Ś.P. KPT. JERZY BINEK (1917-2004)

Z żałobnej karty

 

Nikt by nie przypuszczał, że dzień 29 stycznia 2004 r. będzie jego ostatnim dniem... Przed południem był na spacerze z psem, rozmawiał z syndakiem Curegli, a po południu przestało bić jego serce...

 

Urodził się w Bielsku, 9 kwietnia 1917 r. Po maturze rozpoczął karierę w wojsku. Wysoki, elegancki, niez­miernie przystojny, o błękitnych oczach i nienagannych manierach, często był wyznaczany do pełnienia warty honorowej przed Belwederem.

 

Gdy wybuchła II-ga wojna światowa był już w randze porucznika, w IV Batalionie Strzelców Pieszych pod dowództwem Generała Prugar-Ketlinga. Historia ta sasama, jak i innych żołnierzy. Po upadku Polski, a potem Francji - internowanie w Szwajcarii. Miał wtedy 22 lata, odznaczony krzyżem “Polska swemu obrońcy“. Później doszły jeszcze odznaczenia francuskie.

 

Najpierw był obóz w Sumiswald, gdzie por. Binek zakłada chór, składający się z ponad 40 żołnierzy. Prawie rok prowadzi próby do pierwszego występu w miejscowym koś­ciele parafialnym. Chór pod dyrekcją Porucznika śpiewa m.in. tęskne pieśni Moniuszki. Był to pierwszy sukces, który otworzy im drogę do następnych koncertów, a najważniej­szy, to tuż przed Bożym Narodzeniem 1940 r. dla Korpusu Dyplomatycznego z Berna. W programie oprócz utworów Moniuszki, Krakowiak, a na zakończenie szereg polskich kolęd.

 

Na wiosnę następnego roku przenoszą por. Binka wraz z jego żołnierzami do Tesynu. I tu znów chór święci triumfy w Bellinzonie, Locarno, Asconie, Mendrisio itd. “Oklaskom i entuzjazmowi nie było końca” - piszą miejscowe gazety z tego okresu. Wielka to satysfakcja dla p. Jerzego: wyćwiczony przez niego zespół rozsławia imię Polski!

Pierwszy koncert w Tesynie odbył się 25 kwietnia 1941 r. w Lugano. Wśród publiczności siedziała młodziutka Fulvia, typowa Tesynka o ciemnych włosach i czarnych oczach. Pan Jerzy na zakończenie występu kłania się publiczności, a Fulvia zastanawia się - “dlaczego on taki poważny?“ Nie przypuszczała, że zostanie jej mężem! Dużo później, przypadkowo nastąpiło poznanie i miłość od pierwszego wejrzenia. Narze­czeństwo trwało 7 lat, bo przeszkód było dużo i ślub odbył się już po wojnie w 1949 r. Państwo Binkowie zamieszkali najpierw w Zurychu, a po 5 latach przenieśli się do Lugano, gdzie przez 25 lat prowadzili hotel “REX“. Następne lata to własny dom w Cureglia, skąd często “wypuszczali się“ w świat, od Alaski po Afrykę Płd.

 

10 listopada 1990 r. otrzymał por. Binek od Prezydenta R.P. w Londynie awans na kapitana.

 

W czasie uroczystości żałobnych obok Fulvi, towarzyszki życia przez 55 lat, stały dzieci: Krysia - znana Polonii tesyńskiej z reportaży w Telewizji. I to ona w imieniu rodziny żegnała ojca. Oprócz córki, dwaj synowie: Janek (lekarz w Sant Gallen) i Pier Giorgio (kierownik działu w Swiss w Zurychu).

 

Wzruszający był moment, gdy w Krematorium rozległ się nagrany na taśmę śpiew Kapitana, który towarzyszył odchodzącej trumnie...

 

                                                                        Anna Zymon - Stankiewicz