fot. Krzysztof Kwiatkowski

A więc idziemy do  „Najmniejszego Teatru Świata… (M. Nowotarska,  Artystka Scen polskich  i kanadyjskich ). „Teatr“ ten a de facto „Piwnica u Inez“ wrosła w życie kulturalne Polonii. Wierna Publiczność „Piwnicy“ akceptuje a’priori program. I nie zawodzi się. A wachlarz jest szeroki.
 Od prezentacji znanych postaci ze Świata kultury, których narracja przeplatana anegdotami z własnego i cudzego życia wzbudziła żywe zainteresowanie
 zgromadzonych, przez wieczory piosenki i poezji w wykonaniu znanych Artystów polskich, tudzież małe formy dramatyczne przekazywane przez dużej klasy Wykonawców. I to wszystko w uroczej atmosferze kabaretu par excellence, przy winie i dodatkach.

 

Z pobieżnej oceny klasy Wykonawców i pojemności „Piwnicy“, nie merkantylna strona towarzyszy tym przedsięwzięciom. Państwo Nagliccy są wierni swemu artystycznemu curriculum vitae. Nadal żyją estradą i dają innym nią żyć stwarzając uroczą atmosferę „Piwnicy“- najmniejszego Teatru Świata“.

 

W ostatnim ze spotkań również nie zawiedli. Zorganizowali koncert fortepianowy podporządkowując estradę Pianiście. A był nim Pan STANISŁAW DEJA, polski pianista, którego artystyczny życiorys od 5-tego roku życia poświecony był fortepianowi. Talent w latach młodzieńczych zaprowadził go do Konserwatorium Rimskiego - Korsakowa  w St. Petersburgu, gdzie pod kierunkiem Prof. Ludmiły Umańskiej przygotowywał się do dalszej kariery muzycznej. Studia w Berlinie  u Gerharda Puchelta i Prof. L. Hoffmanna w Monachium uwiarygodniły talent i pracowitość nagrodami we Włoszech (Vercelli ) i Hiszpani (Jaen ). Estrady stanęły otworem.

 

Koncert, który słyszeliśmy potwierdził doskonałość wirtuozerii Mistrza jak i jeszcze jednego trafnego wyboru Organizatorów. Świetny kompozytor francuski Karol Gounod, będąc u szczytu sławy rozmawiał z młodym muzykiem na temat swych kompozycji. Autor „Fausta“ mówił w zamyśleniu: ”Im bardziej wgłębiamy się w naszą sztukę, tym większe mamy dla dzieł przeszłości uszanowanie”. Jak byłem w Pańskim wieku zawsze mówiłem „Ja“. Gdy miałem lat 25 mówiłem „Ja i Mozart“. Przy 40 latach „Mozart i Ja“. Dzisiaj mówię całkiem cicho „Mozart“... i usłyszeliśmy właśnie Mozarta.  I Chopina. I Skriabin’a. Wielki kunszt pianistyczny Artysty i dynamiczny temperament towarzyszył świetnej technice precyzyjnej rytmicznie i dużej wyobraźni dźwiękowej nie było “JA”. To były Mazurki Chopina. Dały one Pianiście pole do popisu technicznego i wykazanie nerwu pianistycznego. Walce zaś w swej zwiewności i lekkości podejścia były szczególnie udane. Skriabin, którego Sonaty same w sobie są interesujące, znalazł w Artyście odtwórcę z dużą kulturą interpretacyjną.

 

Jak dalece “Piwnica” stworzyła doskonały klimat zarówno dla Artysty jak i  Publiczności świadczy fakt, że koncert rozpoczęto o godz. 17-tej a skończono ok. godz. 1-szej po północy. Nieustanne bisy były potwierdzeniem zarówno klasy Pianisty, jak i oprawy “Piwnicy”, co jest zasługą Organizatorów a w szczególności Spiritus movens “Piwnicy” Pani Inez Naglickiej. Najmniejszy Teatr Świata stał się NAJMNIEJSZĄ SALĄ KONCERTOWĄ ŚWIATA. Wykonawcy i Organizatorom – Summa cum laude.

 

Wiesław Bawor.