Anna Dymna raz jeszcze...

 

Ks. Stanisław Bobulski

Radio Watykańskie, najwyższa niemal trybuna katolickiego Kościoła, podało w sobotę 28. lutego i 29. w niedzielę rano 2004 niezwykły dialog reporterki z Anną Dymną, z panieństwa Dziadyk (nazwisko występujące kiedyś w Niedźwiadzie!), córką dobrze mi znanych Jana Dziadyk oraz Janiny z domu Sądowicz, ze Wschodu. Byli moimi gośćmi oraz współpracownikami w Sobolowie przez kilka lat podczas letnich wakacji. Jak już pisałem w Kronice Bocheńskiej, przyszła raz nawet z rodzicami złożyć mi życzenia imieninowe, w roku 1993, co dla wiejskiego pro­boszcza było sporym wyróżnieniem. Fatalne intrygi słabych ludzi, przede wszystkim zazdrosnych i przeciwnych trzeźwościowej  postawie osób narosły w roku 1994, kiedy to doprowadziły do przymusowego zakończenia tej owocnej współpracy. Oszczędźmy sobie konkretów szczegółów i nazwisk. Wiadomo, o co chodziło. Panią Annę widywałem w kościele oraz od czasu do czasu, niezwykle rzadko, przy zacnych rodzicach. Dziś po 10 latach następuje jakby rehabilitacja tej rodziny przez oficjalny Kościół wprost z Rzymu od samego niemal Papieża. Swoją przepiękną akcję o dźwięcznej nazwie Mimo wszystko prowadzi Anna Dymna w podkrakowskich Radwanowicach, a nie w naszym Sobolowie, gdzie przecież były dobre warunki do takiej działalności. Mimo wszystko – czynić dobro. To wymowna puenta zdarzeń sprzed lat, które zmusiły mnie w konsekwencji przed laty do emigracji, która zresztą nie okazała się aż  tak bardzo trudną, jak się wydawało.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. B.Zborowski

Reguły działania Pani Anny Dymnej opierają się, jak się zorientowałem z watykańskiej audycji, na formowaniu teatralnych grup z ludźmi społecznego marginesu i niejednokrotnie z niepełnosprawnymi. Mimo wszystko czynić dobro, dawać innym to, co się ma w sobie najlepszego, budzić tę postawę i wspierać jej rozwój w osobach najbardziej tego potrzebujących, nigdy swej duszy nie sprzedawać, bo to się nie opłaca, stwierdza znakomita krakowska piękność przez Watykańskie Radio. Bezpośrednie kontakty z młodocianymi, zawiedzionymi życiowo matkami, z notorycznymi pijakami czy bezdomnymi, dawanie im wiary w siebie, ludzkiej ciepłej dobroci stawia tych ludzi na własne nogi.

 

Centrum w Radwanowicach to wzór i sposób na ratowanie społeczeństwa. Pani Anno, jestem coraz bardziej dumy, że Panią przez kilka lat bliżej znałem i ceniłem. Przyklaskuję i życzę dalszych sukcesów. Gratuluję Pani Rodzicom, Państwu Dziadykom. Janina zmarła wkrótce po sobolowskich trudnościach. Była niezwykle przejęta brutalną nagonką na tę parafię i jej proboszcza. Wprawdzie w Sobolowie te dalekosiężne plany nie doszły do skutku, lecz Dobry Bóg ma swoje drogi. Gratuluję i modlę się codziennie na gościnnej szwajcarskiej ziemi, gdzie mnie postawiła Boża Opatrzność za powodzenie i dynamiczny rozwój tej znakomitej akcji.

 

Vocatus atque non vocatus Deus aderit. Czytamy łaciński napis na przydrożnych krzyżach w niemieckim Schwarzwaldzie. Wzywany czy nie wzywany – Bóg przybywa! Tym razem przemawia w owocnej, a tak bardzo i wzorcowo koniecznej pracy znanej aktorki. To również dobre hasło na rozpoczęty Popielcem czas Zmartwychwstania w naszej katolickiej liturgii. Najpierw okres Wielkiego Postu 40 dni z drogą Krzyżową, Gorzkimi Żalami, spowiedzią i parafialnymi rekolekcjami, potem siedem dni Wielkiego Tygodnia i 50 dni radości z tryumfującym Chrystusem aż do Zesłania Ducha Świętego. Wreszcie Uroczystość Trójcy Przenajświętszej i Boże Ciało z jego niezapomnianą oktawą i świętem Serca Jezusa.

 

Nasze katolickie i polskie sto pięć dni. Niezwykle podniosły czas w polskiej obyczajowości. Bóg przybywa.... Warto wtedy pojechać do kraju i dzielić tę liturgiczną radość. „Królem Bóg”- śpiewano w Oazach Żywego Kościoła.

 

Tygodnik Katholische Wochenzeitung  w szwajcarskim Baden przyjął do druku serię moich artykułów na polskie  tematy. Zachęam do prenumeraty i czytania. Może również coś z tego liturgicznego bogactwa naszej Ojczyzny uda się zrealizować w Szwajcarii przed wizytą Papieża w Bernie, w dniach 5 - 6. czerwca 2004?  Ojciec Święty liczy na swych Rodaków.

                                                                                                                     Ks. Stanisław Bobulski