Do Czytelników NG słów kilka...

 

Po 60-ciu latach nasi brytyjscy sojusznicy łaskawie wyrazili zgodę na udział polskich żołnierzy walczących na frontach II wojny św., także w bitwie o Anglię - w paradzie wojskowej w rocznicę zakończenia wojny. Tym samym jedna z większych niegodziwości jakie spotkały Polskę i jej bohaterów wojennych ze strony Aliantów tj. niedopuszczenie naszych żołnierzy do udziału w paradzie zwycięstwa w 1945 r. znalazła swój epilog.

 

A w kraju burze i zawieruchy przedwyborcze przeplatane kolejnymi aferami i aferkami. Zaszokowała mnie arogancja i buta kandydata na prezydenta – p. Cimoszewicza. Zapewne miał to być wizerunek pewności siebie. Wyszło niesmacznie, bo arogancja a pewność siebie to nie to samo. Próbę sparaliżowania prac Komisji sejmowej przez aktualnie urzędującego Marszałka Sejmu nazwano..... jego doskonałą znajomością prawa, próbę zatuszowania przez niego faktu posiadania akcji Orlenu jedynie drobną pomyłką. Wszyscy są wobec prawa równi, tyle, że są też równiejsi...  I jeszcze jeden powód dlaczego nie zagłosuję na  p.  Cimoszewicza.  Wychodząc z przesłuchania Komisji sejmowej stwierdził on z rozbrajającą szczerością, „czas na rzeczy ważne – wracam do lasu”. Po co więc ten jego udział w wyścigu o urząd Prezydenta RP, skoro sprawy ważne znajdują się w Białowieży? 

 

Lista kandydatów na prezydenta... miałem cichego faworyta przy założeniu, że na tym urzędzie powinien być nie tyle polityk, co postać powszechnie szanowana za wiedzę i znajomość prawa. I tu widziałem prof. Andrzeja Zolla. Niestety, nie wystartował. Jest też kilka innych postaci, które nie wystartowały, a których cenię za wkład jaki wnieśli w dziele przywracania niepodległości  m.in. Bogdan Borusewicz, którego olbrzymią rolę w strajku na Wybrzeżu chyba  nie w pełni się docenia.

 

Pozostają  więc - Lech Kaczyński i Donald Tusk. Ten drugi chyba ma jeszcze czas na to stanowisko. A ten pierwszy? Że porywczy, autorytarny? A może teraz właśnie potrzeba kogoś kto zdoła posprzątać ten bałagan. Jest konsekwentny i nie jest kunktatorem co udowodnił jako Prezydent Warszawy. A przy tym jest politykiem, który wyciąga lekcje ze swoich błędów. Nie podzielam też opinii p. Mieczysława, który w felietonie „Lech Kaczyński na prezydenta?” obawia się o politykę zagraniczną w przypadku tej elekcji. Obaj Kaczyńscy zbyt długo siedzieli w opozycji za  PRL-u i wystarczająco długą są na scenie politycznej by chcieć pogrzebać dorobek lat ostatnich.

                            

                                                                                                                  Wasz Redaktor