21.37 . . .

 

 

Patrzę bezbarwnie w lustro telewizora... Jestem w moim ukochanym, rodzinnym Jaśle, obok ukochana małżonka, cenni przyjaciele Ola i Krzysztof... We mnie totalna inercja, bezwład. Jestem świadom, że kolejne meldunki pojawiające się na monitorze to już tylko oczekiwanie na ten jeden – ostatni. Zawiodło mnie moje przekonanie. Myślałem, wręcz byłem pewien, że po wyjściu ze szpitala Jan Paweł II i tym razem pokona czas...

 

To nagłe pogorszenie zdrowia, tracheotomia, zburzyły spokój, którego już nie odzyskałem. Teraz patrzyłem na krążący po obrzeżach telewizora napis – Ojciec Święty Jan Paweł II nie żyje. Umarł człowiek.... mój Boże ilu zrozumie, co odeszło wraz Nim !!! Wraca Lublin 1978 rok i stancja i mój przyjaciel, który wpadając do pokoju wręcz krzyczy – Polak Papieżem! Czy wiesz co to oznacza? Wiem – odkrzyknąłem. On wiedział, ja nie do końca... 

 

 

O ile 27 lat temu nie byłem w pełni świadom co oznacza ten wybór kardynałów, teraz brutalna świadomość tej śmierci nie pozostawiała mi złudzeń – wiedziałem....

 

Elżbieta bierze moją rękę i mówi cicho – od dzisiaj będziemy  palić trzy świece... To nasz wieloletni zwyczaj – gdy zwiedzamy kościoły zapalamy zawsze dwie świece – za jej ukochaną Babcię i mojego, jakże mi bliskiego Ojca. Teraz będzie trzecia... tylko dlaczego już teraz ?... a nie za rok, za dwa ?...

 

Wracamy do siebie na ulicę 3-go Maja – ulicę wolności. Wolność... kto wtedy w 1978 roku wierzył, że padnie ZSRR, mur berliński, że Polska – ta nasza ukochana ziemia będzie wreszcie wolna od czwartego zaborcy ? Gdy w 1987 roku klęcząc przed Janem Pawłem II w Rzymie cicho szepnąłem  „Ojcze nam smutno” – nie wiem czy usłyszał mój zdławiony głos, ale gdy uniosłem głowę i spojrzałem na Niego - Jego wzrok szedł przeze mnie w dal, znacznie dalej. Wtedy pomyślałem, że On nieobecny. Dzisiaj wiem co chciał mi przekazać – czas i wiara  – praca i cierpliwość!

 

Noc ma koszmar nieskończoności. Telewizyjne obrazy mieszają się z własnymi doznaniami. Patrzę przez okno na ulicę Wincentego Pola – równie mocno związaną z moim życiorysem. To jak olbrzymi monitor, po którym przesuwają się obrazy przeszłości. Jana Pawła II pielgrzymki do Polski... Słowa, które wypowiadał wtedy, a które teraz słysząc ponownie, odbieram – nie, może nie inaczej, ale jakże trafniej. One nabierają dla mnie wreszcie swój właściwy sens, właściwy wymiar. Teraz,  kiedy uświadamiam sobie to wszystko w pełni rozumiem jak olbrzymi dystans jaźni był pomiędzy mną a moim Przyjacielem... Emilu, jeśli potrafisz – wybacz !

 

Dni letargicznego postrzegania... Już sam powrót do Szwajcarii dzień po śmierci Papieża – naszego Papieża miał coś z chocholicznego transu. Gazety, telewizja i własne wspomnienia w śmiertelnym uścisku Laokona... Boże ! Świadomość jest Twoim darem, ale jakże ten dar potrafi być bolesny. Jakże ten dar potrafi ranić. Bez szansy na środek złagodzenia. Czas...................................

 

 

Franciszkańska 3

 

Kraków, Franciszkańska 3. Okno i krzyż... okno w którym już nigdy Go nie zobaczymy. A przecież to okno pozostanie Jego, już nierozerwalnie będzie z Nim związane. Parę dni później jakieś młode małżeństwo pokaże w telewizji swoje amatorskie zdjęcie krzyża w oknie... tylko, że w tle jest Jego postać! Nieprawdopodobne ? Ileż nieprawdopodobieństw zdarzyło się w czasie tego pontyfikatu!... Mój Kraków, kocham to miasto, zawsze go kochałem, obok Jasła był i pozostanie drogim memu sercu.

