyna wychodzi za mąż za Romana Tornare, szwajcara z Fryburga urodzonego w Warszawie. Przerywa studia filozofii i zapisuje się na wykłady literatury i dziennikarstwa przy szkole dziennikarskiej. To są trzy kierunki, którym pozostanie przez całe życie wierną. Filozofia w poszukiwaniu prawdy, literatura, a zwłaszcza poezja, która później w Szwajcarii stanowić będzie projekcję kraju ojczystego i autodokumentalizm - jako pisarstwo własnych myśli, krótkich opowieści i esejów.

 

Po oblężeniu Warszawy, dnia 16 lutego 1940 państwo Tornare wyjeżdżają do Szwajcarii. W obcym kraju, z dala od bliskich, od swojej rodziny i w trosce o nią Krystyna przeżywa trudne początki w Zurychu. W latach 1944 i 1946 przychodzą na świat dwie córeczki. Ale nawet po ich urodzeniu co jakiś czas uderza tęsknota za domem. A dom, to Polska, to Radom, to jej rodzice.

 

Mijają lata. Krystyna zajmuje się mężem i wychowaniem córek. Czas lat 50- i 60-tych. Każda rodzina kształtuje styl swojej codzienności. Rodzina Tornare spędza dużo czasu na łonie natury, sporo czyta, dyskutuje. Życie towarzyskie zostawało troche w cieniu i stan ten na pewno sprawiał Krystynie wiele bólu i rozgoryczenia. Ale nigdy nie zapomniała uczęstniczyć w uroczystościach      „3-ego Maja” czy „łamania się Opłatkiem”.

 

Ponad 60 lat Krystyna Tornare przeżyła w Zurychu. Nauczyła się języka, poznała zwyczaje i obyczaje i z czasem Zurych stał się jej domem. Ale serce zostało polskie.

 

Po śmierci męża w 1977 roku Krystyna znajduje nowe zajęcia. Poza przyjemną rolą babci dwóch wnuczek, zajmuje się rodakami, których los przygnał do Zurychu. To czasy Solidarności. We współpracy z Charitasem szuka pracy i mieszkania dla nowoprzybyłych emigrantów. Podtrzymuje ich na duchu. Zaprasza do domu, w którym każdy znaj­duje cząstkę tego co gdzieś w Polsce zostawił. „Myślałam że to dom obcy, a tu jak u mamy!” Jednocześnie podejmuje się pełnić sekretarki w redakcji „Naszej Gazetki”. Protokułuje także zebrania Stowarzyszenia Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

 

Niestety, przeszło 20 lat temu Krystyna zaczeła tracić wzrok aż całkowitego ociemnienia. Mimo tej potwornej tragedii pozostała w pogodzie ducha, nie żaląc się na ów stan.  Nie skarżyła się również, kiedy dwa lata temu po ciężkiej operacji nie mogła już opuszczać swojego mieszkania. Z przyjemnością nadal przyjmowała gości, z którymi lubiła prawić o polityce, o historii, o literaturze lub z kimś starszym wracać do przeszłości.

 

Krystyna Tornare była kobietą o dużym poczuciu humoru, a przy tym gotową energicznie bronić swoich racji i poglądów. Była kobietą, która do ostatniego dnia zachowała pełną żywotność umysłu i ducha.

 

Po krótkjej chorobie acz niespodziewanie zmarła 8 stycznia 2004.