Bogusława Wołoszańskiego prawdziwy początek wieku

 

Tadeusz M. Kilarski

 

Pomimo serdecznych zaproszeń Barbary Ahrens Młynarskiej nie należę w jej Klubie Żywego Słowa do stałych bywalców. Wynika to z nie z braku zainteresowania znamienitymi gośćmi Barbary lecz z prozaicznego acz wielce skutecznego mordercy czasu jakim jest nadmiar obowiązków.

 

Tym razem jednak, 20-go czerwca br. wraz małżonką mogliśmy pojawić się w pawilonie koncertowym Willi Boveri w Baden będąc świadkami niezwykle interesującego spotkania z Bogusławem Wołoszańskim i jego jakże fascynującym postrzeganiem historii świata. A, że animatorem jest on doskonałym, wiedzą o tym ci wszyscy, którzy oglądali w TV choćby jeden z odcinków „Sensacji XX wieku“ czy „Encyklopedii II wojny światowej“.

B.Ahrens i B.Wołoszański

Mottem przewodnim spotkania - „PRAWDZIWY POCZĄTEK WIEKU“ i tego XXI i tego poprzedniego, który pozostawił po sobie tyle znaków zapytania. Zamach w Sarajewie w 1914, ucieczka Hessa do Anglii, śmierć gen. Sikorskiego, samobójstwa Ewy Braun - żony Hitlera, czy samobóstwo Himmlera. Ma rację Bogusław Wołoszański mówiąc, że „odpowiedź na te pytania nie jest tylko sprawą zaspokojenia ciekawości. Gdy odpowiedzi te znajdziemy może się okazać, że historie XX wieku trzeba zacząć pisać na nowo”. 

 

Nie sposób w tym krótkim tekście oddać atmosfery tego spotkania, tego szmeru historii, który krążył po zakamarkach Willi Bovery, tej arytmii nastrojów doskonale kreowanej przez gościa spotkania. Jego wiedza o przeszłości, jego profesjonalne podchodzenie do każdego zjawiska czasu minionego musi wzbudzać szacunek i uznanie. I wzbudza – zarówno amatorów jak i koneserów historii.

 

Bogusław Wołoszański napisał jak dotąd dwanaście książek o historii XX wieku, których nakład sięgnął miliona egzemplarzy. „Sensacje XX wieku - II wojna światowa“, „Sensacje XX wieku - świat po wojnie“, „Ten okrutny wiek“, trzy książki z cyklu „Tajna wojna“ - Hitlera, Stalina, Churchilla, „Straceńcy” – to niektóre tytuły. Część z nich przywiózł ze sobą do Baden. Przywiózł za mało, bowiem rozeszły się błyskawicznie wśród uczestników spotkania. „Nie spodziewaliśmy się takiej reakcji” – skomentowała ten fakt przesympatyczna małżonka i wydawca zarazem książek męża – p. Hanną Wołoszańska. Rozmawiałem z nią o planach wydawniczych, o koncepcjach wydań tych pozycji w innych językach. Idee ze wszech miar pożyteczne i godne kontynuacji.

 

To właśnie dzięki takim autorom jak Bogusław Wołoszański historia nie jest martwym zbiorem dat i nazwisk, ale żywym krwioobiegiem ludzkości, jest tym, czym być powinna – wiedzą i nauką narodów i społeczeństw.