 

Biały marsz w 1981 roku po brutalnym zamachu na Jana Pawła II był czymś niesamowitym, był czymś niepowtarzalnym, to mogło zdarzyć się tylko w tym 

 mieście! I zdarzyło się! I była komuna... która dla nas wtedy przestała istnieć, przynajmniej przez te parę godzin. I było potężne zespolenie nas wszystkich. To może wtedy zaczął stępować Duch, który odnowił oblicze Ziemi, tej ziemi...

 

 

Czuję się potwornie. Stan, który stał się moim częstym udziałem w Szwajcarii. Nasza starszyzna emigracyjna. Poznałem ich wielu, z wieloma zaprzyjaźniłem się, a teraz po kolei towarzyszę w ich ostatniej podróży...  I za każdym razem nie potrafię sobie poradzić kiedy odchodzą. Byli częścią mojej codzienności i ich odejście tę codzienność rozszarpuje... Dlaczego o tym piszę, bo ich odejścia również beznadziejną logiką myślenia - spodziewałem się acz nigdy nie chciałem zaakceptować. Teraz czuję się podobnie. Niby wiedziałem, niby rozumiałem, że chory, że ciężko, ale do śmierci droga daleka...  Do śmierci droga jednak niezbyt daleka...

 

Jako genialny i wielki Polak winien spocząć na Wawelu. Ale On nie był tylko Polakiem, On był genialnym i wielkim obywatelem świata.

 

Prosta, cyprysowa trumna, bez sarkofagu...Tak sobie zażyczył i to życzenie zostało uszanowane. Miejsce – Bazylika, obok św. Piotra. I chociaż w pełni szanuję tę decyzję kardynałów – jakże blisko i po drodze byłoby na Wawel...

 

Zyskał Rzym, ale my – Polacy i tak tam przybędziemy....

fot. S.Piechocki

 

Gdziekolwiek zresztą by nie spoczął – jest z nami i my jesteśmy z nim...I tak już zostanie na zawsze... po wieczne czasy...

 

Ten obraz widziały miliony ludzi. Przewracające się stronice Pisma Świętego leżącego na trumnie Jana Pawła II. Raz wolniej raz szybciej, ale z jakąś nieuniknioną konsekwencją. Jeden z kamerzystów musiał cały czas to obserwować, pomimo, że dostarczano nam obrazy z rożnych kamer ukazujących poszczególne fragmenty Placu św. Piotra, bowiem nagle na ułamek sekundy jakby wszystko zamarło – podniosła się w górę okładka, jakby jeszcze zawahała i... powoli opuściła się na pozostałe stronice zamykając Pismo...

 

Byłem, jestem i pozostanę fascynatem symboli. Ich świat wpływał i wpływa na moją percepcję egzystencjalną. Znam ich mowę, czuję ją. I wiem, że symbole są po to by coś nam przekazać. I przekazują. To tylko wiatr, to tylko wolno przewracane karty Pisma, to tylko... A może nie tylko... 

 

A może to Czas po prostu zamykał księgę dokonań wielkiego Życiorysu? A może to tylko mały znak – Ja już swoje zapisałem – teraz czas na was ?

 

Nasz świat wartości dawno zatracił swoją stabilność. Wolność jednostki w rzeczywistości sprowadza się do hedonistycznego zniewolenia. I ta nasza wiedza jako eliksir z reklam i medialnego prania mózgu. Coś wiemy, lecz nie do końca, coś czujemy – nie tak bardzo. Zadowalamy się stanem akceptacji. Proste pojęcia jak miłość, przyjaźń stają się nie tylko skomplikowane ale i wstydliwe, choć nigdy takimi nie były. Może więc najwyższy czas posłuchać raz jeszcze to co Ojciec Święty przez lata do nas mówił, a co myśmy słuchali - tak na prawdę do końca nie słysząc.....

 

21.37...  Zegar życia zatrzymał się wypełniając wolę Pana... Jan Paweł II Wielki – nie odszedł – On jest, stoi w oknie domu Pana Boga spoglądając na lud, na swój lud tej ziemi.....

Tadeusz M. Kilarski